Horror rodem z tabloidu. "Pod osłoną nocy obezwładnią strażników i zdemolują boisko Hutnika!"

Dziennikarze angielskiego tabloidu przeszli samych siebie. Zdaniem "The Sun" odnowione boisko czwartoligowego zespołu może zostać zdewastowane przez wściekłych fanów Hutnika. Powód? Przeniesienie drużyny na inny stadion i demontaż liter z nazwą klubu.
Od stycznia obiekt Hutnika jest dostosowywany do wymogów UEFA, po to, by w czerwcu Anglicy mogli w komfortowych warunkach trenować na stadionie odpowiadającym europejskim normom. Remontowana jest murawa i szatnie. W kwietniu zdemontowano napisy z nazwą klubu i emblemat zamontowane na zegarze i na dachu jednej z trybun. Zaniepokoiło to członków stowarzyszenia Nowy Hutnik 2012. Jego przedstawiciele wystosowali pismodo dyrektora Zarządu Infrastruktury Sportowej, z pytaniem czy i kiedy napisy zostaną przywrócone.

Teraz oliwy do ognia dolewa angielski brukowiec. Jego zdaniem usunięcie klubowych emblematów, a także fakt, że drużyna została zmuszona grać na innym obiekcie (Hutnik korzysta z boiska Grębałowianki), wywołało wściekłość miejscowych fanów. Ci za demontaż napisów obwiniają podobno Stuarta Pearce'a, byłego selekcjonera reprezentacji Anglii (w rzeczywistości napisy musiały zostać usunięte, bo tak nakazuje UEFA).

"The Sun" twierdzi, że posiada informacje, według których miejscowe "gangi" planują zniszczyć nową murawę przy pomocy... pługa i konia. Strażnicy mają zostać obezwładnieni gazem pieprzowym i związani. Wszystko ma odbyć się pod osłoną nocy, tuż przed przyjazdem Anglików do Krakowa. Okolicę, w której położony jest stadion tabloid opisuje jako "getto zamieszkane przez młodych, wściekłych mężczyzn, w którym panuje bezrobocie". Kraków określa natomiast mianem "miasta noży".

Angielska prasa brukowa prześciga się w wymyślaniu zagrożeń, jakie czekają piłkarzy i kibiców w Krakowie. Było już o hejnale, który przeszkodzi piłkarzom spać, o nadmiernym hałasie w centrum miasta, fatalnym stanie polskich izb wytrzeźwień, a nawet o pladze kleszczy, które roznoszą śmiertelną chorobę.