Sport.pl

Hiszpania na Euro 2012. Czy Hiszpania jest w stanie wygrać trzeci wielki turniej z rzędu?

Przy kolosach Barcelony i Realu Madryt wszyscy ich grupowi rywale wydają się tak maciupeńcy, że właściwie niewidzialni. Aktualni mistrzowie to faworyt Euro
1 : 1
Informacje
Euro 2012 - Grupa C
Niedziela 10.06.2012 godzina 18:00
Wyniki szczegółowe
Wynik
Hiszpania
1
Włochy
1
Mecz broniących złota Hiszpanów i podupadłych, dyszących żądzą odwetu Włochów będzie pierwszym na turnieju starciem wagi superciężkiej i największym oprócz meczu Holandii z Niemcami przebojem fazy grupowej.

Aktualni mistrzowie Europy są faworytami naturalnymi, zwłaszcza że przylecą do nas także jako aktualni mistrzowie świata. I staną przed szansą na serię, jakiej nie miał nikt w dziejach reprezentacyjnego futbolu - triumfu w trzech w kolejnych turniejach najwyższej rangi, czyli utrzymania panowania na kontynencie rozdzielonego uzyskaniem panowania globalnego.

Jeśli Hiszpanie podołają wyzwaniu, ich najjaśniejsze gwiazdy zostaną zapamiętane jako najbardziej utytułowane pokolenie w całej historii piłki nożnej. Na co dzień zabawiają nas w Barcelonie i Realu, z którymi zwyciężali w Lidze Mistrzów oraz rodzimej Primera Division i w ogóle uskładali już imponującą gablotę klubowych trofeów. A niektórzy, jak Xabi Alonso, międzynarodowe sukcesy osiągali także w firmach zagranicznych. Giganci.

Zanim jednak pofruną albo nie pofruną po medal, znów zmierzą się z przeznaczeniem. Na Włochów niezależnie od aktualnych możliwości obu reprezentacji nie umieli znaleźć sposobu nigdy, przez 92 lata nie wygrali z nimi meczu o stawkę - w mistrzostwach Europy lub świata, w eliminacjach lub turnieju finałowym. Wygrywali co najwyżej sparingi. Nawet przed czterema laty, kiedy wreszcie - po raz pierwszy w historii - sąsiadów zza morza wyeliminowali, nacierpieli się przez 120 minut, a potem nadenerwowali w rzutach karnych. Choć gole strzelali i nadal strzelają z ujmującą łatwością, wtedy stać ich było tylko na bezbramkowy remis. We wszystkich innych spotkaniach Euro 2008 zwyciężali.

Zapytałem wówczas w Bazylei włoskiego znajomego, czy nie dostrzega jakichś atutów i powodów, dla których azzurri mogą wreszcie z Hiszpanią przegrać. Dostrzegał. Odpowiedział bez zastanowienia: "Tym razem są naprawdę groźni! Grałeś kiedyś w ruletkę? Jeśli obstawisz jedną cyfrę, istnieje niewielkie prawdopodobieństwo, że trafisz. Ale jeśli będziesz ją obstawiał konsekwentnie, raz za razem, w końcu musi ci się udać. Hiszpanie nie wygrali jeszcze nigdy. Serio się boję. Przecież to się musi kiedyś jakimś cudem zdarzyć". Tak jeszcze wtedy traktowali Hiszpanów Włosi.



To się zmieniło, bo Italia osunęła się w głęboki futbolowy kryzys, a pogardzani rywale rozkwitli najpiękniej w historii. I dziś wszyscy pozostali uczestnicy grupy C wydają się przy nich tak maciupeńcy, że właściwie niewidzialni.

Włosi też przywiozą gigantów. Dwóch - odzyskanego dla piłki nożnej fenomenalnego bramkarza Gianluigiego Buffona oraz zjawiskowego rozgrywającego Andreę Pirlo. Otoczą ich piłkarze bez sukcesów międzynarodowych, a często także krajowych. W sobotę 9 maja nadejdzie chwila historyczna. Oto Włosi nie będą faworytami starcia z Hiszpanami. Ba, zamiast nałogowych przegrywaczy zobaczą na boisku notorycznych zwycięzców, którzy nie zasługują na lekceważenie, lecz hołd.

Oni są malutcy przy faworytach, a inni jeszcze mniejsi. Kadrę Irlandii tworzą solidni, ale nic ponad to, zawodowcy zatrudniani przez średnie lub słabe firmy z angielskiej Premier League, wśród których wyróżnia się Shay Given. Dlatego obrońcy trofeum rozpoczną turniej od kanonady na bramki chronione przez kandydatów na najlepszego golkipera turnieju - włoską oraz irlandzką. Tej drugiej strzec będzie w dodatku drużyna skupiona na defensywie, której strzelanie goli przychodzi chyba z największym wysiłkiem wśród wszystkich finalistów Euro.

Grupę zamykają Chorwaci. Zawsze zdeterminowani, jak na czteromilionową nację arcybogaci w talent, chętnie przyjmowani do uznanych lig. I ich jednak musimy sklasyfikować jako piłkarzy drugorzędnych, co prowadzi nas do wniosku, że z połączonych zasobów kadrowych Włoch, Irlandii oraz właśnie Chorwacji wyłowilibyśmy może jednego albo dwóch zawodników zdolnych wejść do kadry Hiszpanii. I to wejść do głębokiej rezerwy.

Ale mniejsi powinni być świeżsi. Ponieważ Barcelona, Real Madryt, Athletic Bilbao, Valencia oraz Atletico walczyły w europejskich pucharach do samego końca lub niemal samego końca, Hiszpanie przywiozą ludzi teoretycznie najbardziej wyeksploatowanych sezonem, którzy mają w nogach po 60 meczów w rozgrywkach klubowych.

Choć trzeba zastrzec, że tak się dzieje od lat i znoszą to na medal. Złoty.

Mają szansę obronić tytuł, a gwiazdą może zostać piłkarz nie z Barcelony i nie z Madrytu - Hiszpania na Euro 2012 »


Więcej o: