Euro 2012. Mirosław Trzeciak dla Sport.pl: Oscar Pirlo

2 : 0
Informacje
Euro 2012 - Ćwierćfinały
Sobota 23.06.2012 godzina 20:45
Wyniki szczegółowe
Wynik
Hiszpania
2
Francja
0
- Wydaje mi się, że Hiszpanie nie obronią tytułu. Każde kolejne zwycięstwo przybliża ich do porażki - mówi Mirosław Trzeciak.
Robert Błoński: Co hiszpańscy kibice mówią o Polsce?

Mirosław Trzeciak, były reprezentant Polski, obecnie trener juniorów Osasuny Pampeluna i komentator TVP: Wrażenia są wyłącznie pozytywne. Większość przyjechała do nas z obawą. Spodziewali się białych niedźwiedzi na ulicach, a spotkali otwartych, sympatycznych i spontanicznych Polaków, którzy dbają o gości. Im gorzej ktoś jest nastawiony, tym łatwiej o pozytywne zaskoczenie.

Poza tym to chyba jeden z lepszych turniejów w ostatnich latach.

- Zgadzam się, choćby dlatego, że po dwóch meczach grupowych nikt nie był pewny awansu i w ostatniej kolejce wszyscy grali w składach najsilniejszych. Nie było jednego meczu o nic. Przyczyny są dwie. Po pierwsze, w futbolu zmieniła się moda i kierunek. Wszystko wzięło się od sukcesów Hiszpanów, którzy grając piękny futbol, wygrali dwie ostatnie wielkie imprezy. Podchwycili to Niemcy. Teraz grają tak również Francuzi. Te zespoły nie ustawiają autobusu pod swoja bramką, chcą prowadzić grę, mieć piłkę przy nodze i nie oddawać jej rywalowi. Nawet Włosi, którzy wydawali się niereformowalni, próbują dyktować warunki, grać ładnie na połowie przeciwnika. Nie mają już siedmiu zawodników od biegania oraz czarnej roboty i trzech kreatywnych.

Oczywiście można grać tak jak Chelsea i osiągnąć sukces, ale coraz więcej trenerów woli efektowny futbol. Naszą grupę wygrali Czesi, jedyna drużyna, który prowadziła grę w drugiej linii, bo miała Plaszila i Rosickiego.

Druga sprawa to odwilż w defensywie. UEFA walczy z atakami z tyłu, uderzaniem łokciem w powietrzu i szarpaniną w polu karnym przy stałych fragmentach. Efekty są. Na tym Euro mnóstwo goli pada po strzałach głową. Żeby się udało, strzelec musi mieć sporo miejsca, obrońcy nie mogą go aż tak szarpać. Dziś nie ma takiej agresji, jak wcześniej.

Jakaś niespodzianka?

- Holendrzy. Odpadli i zawiedli, ale mieli prawo, bo oprócz naszej grupy, która była najsłabsza, pozostałe były bardzo silne i wyrównane. Nie radziły sobie zespoły bez klasycznego rozgrywającego, zawodnika potrafiącego utrzymać się przy piłce i zaczekać, aż partnerzy zajmą pozycję w ataku. To było widać w meczu Czechów z nami. Po przerwie rywale dyktowali warunki i tempo, jak Plaszil chciał, to przyspieszali, a kiedy nie chciał - zwalniali. U nas takiego piłkarza brakowało.

W każdym meczu padł przynajmniej jeden gol.

- Jestem zaskoczony, bo generalnie na turniejach zdarza się to rzadko. Tutaj faworyci od początku brali sprawę w swoje ręce. Chęć grania do przodu jest większa niż potrzeba bezpieczeństwa. Nikt nie chciał wyłącznie się bronić, kiedyś to było częste.

Drużyny, które pierwsze strzelały gola, nie zawsze wygrywały.

- Wpojone drużynom nastawienie ofensywne nie pozwala, by zespoły cofały się przy stanie 1:0. Piłkarze chcieli strzelać kolejne bramki, dominować. Mało mieliśmy meczów, w których pierwszy gol kończył widowisko.

A jak oceniasz przygotowanie fizyczne graczy?

- Nie wierzę w trening kondycyjny i ćwiczenia siłowe piłkarzy. W Realu czy Barcelonie nikt nie zakłada gum, nie skacze przez płotki. Przygotowanie fizyczne to wymówka dla mediów. Drużyna musi rozumieć model taktyczny proponowany przez szkoleniowca i realizować zadania na pełnej szybkości. U Mourinho wszystkie ćwiczenia kręcą się wokół jego pomysłu na drużynę. Wszystko można zbudować z piłką przy nodze. Piłkarze muszą wiedzieć, co robić w czterech momentach gry: mamy piłkę, nie mamy oraz straciliśmy ją, odzyskaliśmy. Ja nie widzę zmęczenia u piłkarzy na Euro. Przecież normalnie oni grają co trzy dni i trenują przez jedenaście miesięcy w roku.

Teraz ćwierćfinały. Euro dopiero się zaczyna?

- Tak. Nie ma już marginesu na błąd. Wygrywasz albo wracasz do domu i wszyscy o tobie zapominają. Nie wiem, czy padnie tyle goli, ile w fazie grupowej, ale szykują się wielkie mecze. Pojedynki Francji z Hiszpanią czy Anglii z Włochami mogłyby być finałem Euro.

Pana faworyci?

- Niemcy. Mają niezwykłą zdolność reakcji na to, co dzieje się na boisku. Wszystkie drużyny miały lepsze i gorsze momenty, ale zespół Löwa jako jedyny wywalczył dziewięć punktów. To nie są ci sami wystraszeni chłopcy, co jeszcze parę lat temu. Nabrali pewności. Podobają mi się też Francuzi, trener Blanc dołożył do składu kilku zawodników świetnych technicznie. Mają Nasriego. Groźni będą Włosi z dwoma napastnikami, z których żaden nie jest klasyczną "dziewiątką". Są niesamowicie ruchliwi, a za sobą mają genialnego Pirla. Gra tak, że dałbym mu Oscara.

Portugalia?

- Jestem sceptyczny, choć to stamtąd płyną nowinki taktyczne. Zawsze jednak będę miał wrażenie, że w Portugalii wszystko i każdy jest w cieniu José Mourinho. Piłkarze są wspaniale wyszkoleni technicznie, ale mam wątpliwości, czy to zespół, który jest w stanie awansować do finału.

A zestaw półfinałowy?

- Niemcy powinni pokonać Grecję osłabioną brakiem Karagounisa, a Portugalia - Czechów. Grecy zawsze kończą mecz w dobrej formie, nikomu nie dali się zdominować po przerwie. Oni i Czesi już mają poczucie, że zdziałali więcej, niż ktokolwiek oczekiwał. Dlatego zagrają na luzie, ale obie reprezentacje są słabsze od rywali. Zwycięzcy ćwierćfinałów Hiszpania - Francja i Anglia - Włochy będą bardzo mocni psychicznie. Uwierzą, że nikt powstrzyma ich w drodze po triumf.

Wszystko zmierza w kierunku finału Hiszpania - Niemcy?

- Wcale nie. Obie te drużyny mają doświadczonych zawodników, ale są tylko minimalnie lepsze od pozostałych. Uważam, że prędzej odpadną Hiszpanie. To nie przypadek, że nikt nie był na szczycie dłużej niż trzy lata. Paradoksalne, ale każdy wygrany mecz przybliża ich do porażki. Brakuje im kontuzjowanych Puyola i Villi, ale to nie są jedyne problemy zespołu Vicente del Bosque. Oprócz Ramosa, Xabiego Alonso i niezniszczalnego Casillasa niemal wszyscy mieli problemy mięśniowe w tym sezonie. Xavi nie jest tak ruchliwy, witalny jak na poprzednich turniejach. Po prostu nie jest zdrowy, wciąż coś go boli. Wydaje mi się, że Hiszpanie nie obronią tytułu.

"Najbardziej rozczarowała mnie Polska" - Jacek Bąk o Euro 2012 »