Marcin Komorowski: adizero f50 zamiast pinezek

Obrońca reprezentacji Polski i Tereka Grozny Marcin Komorowski był gościem specjalnym pierwszego dnia finałów turnieju adidas Football Challenge. - Fantastyczna impreza, aż szkoda, że nie urodziłem się kilkanaście lat wcześniej, może bym biegał tu dziś z kolegami z Pabianic - mówił na gorąco Komorowski.
Były obrońca m.in. Legii Warszawa przechodzi rehabilitacje po kontuzji. - Czuję się już coraz lepiej, mam nadzieję, że wkrótce będę w stu procentach gotowy - przyznaje. Jego wizyta na adidas Football Challenge wywołała ogromne zainteresowanie młodych piłkarzy. Nie brakowało podchwytliwych pytań, Komorowski rozdał też setki autografów i z uwagą przyglądał się grze drużyn z całej Polski, które przyjechały do stolicy we wtorek, by rozegrać finały w kategoriach U-9 i U-11. Ostateczne w młodszej grupie triumfowała Pogoń Szczecin, a w starszej Lech Poznań. Te dwie ekipy obejrzą na żywo mecz Polska-Czechy we Wrocławiu.

- Pamiętam swoje początki. Kopało się po podwórkach, gdzie tylko był skrawek ziemi. Dziś dzieciaki mogą grać w takich turniejach jak ten, które w niczym nie odbiegają od profesjonalnych imprez. Od kilku lat adidas wykonuje świetną robotę. Gdy wszedłem na dobrze mi znane boisko Legii, poczułem jak wielka jest różnica między adidas Football Challenge a dzikimi turniejami, które urządzaliśmy sobie gdy ja jeszcze byłem młody. Cieszę się, że dzięki wsparciu adidas młodzi piłkarze z całej Polski mogą grać jak zawodowcy. Takie imprezy budują naszą piłkę - przyznaje Komorowski.

Największe zainteresowanie reprezentanta Polski wzbudził miCoach Car i strefa SPEED_CELL, gdzie młodzi piłkarze mogą wypróbować najnowsze buty adizeroF50 z mocą miCoach, a następnie sprawdzić swoje wyniki. - Za moich czasów przybijało się pinezki do gumowych korków, żeby był odpowiedni odgłos i tak się grało. Teraz buty, w jakich grają najlepsi, są na wyciągnięcie ręki. Podoba mi się tez system miCoach, bo daje ogromne możliwości sprawdzenia swoich rezultatów. Polecam go wszystkim, to jakby osobisty trener - kończy Komorowski.