Nasi na Euro 2012: Kapitan znad Odry

W Liceum Ogólnokształcącym we Wronkach jest gablota. W niej - zdjęcia trzech piłkarzy: Łukasza Fabiańskiego, Dariusza Dudki i Grzegorza Wojtkowiaka. ?Nasi uczniowie na Euro? - głosi napis pokazujący, jaką wylęgarnią talentów był przed laty ośrodek piłkarski prowadzony przez klub Amica Wronki.
Droga Grzegorza Wojtkowiaka do reprezentacji wiodła przez Amikę, ale rozpoczęła się w Kostrzynie nad Odrą, rodzinnym mieście naszego kadrowicza. Tam jako dzieciak kopał piłkę w klubie Celuloza, któremu przed laty patronowały potężne zakłady papiernicze. Na początku lat 90. okazało się, że wśród kilkuletnich chłopców kopiących piłkę w Celulozie jest kilku zdolnych graczy. - Były to "złote czasy" dla naszej młodzieżowej piłki - wspomina na stronie Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Kostrzynie były dyrektor Celulozy Zygmunt Mendelski.

Kostrzyn od Wronek dzieli 150 km. To właśnie w wielkopolskim miasteczku, pod skrzydłami pierwszoligowej Amiki, funkcjonowała najlepsza wówczas w Polsce szkółka młodzieżowa. Nastoletni piłkarze nie tylko grali we Wronkach w piłkę, ale też uczyli się w liceum i mieszkali w internacie.

Wojtkowiak do Amiki trafił jako ostatni z grona utalentowanych, kostrzyńskich chłopaków. - Nie zapomnę, jak namawiałem go w klasie maturalnej, by dołączył do swoich kolegów i zimą był już uczniem liceum we Wronkach - opowiada Mendelski.

W Amice najpierw trafił do trzecioligowej drużyny rezerw. "W szeregach Amiki na największe brawa zasłużył jednak junior Grzegorz Wojtkowiak. - Ten chłopak naprawdę świetnie gra. Już niedługo pierwsza drużyna Amiki powinna mieć z niego bardzo dużą pociechę - zachwalał prawego obrońcę kierownik zespołu Leszek Andrzejewski" - pisaliśmy w "Gazecie" w czerwcu 2003 roku, gdy rezerwy Amiki zremisowały z Chemikiem Zawiszą Bydgoszcz. Od początku kolejnego sezonu był już w kadrze pierwszego zespołu, regularnie grał w młodzieżowej reprezentacji Polski - prawie zawsze na prawej stronie obrony.

W 2006 roku Wojtkowiak trafił do Poznania, gdzie Lech łączył się właśnie z jego Amiką. Misję sklecenia jednej drużyny z dwóch dostał dzisiejszy trener reprezentacji Franciszek Smuda. Co do Wojtkowiaka nie miał wątpliwości - choć wielu zawodnikom z obu klubów pokazano drzwi, obrońca z Kostrzyna został.

POZNAN.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS, TEJ!

Pozycję w "Kolejorzu" budował mozolnie. Na początku przegrywał rywalizację o miejsce w składzie z Marcinem Wasilewskim, a trener Smuda mawiał, że widzi w nim środkowego obrońcę. Z czasem wywalczył sobie jednak miejsce w pierwszym składzie, a w 2008 roku selekcjoner Leo Beenhakker powołał go po raz pierwszy do seniorskiej reprezentacji kraju. Lechita nigdy nie był w niej podstawowym graczem, ale do tej pory zdołał w niej uzbierać 18 meczów.

W Poznaniu Wojtkowiak się zadomowił. W Lechu spędził sześć lat - jak na dzisiejsze warunki, w których piłkarze zmieniają kluby jak rękawiczki, to sporo. Coraz więcej znaczył w drużynie, w której rok temu, po tym jak Lech pożegnał się z Bartoszem Bosackim, został kapitanem. I to kapitanem-żartownisiem - razem z doświadczonym bramkarzem Krzysztofem Kotorowskim co jakiś czas lubili i umieli rozładować atmosferę na treningu jakimś kawałem.

Z "Kolejorzem" już się pożegnał, na zbliżających się mistrzostwach Europy będzie jego piłkarzem już tylko formalnie. Nie chciał podpisać nowego kontraktu, wybrał propozycję niemieckiego drugoligowca, TSV 1860 Monachium. - W moim życiu coś się zmienia. Ale zmienia się dopiero od przyszłego sezonu. Koncentruję się na tym, by w ostatnich tygodniach mojej gry w Lechu dać temu klubowi jak najwięcej - mówił w kwietniu, przed meczami decydującymi o tym, czy Lech w przyszłym sezonie zagra w europejskich pucharach.

Udało się. Kapitan zszedł z okrętu, który - na szczęście - nie poszedł na dno.

W ilu meczach Euro 2012 zagra Grzegorz Wojtkowiak: