Sport.pl

Euro 2012. Czy Slaven Bilic, człowiek w wełnianej czapce, poprowadzi Chorwację do wygranej z Hiszpanią?

Ma zaledwie 44 lata, a już po raz drugi prowadzi swój zespół w finałach mistrzostw Europy. Gra w zespole rockowym, w czasie meczów Euro 2012 zakłada do garnituru wełnianą czapkę i zawsze mówi to, co myśli. Selekcjoner Chorwatów Slaven Bilić to jedna z najbarwniejszych postaci turnieju i całego współczesnego futbolu.
0 : 1
Informacje
Euro 2012 - Grupa C
Poniedziałek 18.06.2012 godzina 20:45
Wyniki szczegółowe
Wynik
Chorwacja
0
Hiszpania
1
- Sędzia pomógł rywalom. Powinien podyktować "jedenastkę" za faul na Jelavicu - wypalił Bilić po zremisowanym 1:1 meczu z Włochami. Przy okazji zaplusował u Polaków, bo skrytykowanym przez niego arbitrem był "kochany" w naszym kraju Anglik Howard Webb (część kibiców do dziś nie może zapomnieć mu podyktowania rzutu karnego dla Austrii w poprzednim Euro, jakby zapominając, że wcześniej uznał on gola dla Polski zdobytego przez Rogera ze spalonego). A na pytanie, czy nie boi się, że za taką wypowiedź może być ukarany przez UEFA, chorwacki selekcjoner odparł podniesionym głosem: - Nie zgadzam się z trenerami, którzy nie komentują pracy sędziów. To jest przecież bardzo ważna część naszej pracy. To był ewidentny karny, jestem tego pewien. Sędzia był do bani, pomógł Włochom. Nie mogę ocenić jego roboty jako dobrą, bo z naszego punktu widzenia była zła.

Jego słowna tyrada skierowana przeciw Webbowi nie była pierwszą, która obraziła Anglików. Kiedyś bowiem stwierdził on ni mniej, ni więcej, że "Anglicy zawsze grali gów... futbol". Krótko i na temat!

To cały Bilić. Bałkański charakter, gorąca głowa, serce na dłoni, szczerość aż do bólu. Za to kochają go rodacy, uwielbiają piłkarze, a także dziennikarze. Podczas Euro 2012 większość konferencji prasowych z udziałem trenerów reprezentacji to dla przedstawicieli mediów prawdziwa mordęga. Oklepane formułki, frazesy typu "rywal jest mocny" czy "jesteśmy przygotowani do meczu na 100 procent", lakoniczne dwuzdaniowe podsumowania meczów - to trenerska norma. Ale nie u Bilicia. On zawsze powie coś ciekawego, a to się zachwyci, a to oburzy, a to ofuknie sędziego właśnie. Kolorowa postać, jakich we współczesnej piłce coraz mniej. Czy ktoś słyszał o selekcjonerze poważnej europejskiej reprezentacji, który w wolnych chwilach pogrywa w rockowym zespole (w kapeli Rawbau jest gitarzystą, pisze również teksty)? Albo samotnie przemierza Europę wzdłuż i wszerz swoim harleyem-davidsonem?

Podczas Euro 2012 o Biliciu głośno zrobiło się już po pierwszym meczu Chorwatów z Irlandią (wygranym 3:1). A właściwie o jego wełnianej czapce, którą nałożył na głowę w trakcie meczu, mimo że temperatura powietrza sięgała tego dnia w Poznaniu 16 stopni Celsjusza. Z nienagannie skrojonym garniturem czapka komponowała się średnio, jednak Bilić miał ważny powód, aby w niej paradować.

- To moja szczęśliwa czapka, kiedy mam ją na głowie, mój zespół wygrywa - tłumaczył po spotkaniu. - Wcześniej zakładałem ją w Londynie, bo padał deszcz [w eliminacjach do Euro 2008 Chorwacja wygrała na wyjeździe 3:2] i w Stambule, bo było zimno [w barażach do Euro 2012 Chorwaci wygrali z Turcją 3:0]. Teraz znów padał deszcz, więc po raz kolejny postanowiłem ją wypróbować. No i proszę, znów przyniosła szczęście - śmiał się Bilić.

Czapka zapewne przyda mu się także w następnej pracy, gdyż po Euro 2012 Bilić żegna się z reprezentacją Chorwacji, by po raz pierwszy spróbować sił w futbolu klubowym. Na początek poprowadzi Lokomotiw Moskwa. Wcześniej chce jednak wymazać z pamięci traumę sprzed czterech lat, kiedy jego zespół w niewytłumaczalny sposób przegrał w ćwierćfinale Euro 2008 z Turcją. Kiedy w 119. minucie dogrywki Ivan Klasnić zdobył prowadzenie dla Chorwatów, wydawało się, że awans do półfinału jest już pewny. Potem nastąpiło najczarniejsze pół godziny w historii chorwackiego futbolu. Kilkadziesiąt sekund po bramce Klasnicia Turcy zdołali wyrównać, a potem nie dali szans załamanym rywalom w rzutach karnych. Po spotkaniu roztrzęsiony Bilić ze łzami w oczach ogłosił, że odchodzi i że ta porażka będzie go prześladowała do końca życia. Decyzję zmienił już po kilku godzinach, a całe środowisko piłkarskie w Chorwacji odetchnęło z ulgą. Taki koniec przygody z kadrą zwyczajnie do Bilicia nie pasował. On ma powiedzieć kadrze do widzenia z podniesioną głową. Stanie się tak, jeśli Chorwaci na Euro 2012 wyjdą z grupy. Jeśli zdobędą medal, szalony selekcjoner stanie się bohaterem narodowym i tylko patrzeć, jak w centralnym punkcie Splitu (tam się urodził) stanie jego pomnik.

Szanse Chorwacji w meczu z Hiszpanią? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! +1? »


Więcej o:
Skomentuj:
Euro 2012. Czy Slaven Bilic, człowiek w wełnianej czapce, poprowadzi Chorwację do wygranej z Hiszpanią?
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX