Euro 2012. Jak tu nie kochać Niemców? Reportaż z gdańskiego Dworu Oliwskiego - bazy pobytowej reprezentacji Niemiec

- Będą ochroniarze, nie zbliży się nikt przypadkowy - a już na pewno nie paparazzi. Niemieccy piłkarze należą do faworytów turnieju, mogą tu spędzić nawet miesiąc - nic więc dziwnego, że chcą mieć prawo do spokoju i swoich tajemnic - mówi Izabela Wilczyńska, która przygotowuje gdański Dwór Oliwski do pobytu reprezentacji Niemiec.
Pracy w hotelu tyle, że nie zawsze człowiek ma siłę i czas, by wieczorem w telewizji obejrzeć jakiś ciekawy mecz. Tych naprawdę ważnych Izabela Wilczyńska nie odpuszcza od czasów dzieciństwa. To ona przygotowuje Dwór Oliwski do pobytu reprezentacji Niemiec na Euro 2012. Szczęśliwym trafem od blisko 40 lat jest zagorzałym kibicem piłki nożnej. Do dziś trudno jej pogodzić się z przegraną Orłów Górskiego na mundialu w Niemczech.

- I proszę zobaczyć, co stało się z tamtymi zawodnikami- mówi. - Wspaniały napastnik Grzegorz Lato rządzi PZPN. Natomiast znakomity bramkarz Jan Tomaszewski, który w mojej pamięci był bohaterem niejednego meczu, mówi, że będzie kibicował Niemcom, bo wstydzi się tej reprezentacji Polski, która teraz jest. Nazywa ją śmietnikiem Europy. Jak można coś takiego powiedzieć?

Mecz na wodzie

1974 rok, gierkowska Polska w pełni rozkwitu - Iza z rodzicami mieszkają na Przymorzu. Nasi piłkarze idą przez imprezę jak burza, są świetni: Deyna, Lato, Kasperczak i spółka. W końcu trafiają na drużynę gospodarzy - RFN.

Środa, 3 lipca, babcia z dziadkiem siadają przed czarno-białym telewizorem. Obok nich - kilkuletnia Iza. Na stole ciastka, kanapki, mocno posłodzona herbata. Na Waldstadionie we Frankfurcie jest 59 tysięcy kibiców - prawie sami Niemcy, wiadomo, jak ciężko będzie naszym przy takim dopingu. Fatalnie, że sędzia Austriak. Będzie gwizdał uczciwie?

To, co najgorsze, nie jest jednak zależne od sędziego. Przed meczem nad Frankfurtem przechodzi wielka ulewa. Obsługa stadionu robi, co może, by doprowadzić murawę do porządku. Niewiele mogą wskórać - to spotkanie przejdzie do historii futbolu jako "mecz na wodzie". Nasi nie będą w stanie korzystać ze swojej zabójczo skutecznej broni: gry z kontry.

Pierwsza połowa. Głos Jana Ciszewskiego ekstatycznie chrypi z telewizora. Mecz jest wyrównany. Dziadek pali papierosa za papierosem. Zanim upłynie 45 minut, stwierdzi, że paczka jest pusta.

Kto pobiegnie po papierosy? Oczywiście Iza. Kiosk jest dość daleko - przy Piastowskiej. Iza biegnie ile sił w nogach przez opustoszałe ulice. Wraca do domu tuż przed rozpoczęciem drugiej połowy. Dziadek sięga po kolejnego papierosa.

53. minuta meczu. Karny dla Niemców. Uli Hoennes bierze rozbieg i strzela. Jan Tomaszewski dokonuje cudu - broni.

W 74. minucie Gerd Muller pakuje piłkę do polskiej bramki. Jeszcze kilkanaście minut nadziei, ale nasi nie dają rady odrobić strat. Końcowy gwizdek sędziego. Iza ma łzy w oczach.

