Euro 2012 we Wrocławiu: Futbol i wielkie emocje zachwyciły miasto

Piłkarskie Euro 2012 było dla Wrocławia wielkim historycznym wydarzeniem. To wspaniała impreza, która zachwyciła tysiące kibiców. Do szczęścia zabrakło tylko sukcesu naszej reprezentacji
Euro 2012 we Wrocławiu wypadło fantastycznie. Na wrocławskim stadionie i w naszych strefach kibica mogliśmy oglądać dramatyczne mecze i wielkie gwiazdy światowego futbolu. Byliśmy świadkami wielkich emocji, jakie niesie ze sobą futbol, który tym razem okazał się wyjątkowo nieprzewidywalny. Nawet sensacyjny.

Do pełni szczęścia zabrakło tylko jednego - dobrej gry i awansu reprezentacji Polski. Ale to nie wina Wrocławia czy gorąco dopingujących kibiców, że nasza drużyna nie wygrała podczas Euro ani jednego meczu i zajęła ostatnie miejsce w grupie.

Tych, którzy próbowali szukać winny w fakcie, że kadra zagrała trzeci mecz grupowy we Wrocławiu, szybko sprowadzili na ziemię byli reprezentanci Polski. Waldemar Prusik, Jerzy Brzęczek czy Piotr Świerczewski podkreślali, że przyczyn porażki trzeba szukać w przygotowaniu zespołu do turnieju, personalnych i taktycznych decyzjach trenera Franciszka Smudy, a nie zrzucać winy na miasto czy stadion.

Wrocław miał szczęście do meczów, jakie odbyły się na Stadionie Miejskim. Pierwszy pojedynek Euro 2012, jaki tu rozegrano pomiędzy Rosją i Czechami, zachwycił cały piłkarski świat. Rosjanie zagrali fantastyczną, bajecznie ofensywną piłkę i roznieśli rywala, wygrywając aż 4:1. Wówczas wszyscy zachwycali się rosyjskimi piłkarzami: Alanem Dżagajewem czy Adriejem Arszawinem - oni dali koncert światowego futbolu. Po tym meczu w zasadzie wszyscy uznali, że sborna będzie jednym z głównych faworytów turnieju. Co do tego przekonani byli też rosyjscy fani - rozwiesili flagę z wymownym napisem "Wsjech rozjebiom". Później okazało się, że nie tym razem.

Równocześnie po tamtej klęsce Czechów praktycznie wszyscy skazali ich na odpadnięcie z turnieju. Kibice i media chcieli rozszarpać trenera Michala Bilka. Wyżywali się też na napastniku Milanie Barosu, pisząc o nim, "że na boisku czołga się jak pies z wywalonym jęzorem".

Piękno futbolu polega też na tym, że jest on całkowicie nieprzewidywalny, co potwierdziło się w przypadku Rosjan i Czechów. Wystarczyło kilka dni, aby piłkarze tych zespołów przebyli podróż w odwrotnych kierunkach. Rosjanie z nieba trafili do piekła. Czesi pofrunęli w drugą stronę.

Niezwykły był także drugi mecz rozegrany we Wrocławiu, kiedy Czechy wygrały 2:1 z Grecją. Czesi rewelacyjnie zagrali na początku pojedynku - w sześć minut strzelili dwie bramki! Ten mecz przeszedł do historii Euro - jeszcze nigdy żadna reprezentacja nie strzeliła podczas meczu mistrzostw Europy tak szybko dwóch goli. Uczynili to Czesi we Wrocławiu!

Nasze wrocławskie Euro 2012 zakończył mecz o wszystko Polaków z Czechami. Nigdy w swojej historii Wrocław nie widział tylu tysięcy fanów futbolu. Centrum miasta opanowali kibice obydwu reprezentacji - to było niewiarygodne. Kolorowy tłum "przelewał" się przez Rynek, pl. Solny i Świdnicką. A co najważniejsze, wszystko bez agresji, w wyjątkowo sympatycznej atmosferze. Tysiące kibiców pokazało, że futbol może być fantastycznym wydarzeniem, że sportowa rywalizacja wcale nie musi być równoznaczna z wrogością, bójkami nienawidzących się kibiców. We Wrocławiu przegrani potrafili docenić przeciwników, którym po meczu gratulowali awansu. A Czesi też pokazali wielką klasę, gdy po zakończeniu meczu kilka tysięcy ich fanów skandowało na stadionie: "Polska, Polska, Polska!".

We Wrocławiu zakończyła się przygoda naszej reprezentacji w Euro 2012. Ale z drugiej strony Wrocław dalej jest w grze, gdyż przecież tu mieszkają i trenują Czesi. Oni naprawdę zdobyli sympatię wrocławian, nawet wtedy, kiedy im nie szło. Przecież dzień po pierwszym, przegranym meczu z Rosją wychodzącą na trening drużynę trenera Michala Bilka wrocławianie przywitali burzą oklasków i słowami otuchy. Czescy piłkarze byli w szoku, gdyż równocześnie przez swoich kibiców byli wyśmiewani i obrażani.

Wrocławianie i Wrocław podczas Euro 2012 pokazali europejską klasę. Znacznie większą niż nasza piłkarska reprezentacja.