Sport.pl

Euro 2012. Problem Hiszpanów. Vicente del Bosque musi pogodzić Barcelonę z Realem Madryt

Trener Vicente del Bosque ma nie lada problem. Mimo że selekcjoner reprezentacji Hiszpanii ma w kadrze zawodników z dwóch najlepszych klubów świata - Realu Madryt i Barcelony - to pogodzenie ich stylów gry wydaje się trudne do zrealizowania
4 : 0
Informacje
Euro 2012 - Grupa C
Czwartek 14.06.2012 godzina 20:45
Wyniki szczegółowe
Wynik
Hiszpania
4
Irlandia
0
Mecze Realu Madryt z FC Barceloną śledzi cały świat. Obie drużyny od lat rywalizują o miano tej najlepszej nie tylko w Hiszpanii, ale i na świecie. Starcia nie raz wyznaczają pojęcie piękna futbolu, ale także udowadniają, że animozje pomiędzy Kastylią a Katalonią wciąż istnieją.

Sprawa ma oczywiście podłoże polityczne i niestety sport w tym przypadku nie może od tego uciec. Mniej manifestują to piłkarze, nieco bardziej kibice. Gorąca atmosfera musi jednak udzielać się zawodnikom. Nie raz byliśmy świadkami słownych utarczek czy brutalnych fauli z obu stron. I kiedy przychodzi do mistrzostw świata czy Europy, piłkarze, którzy jeszcze parę miesięcy temu chcieli wyłupać sobie oczy, znajdują się w jednej drużynie.

Iker Casillas, Sergio Ramos, Xabi Alonso, Alvaro Arbeloa i Raul Albiol - to przedstawiciele Realu. Anders Iniesta, Xavi Hernandez, Sergio Busquets, Cesc Fabregas, Gerard Pique i Victor Valdes - to frakcja Barcelony.

Co z tą trawą?

- Gdyby mistrzostwa Europy odbywały się w zeszłym roku, moglibyśmy się obawiać, że napięte relacje na linii Madryt - Barcelona wpłyną na atmosferę w kadrze. Bo wtedy było naprawdę gorąco. Teraz jest już spokój, razem idziemy w jednym kierunku. Mieliśmy czas, żeby ochłonąć, zdaliśmy sobie sprawę, że musi nas zjednoczyć jeden cel. Jest nim obrona mistrzostwa Europy - podkreśla bramkarz Realu Casillas. O tym, że na linii Madryt - Barcelona wszystko jest w jak największym porządku przekonywali też Arbeloa, Busquets czy Iniesta.

W ostatnich sezonach każda drużyna chce grać tak jak Barcelona - szybko, dokładnie do nogi, poza zasięgiem przeciwnika. W stylu, którego prekursorem jest Holender Johan Cruyff, tytuł mistrza Europy po raz pierwszy w historii miała obronić Hiszpania. W końcu w środku pomocy La Roja biega trzech piłkarzy Dumy Katalonii: Iniesta, Xavi i Busquets plus, w meczu z Włochami, markujący napastnika Cesc Fabregas. Hiszpanów powstrzymała jednak... murawa PGE Areny. Już przed meczem del Bosque dał do zrozumienia, że jedna z połów boiska nie nadaje się do gry, przeprowadzając trening tylko na tej drugiej. O murawę obawiali się również hiszpańscy dziennikarze, którzy sądzili nawet, że w Gdańsku padał grad i to on uszkodził boisko. Gradu nie było, ale w meczu z Włochami, głównie w pierwszej połowie, trawa zdecydowanie przeszkadzała mistrzom świata i Europy. Gdy tylko chcieli zagrać szybko po ziemi, piłka jak w zwolnionym tempie turlała się w kierunku podania i najczęściej padała łupem Włochów. Jak się okazało, to rywale spłatali Hiszpanom psikusa, zabraniając polania murawy tuż przed meczem (zgodnie z przepisami UEFA).

Siła poza potęgami?

Ale w La Roja są przecież jeszcze piłkarze Realu, którzy w minionym sezonie hiszpańskiej Primera Division przełamali hegemonię Barcelony i smak zwycięstwa nie jest im obcy. Casillas, Ramos, Arbeloa czy Xabi Alonso nie potrafili jednak odnaleźć się w świecie piłki Dumy Katalonii. Po pierwszym treningu w bazie pobytowej w Gniewinie wydawało się, że Busquets i Xabi Alonso nie zagrają razem w wyjściowym składzie. Były reprezentant Hiszpanii Julio Salinas sugerował, że w środku pomocy jest miejsce tylko dla jednego z nich, a tym wybrańcem powinien być Busquets. Okazało się, że miał rację. Przyzwyczajony do grania długich podań Xabi Alonso szukał z przodu partnerów, ale nie mógł nikogo wypatrzeć. Wszyscy chcieli grać bowiem blisko siebie i czekali na krótkie podania. Taki stan rzeczy mógł dziwić zwłaszcza w pierwszej połowie, kiedy gra od nogi do nogi nie wychodziła. Z podań Alonso można było zapamiętać tylko jedno - w poprzek boiska.

Także w obronie Ramos nie zrozumiał się z Pique i w 61. minucie meczu z Włochami złamał linię spalonego, a Antonio Di Natale strzelił bramkę.

Pierwszy mecz turnieju pokazał, że opierając się głównie na bohaterach El Clasico, Hiszpania daleko nie zajdzie. Najlepiej mistrzowie Europy grali wtedy, gdy na boisku pojawili się Jesus Navas i Fernando Torres (choć ten drugi zmarnował trzy świetne okazje), czyli ludzie nie związani z Barceloną i Realem. Właśnie powiew świeżości wychodzący poza ramy dwóch najlepszych klubów Hiszpanii może być lekiem na całe zło mistrzów świata i Europy.

CZY RYWALIZACJA NA LINII REAL MADRYT - BARCELONA MOŻE NEGATYWNIE WPŁYNĄĆ NA WYNIK REPREZENTACJI HISZPANII? oceń na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! +1? »