Od razu miłość

Jesień 2011. Izabela Wilczyńska od 7 lat kieruje ekskluzywnym hotelem Dwór Oliwski. Firma zgłasza się do UEFA, by gościć którąś z reprezentacji zakwalifikowanych do polsko-ukraińskiego Euro 2012. Jako pierwsi przyjeżdżają przedstawiciele niemieckiej federacji piłkarskiej DFB. Kilka osób: dokładne oglądanie miejsca, obiad, rozmowa, krótki spacer.

Dwór Oliwski nie jest typowym hotelem. Adres ma w mieście, ale tak naprawdę położony jest w lesie, nad potokiem, w Dolinie Radości. Niemal po sąsiedzku znajduje się oliwskie zoo.

Zabudowania były tu już czterysta lat temu. Na początku XVII wieku należały do gdańszczanina Jacoba Schwabe, miejskiego urzędnika. I tak przez stulecia nazywane było to miejsce: Schwabenthal - Dolina Schwabego.

XVIII-wieczny dwór z zabudowaniami gospodarczymi nie uległ zniszczeniu w trakcie wojny, ale po 1945 r. z braku rzeczywistego administratora zaczął popadać w ruinę. W latach 70. jakiś peerelowski geniusz przymierzał się nawet, by postawić tam tzw. chlewnię przemysłową.

Odwiedzisz trening reprezentacji Niemiec w Gdańsku? Sportowe Trójmiasto na Facebooku! Plus jeden? ?


Szczęśliwie PRL upadł szybciej niż ściany dworu. Nieruchomość sprzedano w prywatne ręce. Inwestor przeprowadził remont kapitalny, w miejscu zrujnowanych zabudowań postawił nowe. Wszystko w stylu dawnej wiejskiej rezydencji. Dwór tuż za bramą, po lewej. W głębi zabudowania na planie podkowy, tak że znajduje się tam efektowny dziedziniec.

Sto czterdzieści miejsc noclegowych, głównie pokoje dwuosobowe - opowiada Izabela Wilczyńska. - Są dwa apartamenty i jedenaście pokoi zbliżonych standardem do apartamentów.

Nie różni się to wszystko od podobnych miejsc w zachodniej Europie. Prócz pokoi goście mają do dyspozycji centrum konferencyjne, restaurację, bar, basen, spa. Gdy jest ładna pogoda, posiłek można zjeść przy stolikach pod gołym niebem.

Cena za dwuosobowy pokój w kwietniu-maju: przeszło 500 zł. Cena pobytu reprezentacji Niemiec to osobny temat, została wynegocjowana dla całego obiektu. Już w pierwszych dniach czerwca do hotelu Dwór Oliwski przyjedzie reprezentacja RFN. Będą ochroniarze, nie zbliży się nikt przypadkowy - a już na pewno nie paparazzi. Niemieccy piłkarze należą do faworytów turnieju, mogą tu spędzić nawet miesiąc - nic więc dziwnego, że chcą mieć prawo do spokoju i swoich treningowych tajemnic.

Skromność milionerów

W tej grupie, która przyjechała jesienią z Niemiec, najważniejszy był 61-letni Wolfgang Niersbach, sekretarz generalny DFB. Pół roku później został prezesem niemieckiej Federacji. Wizyta Niersbacha w Dworze Oliwskim była tylko formalnością.

Zakochaliśmy się w tym miejscu od pierwszego wejrzenia - powiedział dziennikarzom.

W grudniu przyjechał trener niemieckiej reprezentacji Joachim Loew, w towarzystwie znanego kiedyś napastnika, dziś menedżera niemieckiej drużyny RFN - Oliviera Bierchoffa. Wysocy, przystojni, prawdziwi dżentelmeni. Też byli zachwyceni miejscem.

Niemcy zakochali się w Dworze Oliwskim, a my zakochaliśmy się w nich - mówi Izabela Wilczyńska. - Przyglądałam się im z zachwytem, myślałam: przecież to są multimilionerzy, mogliby sobie pozwolić na wszystko, a zachowują się tak skromnie, tak naturalnie i życzliwie.

