Sport.pl

Czesi przyjechali do Wrocławia. Przywitał ich deszcz, brawa i dziecięce okrzyki

Euro 2012. Vladimir Smicer, menadżer reprezentacji, jako pierwszy wysiadł z pociągu ?Josef Masopust?, który z Pragi do Wrocławia przywiózł piłkarską drużynę narodową Czech na Euro 2012
4 : 1
Informacje
Euro 2012 - Grupa A
Piątek 08.06.2012 godzina 20:45
Wyniki szczegółowe
Wynik
Rosja
4
Czechy
1


Pociąg z reprezentacją Czech wjechał na pierwszy peron odnowionego wrocławskiego Dworca Głównego przed godz. 18. Po Smicerze z pociągu wychodzili inni działacze, a na końcu sami zawodnicy.

Zarośnięty Cech

Piłkarze nie byli jednakowo ubrani. Sławny bramkarz Petr Cech ukrył się za ciemnymi okularami, z kilkudniowym zarostem był trudny do rozpoznania. Wszyscy zawodnicy szybko z peronu przeszli do autokaru, stojącego pod dworcem.

Cały peron wypełniony był widzami, którzy przyszli zobaczyć piłkarzy. Część ludzi biła brawa, grupka małych chłopców krzyczała. Jedni ich okrzyki zinterpretowali jako "Czesi do domu", a inni zarzekali się, że hasło brzmiało "Czesi do toho", czyli "Czesi do boju"

Piłkarze reprezentacji Czech nie zatrzymywali się przy kibicach i nie rozdawali autografów.

Gości z Czech na peronie witał wiceprezydent Wrocławia Michał Janicki oraz były prezes PZPN Michał Listkiewicz. Menadżer reprezentacji Vladimir Smicer wręczył Janickiemu koszulkę reprezentacji Czech.

We Wrocławiu w niedzielę po południu padał deszcz, było ponuro. Dlatego wiceprezydent Janicki mówił: - Obiecałem Czechom, że w następnych dniach pogoda będzie lepsza. Życzyłem też im udanego pobytu we Wrocławiu. Wspólnie zastanawialiśmy się, który mecz drużyny czeskiej będzie dla nich najtrudniejszy. Ten pierwszy z najsilniejszą w grupie Rosją, czy z gospodarzami turnieju, czyli Polską. Można powiedzieć, że na ten przyjazd czekaliśmy pięć lat. Dla nas Euro się właśnie się zaczęło - podkreślał.

Przystojni? Zajebiście!

Spod dworca ekipa Czech pojechała do hotelu Monopol. Tam przyjazdowi piłkarzy z daleka przyglądała się grupka kibiców. Bliżej nie mogli podejść, gdyż teren wokół hotelu został ogrodzony barierkami. Dostęp do piłkarzy uniemożliwiali również policjanci i ochroniarze.

Autokar podjechał pod same drzwi wejściowe i zawodnicy szybko zniknęli w holu Monopolu. Nikt nie zareagował na okrzyki kibiców.

Przy barierkach całej sytuacji przyglądały się dwie młode kobiety. Jedna próbowała coś dojrzeć aż w końcu zapytała drugiej:

- A oni przystojni chociaż?

- Zajebiście! - szczerze wypaliła druga.

Wyjazd z Pragi

Polska biało-czerwoni: Wygraj Xboxa!


Piłkarska reprezentacja Czech wyjechała pociągiem z Pragi do Wrocławia rano, punktualnie o godz. 11.11. W Pradze drużynę trenera Michala Bilka przyszło pożegnać około stu fanów. Mieli oni transparenty z napisem "Trzymamy za Was kciuki". Czesi zdecydowali się a taką podróż na Euro 2012, gdyż w 1938 roku na mistrzostwa świata do Włoch też pojechali pociągiem. Teraz liczą, że "vlak", czyli pociąg też przyniesie im szczęście.

- Dla nas tak naprawdę Euro 2012 zaczyna się już dzisiaj od tej podróży - mówił menedżer reprezentacji Vladimir Smicer.

W specjalnym pociągu noszącym nazwę wybitnego czeskiego piłkarza - "Josef Masopust", zawodnicy mieli wyjątkowo komfortowe warunki jazdy. Do ich dyspozycji były zarówno wagony restauracyjne, sypialne jak i te, w których można oglądać filmy. Na jednym z telewizorów podobno prezentowano mecze z udziałem grupowych rywali czeskiej reprezentacji, czyli Rosjan, Greków i Polaków.

Trasa pociągu była dość nietypowa. Skład najpierw pojechał na wschód w kierunku Pardubic i Ołomuńca, stamtąd odbił na północ w kierunku Ostrawy i Bohumina, gdzie przekroczył granicę z Polską. Następnie przez Racibórz, Kędzierzyn-Koźle i Opole dojechał do Wrocławia. Szlak wytyczono w taki sposób, aby reprezentacja mogła jeszcze spotkać się z kibicami w innych miastach Czech.

Pięciowagonowy skład ciągnęła najnowocześniejsza lokomotywa czeskich kolei państwowych CD Skoda 380. Podobnie jak część wagonów, pokrywały ją motywy nawiązujące do Euro 2012 i czeskich barw narodowych.

Wyjaśnienie od autora : Początkowo w tekście napisałem, że chłopcy krzyczeli "Czesi do domu", bo tak zrozumiałem ich hasło będąc na dworcu. Po monitach czytelników dopisałem, że mogło ono brzmieć "Czesi do toho", czyli "Czesi do boju". Za ewentualny błąd wszystkich zainteresowanych przepraszam. Michał Karbowiak

Więcej o: