Euro 2012. Buncol: Niemcy czekają na tytuł

4 : 2
Informacje
Euro 2012 - Ćwierćfinały
Piątek 22.06.2012 godzina 20:45
Wyniki szczegółowe
Wynik
Niemcy
4
Grecja
2
- Niemcy bardzo cieszą się mistrzostwami, a o Gdańsku i całej Polsce mówią w samych superlatywach - opowiada mieszkający w Niemczech Andrzej Buncol. Były pomocnik reprezentacji Polski, który w 1982 roku zajął z nią trzecie miejsce na mistrzostwach świata, uważa, że Niemcy łatwo pokonają Grecję w ćwierćfinale Euro 2012. - Grecji nikt tu się nie boi. Niemcy czekają już na finał, najlepiej z Hiszpanią - mówi pomocnik, który z Bayerem Leverkusen zdobył Puchar UEFA, a teraz szkoli młodych piłkarzy tego klubu.
Łukasz Jachimiak: Przed ćwierćfinałowym meczem z Grecją Thomas Mueller apeluje do dziennikarzy o jeszcze większą wiarę w drużynę, a trener reprezentacji Niemiec, Joachim Loew, częstuje wymownym daniem - grecką sałatką. Pan też jest przekonany, że wicemistrzowie Europy sprzed czterech lat spokojnie dotrą do półfinału Euro 2012, a w końcu wygrają ten turniej?

Andrzej Buncol: Niemcy od dwóch lat grają bardzo dobrze i mają prawo uważać się za faworyta. Na mistrzostwach świata w RPA zaprezentowali świetną piłkę, teraz też pokazują wszystko co najlepsze. Jeśli jeszcze dopisze im szczęście, mogą być nie do zatrzymania. Ich największą siłą jest brak słabych stron. Z Danią nie mógł zagrać Jerome Boateng, więc wszedł za niego Lars Bender od nas, z Leverkusen, i strzelił zwycięskiego gola. Poza tym na ławce siedzą jeszcze Mario Goetze, Marco Reus, Andre Schuerrle i na pewno każdy z nich dałby dużo drużynie, gdyby znalazł się w wyjściowej "jedenastce". Zresztą, wystarczy zauważyć, że w podstawowym składzie nie mieści się Miroslav Klose, który pod względem bramek zdobytych dla kadry goni legendarnego Gerda Muellera. Oni mają nawet 18 zawodników, którzy prezentują najwyższy poziom. Dlatego są tak mocni.

Według pana najmocniejsi w Europie?

- Nie wolno zapominać o Hiszpanii. Może teraz oni są dla innych drużyn łatwiejszym rywalem niż Niemcy, bo do ich stylu gry już każdy się przyzwyczaił. Chorwacja wyszła na nich świetnie nastawiona, mecz był wyrównany, kto wie, co by się stało, gdyby podyktowano dla niej rzut karny, który jej się należał. Może Hiszpania odpadłaby już po fazie grupowej? Ale skoro jest w grze, to nadal jest bardzo groźna. Wydaje mi się, że dostaniemy finał Niemcy - Hiszpania.

Niemcy chcą właśnie takiego finału?

- Bardzo, bo naprawdę marzy im się rewanż za przegrany półfinał mistrzostw świata i za finał poprzednich mistrzostw Europy.

Już teraz - a więc jeszcze przed ćwierćfinałami - Niemcy wspominają tamte mecze?

- Codziennie wspominają te porażki i twierdzą, że ich drużyna dojrzała, że przez dwa lata, jakie minęły od mundialu, wielu piłkarzy dorosło, że wszyscy zrobili krok do przodu i wierzą, że teraz są gotowi zrewanżować się Hiszpanom. Poza tym twierdzą, że taki finał byłby najlepszy, bo zagrałyby w nim dwie rzeczywiście najmocniejsze drużyny Europy.

Niemcom będzie łatwiej udowodnić, że znajdują się w tej parze najlepszych?

- Oczywiście. Na pewno mecz Hiszpanii z Francją będzie bardzo interesujący. Mistrzowie będą musieli mocno się napracować, żeby znów mieć szansę na tytuł.

A co z Niemcami? Ich droga do finału jest usłana różami?

- Grecji nikt tu się nie boi. Dziennikarze i eksperci są pewni, że ta drużyna zagra w swoim stylu, że będzie się broniła dziesięcioma zawodnikami i są przekonani, że zespół Loewa spokojnie znajdzie sposób na takiego rywala. O półfinale jeszcze za dużo się nie rozmawia, ale skoro mówi się o finale z Hiszpanią to znaczy, że i w półfinale nie przewiduje się większych trudności.

Po meczach rozgrywanych na Ukrainie Niemcy zagrają w Polsce i chyba sami dziwią się, że w naszym kraju mają aż tylu kibiców?

- To prawda. Wszyscy tu podkreślają, że cały zespół w Gdańsku czuje się wspaniale i naprawdę wszyscy bardzo się cieszą, że teraz kadra zagra w tym mieście. Nie tylko dlatego, że odpada lot do innego kraju. Piłkarze mówią wprost, że ćwierćfinał zagrają jak w domu. Obrazki z Polski można w Niemczech oglądać bez przerwy. Wystarczy włączyć rano telewizor i czasem zmienić kanał, a doniesienia z obozu reprezentacji i z miasta można śledzić do nocy. O Gdańsku i o całej Polsce mówią tu w samych superlatywach. W ogóle bardzo cieszą się mistrzostwami. W samochodach wożą flagi, trąbią, dopingują, wieczorami wspólnie oglądają mecze. Na mundialu, który rozegrano tu w 2006 roku obudził się niemiecki patriotyzm, który teraz czeka nie na kolejny półfinał czy medal wielkiej imprezy, ale na tytuł, którego piłkarska kadra nie zdobyła od 1996 roku.

Jak długo według pana na nawiązanie do sukcesów z przeszłości każe nam czekać nasza reprezentacja?

- Na temat polskiej drużyny nie chcę rozmawiać. Wolę tego wszystkiego nie komentować.

Może chociaż powie pan czy Piotr Nowak to dobry kandydat na następcę Franciszka Smudy?

- Pamiętam Nowaka z gry w Bundeslidze. Był dobrym piłkarzem, ale osobiście go nie poznałem. Nie wiem, jaki to człowiek, dlatego nic odkrywczego o nim nie powiem.