Sport.pl

Euro 2012. Podrobione taksówki będą zmorą Gdańska? Nawet 300zł za krótki kurs!

- Małe koguty i nocni jeźdźcy szykują się na gości Euro 2012, żeby za krótkie trasy kasować po 300 zł. I jaka będzie opinia o mieście i o nas, taksówkarzach? - pyta Marian Fąfara, prezes korporacji City Plus Neptun Taxi. Jest się czym martwić czy to wojna między konkurencją?
Pisemna skarga pana Piotra do korporacji City Plus Neptun Taxi w Gdańsku: "Chwilę przed północą mój kolega Mesut T. czekający pod lotniskiem w Gdańsku na zamówioną przeze mnie w innej korporacji taksówkę został namówiony przez kierowcę srebrnego audi A6 (tu numer rejestracyjny) z logo waszej korporacji na drzwiach do pojechania razem z nim. Mój kolega nie mówi po polsku, więc myślał, że to taksówka, na którą czekał. Zapytał kierowcę, ile będzie kosztował kurs do Sopotu. Usłyszał, że 20-25 euro. Po przyjeździe kierowca zażądał od mojego kolegi 50 euro. Nie wydał również paragonu. Cena była dwukrotnie wyższa niż wynikająca z cennika".

Szefowie korporacji szybko sprawdzili, że auto o wskazanym numerze rejestracyjnym nie jeździ w ich firmie. A po drobnym śledztwie okazało się, że srebrne audi wozi po Gdańsku klientów "z podrobionym logo naszej korporacji".

Podobnych przypadków jest więcej - pod dworcami, na postojach nie brakuje taksówek ozdobionych tak, by do złudzenia przypominały samochody znanych korporacji. Kto się przejedzie z takim kierowcą, różnicę łatwo dostrzeże przy płaceniu rachunku - cena za kilometr może być dwukrotnie wyższa, podobnie jak tzw. czasówka - czyli stawka za postój lub jazdę z prędkością do 20 km na godz.

W efekcie jadąc w korku klient zamiast 50 zł może zapłacić nawet 200 zł.

- Rozumiem, że jest wolny rynek, ale takie podróbki należy wyeliminować dla dobra klientów, bo przecież nawet te telefony, które podają na swoich autach, są fikcyjne. Informowaliśmy straż miejską w Gdańsku, ale odpowiedzieli, że nie mają na to czasu - mówi Fąfara.

Przed mistrzostwami Euro 2012 trzy największe korporacje taksówkowe w Gdańsku próbują namówić władze miasta na akcję przeciwko przewoźnikom, którzy wprowadzając w błąd klientów, żądają wygórowanych opłat za kursy.

Kwestia oznakowania to jeden problem, kolejnym jest wprowadzenie stawek maksymalnych, takich jak obowiązujące np. w Krakowie i Wrocławiu.

- Zaproponowaliśmy, aby w Gdańsku maksymalna stawka wynosiła 3,50 zł za kilometr, choć i tak wozimy ludzi taniej - mówi Marian Penkalla, prezes Hallo Taxi Gdańsk. - Zależy nam na takim ograniczeniu, abyśmy mogli konkurować na zdrowych zasadach. Bo z jednej strony podgryzają nas dzicy przewoźnicy, którzy jeżdżą głównie w nocy dziwnymi autami, a z drugiej rynek psują ci, którzy za kurs każą płacić nad wyraz wysokie rachunki. Proszę sobie wyobrazić, jak te grupy zszargają miastu opinię, jeśli kibiców, którzy przyjadą do nas na Euro 2012, ogolą na 200 czy 300 zł.

Wiceprezydent Gdańska Andrzej Bojanowski przyznaje, że zapewnienie bezpiecznych przewozów podczas mistrzostw to poważny problem.

- Ale nie rozwiąże go wprowadzenie ceny maksymalnej, szczególnie że mamy wolny rynek i egzekwowanie tego przepisu byłoby niezwykle trudne. Nieuczciwy przewoźnik może przecież przełączyć taksometr na trzecią taryfę i klient i tak zapłaci więcej, niż powinien - mówi wiceprezydent.

Stąd pomysł na specjalne oznakowanie taksówek, którym goście będą mogli zaufać.

- Podpiszemy umowy z korporacjami, damy im specjalne oznakowania i umieścimy w materiałach informacyjnych - wyjaśnia Bojanowski.

Na ten przywilej nie mogą, niestety, liczyć drobni przewoźnicy, nawet ci, którzy chcą działać według tych reguł.

Ale czy te doraźne kroki rozwiążą problem podczas Euro 2012? Korporacje są sceptyczne - bo skoro dziś podrabiane są ich znaki rozpoznawcze, to zapewne podobnie stanie się z oznakowaniami przewoźników na mistrzostwa.

Więcej o: