Petr Nemec przed meczem Polski z Czechami: Jesteście lepsi. No i ta trójka z Borussii

Czeski trener Petr Nemec, mieszkający od ponad dekady w Polsce, a na co dzień pracujący w I-ligowej Arce Gdynia, mówi w rozmowie z Trojmiasto.sport.pl, że to Polacy będą w sobotnim meczu z Czechami faworytem. - Jestem realistą. My naprawdę nie gramy wielkiej piłki - mówi.
Jakie nastroje panują w Czechach, w przeddzień meczu z Polską?

Petr Nemec, trener Arki Gdynia: - Bojowe (śmiech). A już na poważnie, to czeskie gazety więcej piszą o tym, co pisze się i mówi w Polsce, niż zajmują się naszą kadrą. Ogólnie przekaz jest taki, że to Polacy są faworytami. Z tego co słyszę i czytam wynika, że Polacy nie mają nadziei na zwycięstwo, a pewność. Może dlatego, że wy musicie wygrać, a nam tylko wystarczy remis?

Tak właśnie zagrają Czesi? Na remis?

- Nie wiem jak zagrają, bo nie ma mnie w kadrze, ale biorąc pod uwagę to, jak Polacy zagrali z Rosją, i jak zaprezentowaliśmy się my w meczach z Rosją i Grecją, to rzeczywiście większe szanse na zwycięstwo mają biało-czerwoni.

Która reprezentacja Czech jest prawdziwa? Ta, która wysoko przegrała z Rosją, czy ta która potrafiła się podnieść i wygrać z Grecją?

- Trudno mówić o dwóch kadrach, bo poza pierwszymi sześcioma minutami w tym drugim meczu, gdy strzeliliśmy dwie bramki, dalej znów graliśmy to samo.

Jak może wyglądać sobotni mecz?

- Na pewno Czesi się nie otworzą. Będą grać uważnie z tyłu, nastawieni na szybką kontrę z wykorzystaniem skrzydłowych. Wiele wskazuje na to, że nie zagra kontuzjowany Tomas Rosicky, więc to na nich będzie spoczywać największa odpowiedzialność. Polacy zagrają u siebie, będą chcieli strzelić szybką bramkę, ale nie będą mogli zapomnieć o tych kontratakach. To może być szansa dla nas.

W ataku znów zagra bezproduktywny Milan Baros?

- Nie sądzę, by Bilek go zmienił.

Jest pan pesymistą?

- Bardziej realistą. My naprawdę nie gramy wielkiej piłki. Presja będzie większa na was, bo musicie wygrać. A my tak jak przez okres pracy Bilka z kadrą będziemy stać z tyłu i czekać na szybkie kontry.

Bilek to dobry strateg? Wymyśli coś na Polaków?

- Dla mnie to ogromne zaskoczenie, że Czesi grają tak defensywnie. Bilka pamiętam jeszcze z boiska z okresu mojej pracy w Teplicach. To wówczas był taki piłkarz w stylu Rosickiego, z dobrym przeglądem pola, techniką, strzałem z dystansu. Do tego dobrze wykonywał stałe fragmenty gry. Był zawodnikiem bardzo ofensywnym, dlatego dziwię się, że prowadzona przez niego kadra gra tak defensywnie. Ale nie chcę go oceniać, bo mam taką zasadę, że nie oceniam kolegów po fachu. Czy coś wymyśli na Polaków? Nie będzie jakiejś specjalnej taktyki. Na pewno ciężko będzie zatrzymać trójkę z Borussii, a więc Piszczka, Błaszczykowskiego i Lewandowskiego. Piłkarze zdają sobie z tego sprawę.

Po meczu z Rosją w Polsce trwa niemal ogólnonarodowa dyskusja na temat tego, kto ma stanąć w bramce w meczu z Czechami, Szczęsny czy Tytoń. Z waszego punktu widzenia to ma jakiekolwiek znaczenie?

- Nie ma najmniejszego. Polska ma dobrych bramkarzy i nie ma znaczenia, czy w bramce będzie Szczęsny czy Tytoń.

U was też był problem z Petrem Czechem, bo najpierw popełnił poważny błąd z Grecją, a potem odniósł kontuzję, która jego występ z Polską postawiła pod znakiem zapytania.

- Czech zagra, ale na jego kolejne błędy bym nie liczył.

A jak Euro jest odbierane za naszą południową granicą?

- Pozytywnie. Na pewno takie sytuacje, jak bójki kibiców przy okazji meczu z Rosją nie są fajne, ale ogólnie turniej wam się udał. W Czechach też widać i czuć klimat wielkiej imprezy, która odbywa się blisko nas. Po ulicach jeździ sporo samochodów w narodowych barwach, a wieczorem w lokalach ludzie oglądają mecze.

W takim razie w sobotę za kogo będzie pan trzymać kciuki? Serce mówi Czechy, a rozum Polska?

- Odpowiem dyplomatycznie: niech wygra lepszy.