Irlandczycy i Chorwaci poza Euro 2012. Bóg nie był po ich stronie. I sędzia

Media w Irlandii szukają jasnych punktów najgorszego występu kadry w historii Euro. W Chorwacji piszą o oszustwie sędziego, które skończyło epokę Slavena Bilicia.
- Zostaliśmy okradzeni przez ślepca, który nie widział dwóch karnych - powiedział po meczu z Hiszpanią (0:1) obrońca Tottenhamu Verdan Ćorluka. Chorwaci schodzili z boiska rozżaleni, bo okazja do pokonania mistrzów świata i mistrzów Europy była niepowtarzalna. Hiszpanie, którzy przyzwyczaili do niezliczonej ilości podań, dokładnej gry od nogi do nogi, w poniedziałkowy wieczór grali w taki sposób jak zwykle, ale słabiej, wolniej i mniej dokładnie. A gdy w 59. minucie Iker Casillas w fenomenalny sposób obronił strzał z bliska Ivana Rakiticia, byli o włos od sensacyjnego odpadnięcia z turnieju. Nic nie zapowiadało gola dla nich.

- Nie spodziewałem się, że to będzie mój ostatni mecz w reprezentacji. Każdy z tych piłkarzy ma wspaniały charakter. Gdziekolwiek będę pracować w przyszłości, nigdy nie będę tak dumny jak podczas trenowania drużyny narodowej - mówi Bilić, który po sześciu latach żegna się z kadrą. Od nowego sezonu obejmie Lokomotiv Moskwa.

O odejściu zdecydował już przed turniejem. Kadrę objął po nieudanym mundialu w 2006 r. i od razu powołał trzech piłkarzy z kadry młodzieżowej, którą trenował wcześniej - Lukę Modricia, Eduardo da Silvę i Ćorlukę. W eliminacjach do Euro 2008 dwukrotnie pokonał Anglię i mimo braku awansu na mundial w RPA pozostał na stanowisku. Kibiców ujął pasją i ciętym językiem. - Przy ogromnym szacunku do kobiet futbol to najpiękniejsza rzecz na świecie - mówił.

Kończy przygodę z kadrą po meczu, w którym prasa i piłkarze wytykają niemieckiemu sędziemu Wolfgangowi Starkowi niepodyktowanie dwóch rzutów karnych. Ćorluka utrzymuje, że przy dośrodkowaniu z rzutu rożnego był pociągany za koszulkę przez Sergia Busquetsa. W pierwszej połowie Sergio Ramos ostrym wślizgiem wybił piłkę Mario Mandżukiciowi, jednocześnie zbijając z nóg rywala, który długo zwijał się z bólu. "Niesprawiedliwość sędziowska, ot co" - podsumował komentator chorwackiej telewizji Nova, a były sędzia Urs Meier, który komentuje mecze dla niemieckiej ZDF, stwierdził, że arbiter powinien podyktować "jedenastkę". Nawet eksperci przepytywani przez hiszpańskie "Asa" i "Marcę" przyznają, że faul Ramosa był ewidentny.

Irlandczycy, którzy Euro kończą bez punktu, z jedną strzeloną bramką i dziewięcioma straconymi, cieszą się z formy, jaką piłkarze zaprezentowali w ostatnim meczu. Mimo porażki 0:2 z Włochami Irlandczycy zagrali najlepszy mecz w turnieju. "W ostatnim występie Irlandia zaprezentowała się elegancko, pokazała sporo dobrej gry. Odzyskaliśmy część dumy po dwóch pierwszych spotkaniach - pisze "The Irish Times". - Giovanni Trapattoni, ojciec chrzestny irlandzkiego futbolu, przekonał się, ile prawdy niesie stare porzekadło: kiedy bogowie nie są po twojej stronie, nic nie możesz na to poradzić".

"The Irish Examiner" pisze: "Koniec bólu, koniec epoki", i cieszy się, że drużyna "wypadła z Euro, ale nie z hukiem". Według gazety z Włochami zespół był najbardziej zjednoczony i zdyscyplinowany, ale to nie wystarczyło, by uchronić się przed porażką.

W meczu z Włochami Damien Duff zagrał po raz setny w kadrze. Główne postacie reprezentacji skończyły już 30 lat. Bramkarz Shay Given ma 36 lat. Według "The Irish Independent" to koniec pokolenia, które dziesięć lat temu na mundialu w Korei i Japonii odpadło dopiero w 1/8 finału po bezbramkowym remisie i rzutach karnych z Hiszpanią. "Wielu zawodników sprawia wrażenie załamanych, że nie będą już mogli grać dla reprezentacji. Sami mówią otwarcie - ze łzami w oczach - że nie wiedzą, co mają dalej robić".