Plac budowy, straszące graffiti, a robotnicy z rękami w kieszeniach

Kraków znów krytykowany w brytyjskich mediach. Tym razem stadion Hutnika, czyli bazę treningową Anglików podczas Euro 2012 odwiedził ?Sunday Mirror?.
"45 dni przed przyjazdem Anglików do Krakowa obiekt wygląda trochę jak plac budowy" - czytamy w artykule. Autor skupia się też na opisie robotników, którzy skupiają się na modernizacji obiektu 12 godzin dziennie. Zdaniem dziennikarza nie grzeszą oni pracowitością.

W artykule opisani są m.in. budowlaniec, który "z rękami w kieszeniach rzuca spojrzenia na stadion" i dwóch kolejnych, którzy stojąc na drabinie starają się "wymazać daszek niebieską farbą".

"Plac budowy" nie robi wrażenia na autorze. Jego zdaniem stadion jest otoczony drucianym ogrodzeniem, a brama wejściowa jest zamknięta na cztery spusty i straszy brzydkim graffiti. - Nie możesz tutaj wejść. Możesz myśleć, że sytuacja wygląda źle, ale taki mamy tutaj sposób pracy - mówi na łamach "Sunday Mirror" osoba odpowiedzialna za budowę, ale nie wymieniona z nazwiska.

Na łamach gazety wspomniana jest wizyta Stuarta Pearce, tymczasowego selekcjonera reprezentacji Anglii (odwiedził Kraków w ubiegłym tygodniu), który miał być zadowolony z postępujących prac.

- Stadion wygląda jak plac budowy, bo w rzeczywistości nim jest. Prace jednak postępują szybko i wszystko ma być gotowe na czas - tłumaczy Mark Whittle, rzecznik piłkarskiej federacji Anglii.

Wayne Rooney i inne gwiazdy angielskiej piłki zamieszkają w Hotelu Starym i będą trenować na stadionie Hutnika. Brytyjskie media o naszym mieście trąbią od dawna. Aż strach pomyśleć, o czym jeszcze napiszą.

Było już o partnerkach piłkarzy, które nie będą mogły spotykać się z ukochanymi w dniu meczu. A nawet o... hejnale z wieży Mariackiej, który miałby budzić zawodników.