Izabela Wilczyńska słyszała, że zawodnicy niemieckiej reprezentacji zachowują się podobnie. Jej zdaniem to są standardy, które powinny dotyczyć wszystkich sportowców i na szczęście nie są takie rzadkie, również wśród polskich kadrowiczów.

We wrześniu zeszłego roku nasza reprezentacja grała z Niemcami towarzyski mecz na PGE Arenie - przypomina. - Był remis 2:2, a ja miałam okazję przyjrzeć się polskim piłkarzom, bo mieszkali tutaj, w hotelu Dwór Oliwski. Niemcy zameldowali się wówczas w sopockim Sheratonie. Muszę powiedzieć, że w naszej reprezentacji są bardzo dobrze poukładani, kulturalni zawodnicy. Moim faworytem stał się Kuba Błaszczykowski. I bardzo polubiłam trenera Franciszka Smudę. Zupełnie nie rozumiem, skąd w mediach tyle złośliwości pod jego adresem. Smuda wie, czego chce, krótko trzyma zawodników i widać, że ma u nich autorytet. Mam przeczucie, że nasi na tych mistrzostwach wypadną lepiej, niż się wydaje.

Izabela Wilczyńska widziała ostatnio w telewizji, jak Robert Lewandowski strzelił trzy bramki dla Borussii Dortmund w finale Pucharu Niemiec. Bayern przegrał 2:5, a na trybunach obecny był m.in. menedżer monachijczyków Uli Hoeness. Kamery pokazały jego twarz - był zupełnie rozbity. Hoeness, ten sam, który w 1974 sięgnął z niemiecką reprezentacją po Puchar Świata, ale po drodze nie zdołał strzelić karnego Tomaszewskiemu.

Ładnie by było

Dyrektor Wilczyńska nieraz zastanawiała się, skąd niemieccy działacze piłkarscy wiedzieli o Dworze Oliwskim. Oczywiście mogli go znaleźć w specjalnym katalogu baz pobytowych przygotowanym przez UEFA - ale tam było przeszło sto różnych ofert.

Może któryś z Niemców odwiedził polskich piłkarzy we wrześniu zeszłego roku, gdy mieszkali w Dworze Oliwskim przed meczem towarzyskim na PGE Arenie?

Nie, żadnego tu nie było - upewnia sama siebie. Może... Już wiem! - mówi. - To musiało być w maju 2010, gdy na stadionie Lechii był mecz oldbojów Polski i Niemiec. Nasi wygrali wtedy 4:1. Jedni i drudzy zawitali do Dworu Oliwskiego i pamiętam, jak trener Niemców, Uwe Reinders, chodził zachwycony. Powiedział, że będzie wychwalał to miejsce jako idealną bazę dla Niemców na Euro 2012. Uśmiechnęłam się, myśląc "ot, miły facet". I teraz wygląda na to, że jak powiedział, tak zrobił.

Od początku roku na zlecenie Niemców budowane jest boisko - jakieś 500 metrów od Oliwskiego Dworu. Świetna murawa, w otoczeniu drzew. Piłkarze będą mogli sobie tam truchtać i robić poranny rozruch, doskonalić detale.

Na treningi Niemcy mają jeździć autokarem na stary stadion Lechii.

- Wtedy, w 1974 roku, gdy nasi przegrali finał, do głowy by mi nie przyszło, że kiedyś będę kibicować jednocześnie Polakom i Niemcom - śmieje się Izabela Wilczyńska. - Nasi co najmniej wyjdą z grupy, bardzo w to wierzę. Niemcy powinni ugrać więcej.

Kto wie - może dojdą do finału, a nawet zdobędą mistrzostwo Europy? W końcu, według rankingów, to trzecia drużyna świata. Ładnie byłoby ozdobić Dwór Oliwski zdjęciami, które będą dawały świadectwo - tutaj przez cały miesiąc w 2012 roku mieszkała najlepsza drużyna na Starym Kontynencie.