Fyrstenberg i Matkowski: Gdyby zrobić tenisowe Euro pewnie wygraliby Hiszpanie

Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski zakończyli swoją przygodę z Roland Garros zdecydowanie wcześniej, niż oczekiwali. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. W piątek nasi debliści byli specjalnymi gośćmi adidas na meczu Polska - Grecja. - To było dla nas wielkie wydarzenie - mówili zgodnie po spotkaniu.

Nie powiodło się wam we Francji, ale wciąż jesteście czwartym deblem świata. Czy taki wynik naszej kadry na EURO uznalibyście za sukces?

Mariusz Fyrstenberg: Olbrzymi sukces. Oznaczałoby to, że pokonaliśmy wiele topowych drużyn. Ja byłbym dumny z naszej reprezentacji.

Marcin Matkowski: Zdecydowanie! Byłby to sukces, choć trochę słodko-gorzki. Wiadomo, że czwarte miejsce, pierwsze poza podium, jest najgorsze dla sportowca.


Macie na koncie 21 finałów ATP, 13 wygranych turniejów - trochę więcej niż piłkarze kadry. Ile z tych zwycięstw oddalibyście za tytuł mistrzowski dla Polaków na Euro?

MF: Żadnego. Za dużo potu i stresu włożyłem w moją karierę, aby to oddawać. Niech zapracują sobie sami (śmiech).

MM: A ja, co najmniej jeden. Może nawet trochę więcej (śmiech).


W programie Turbokozak daliście próbkę swoich umiejętności piłkarskich. Jak często kopiecie dla relaksu?

MF: Kilka razy do roku, ale oprócz tego na rozgrzewkach gramy sobie piłką tenisową w siatkonogę.

MM: Gramy też w grudniu na zgrupowaniu kadry tenisistów. Jednak gramy tylko między sobą i niezbyt ostro, żeby nie ryzykować urazów.


To ile razy bylibyście w stanie podbić piłkę tenisową gorszą nogą?

MM: Wstyd się przyznać, ale nie wiem czy zrobiłbym 2-3 razy. Rakietą poszłoby znacznie lepiej (śmiech). Ale Fryta, jest w tym dużo lepszy ode mnie, podbiłby kilka razy.

MF: Szacuję się na pięć.


Jaki piłkarski, boiskowy duet najlepiej oddaje charakter debla? Para stoperów, środkowych pomocników, napastników?

MF: Powiedziałbym, że defensywny skrzydłowy albo jak kto woli ofensywny obrońca, czyli gra na zapalenie płuc. Dużo biegania (śmiech).

MM: Ja zawsze na boisku lubię grać na pozycji defensywnego pomocnika, czyli obrona, ale z możliwością przejścia do ataku z szybką kontrą. Na korcie jest podobnie - dobra gra z tyłu i szybki serwis, czyli defensywny pomocnik.


Gdyby zorganizować futbolowe Mistrzostwa Europy tenisistów, kto miałaby największe szanse na wygraną?

MF: Hiszpanie.

MM: Zgadzam się. Większość z nich za młodu grała w klubach i piłka jest dla nich sportem narodowym. A niektórzy, jak Rafa Nadal, maja ten sport w genach. Jego wujek grał przecież przez wiele lat jako podstawowy obrońca w Barcelonie.


Można strzelić gola lobem, można wolejem, zupełnie jak w tenisie. Potraficie wyobrazić sobie piłkarski strzał z bekhendu?

MF: Nie bardzo. Piłkarze mają dwa forhandy. Zazdroszczę im.

MM: To byłoby chyba piętka z obrotu (śmiech).