Wiosną obalą Latę?

Zarząd PZPN ma jutro zwołać zjazd, który odwoła prezesa przed Euro. - Większość poprze wniosek, choć najlepiej, gdyby Lato sam podał się do dymisji, zanim skompromituje nas na mistrzostwach - mówi Jacek Masiota
Poznański prawnik stoi na czele związkowej opozycji. To na jego wniosek odwołano kilka miesięcy temu z funkcji sekretarza generalnego PZPN Zdzisława Kręcinę. Stało się to po ujawnieniu nagrań mających świadczyć o korupcji czołowego działacza związku. Rozmowy nagrywał i udostępnił Grzegorz Kulikowski, biznesmen stojący za kampanią wyborczą Grzegorza Laty. Niedawno ujawnił także, że dał pieniądze samemu prezesowi i ma na to mocne dowody, m.in. świadczące o tym nagrania.

Prezes natychmiast odciął się od zarzutów, twierdząc, że rzeczywiście przyjął kopertę od biznesmena, ale zdeponował ją w sejfie, a po kilku miesiącach zgłosił sprawę prokuraturze.

Nagrania Kulikowskiego są głównym powodem, dla którego opozycja chce odwołać Latę jeszcze przed Euro.

- Nie możemy dopuścić do kompromitacji. Tajemnicą poliszynela jest, że nagrania mają już przedstawiciele jednej z bulwarowych gazet i że najprawdopodobniej ujawnią je tuż przed najważniejszą sportową imprezą w Polsce. Nie możemy pozwolić, by do tego doszło. Wyobrażam sobie reakcję publiczności, kiedy Euro otwierać będą szef UEFA Michel Platini, przedstawiciel Ukrainy Hryhorij Surkis oraz szef PZPN, a ich zdjęcia wyświetlone zostaną na Stadionie Narodowym. Musimy podjąć próbę odwołania Laty już teraz, by nie doszło do skandalu. Naprawdę nie mamy w sobie chęci awantury czy przewrotu, chcemy tylko zaoszczędzić naszemu krajowi wstydu - mówi Masiota.

Prezesa przed końcem upływającej jesienią kadencji można odwołać tylko na zjeździe, który może zwołać tylko zarząd związku. Rękę za wnioskiem o zjeździe musi podnieść dwie trzecie członków, czyli 12 z 17-osobowego zarządu. Według naszych informacji prezesa popiera zdecydowanie tylko trzech - Ireneusz Serwotka, któremu Lato miał powierzyć budowę nowej siedziby PZPN na warszawskim Wilanowie, Rudolf Bugdoł, wiceprezes ds. organizacyjno-finansowych, oraz wiceprezes Antonii Piechniczek. Za swoim odwołaniem nie będzie rzecz jasna głosował także Lato, a więc na razie są tylko cztery pewne głosy za prezesem. - Cała ta kadencja naznaczona jest politycznymi atakami na związek i prezesa. Do Euro pozostało zbyt mało czasu, aby dokonywać zmian. Będę przeciw - powiedział Piechniczek.

Masiota: - Pozostali członkowie są raczej przekonani, że prezesa powinniśmy odwołać już teraz bądź sam powinien zrezygnować. Nie jestem jednak pewien, jak zachowają się w kluczowym momencie.

- Wiem już, co zrobię, ale chcę jeszcze zadać prezesowi dwa-trzy pytania. Muszę mieć także wgląd w dokumenty dotyczące sprawy - mówi jeden z członków zarządu Edward Potok. - Zresztą nie wiem, czy potrzebny będzie walny zjazd. Różne rzeczy mogą się w czwartek zdarzyć. Skąd pan wie, czy Lato sam nie zrezygnuje?

Oprócz Potoka i Masioty przekonani do zmian są także: Mirosław Malinowski, Stefan Antkowiak, Marcin Animucki, Eugeniusz Nowak, Witold Dawidowski i Zbigniew Lach. Choć ten ostatni wciąż nie wie, czy dojedzie z Krakowa do Warszawy. - Noga w gipsie, panie redaktorze, jak ja dojadę? No, chyba że zdarzy się jakiś cud, to będę.

Pozostali się wahają.

- W odróżnieniu od moich kolegów pozostawiam dla siebie to, co zrobię w czwartek. Kiedyś to sobie przecież przyrzekaliśmy. Posiedzenie niebawem, wszystko się wyjaśni, proszę o cierpliwość - ucina Zdzisław Drobniewski.

Stefan Majewski dopiero dziś będzie zapoznawał się ze sprawą. - Jestem na szkoleniu, trochę wypadłem z obiegu, ale na pewno nadrobię zaległości i zorientuję się w sprawie - mówi trener reprezentacji do lat 21.

- Zbójeckie prawo pozwala mi zachować moją decyzję na razie dla siebie - ucina Adam Olkowicz.

Janusz Matusiak i Jan Bednarek nie odbierali telefonu.

Lato też miał wyłączony telefon, według naszych informacji był w podróży do Szwajcarii na posiedzenie komisji FIFA ds. bezpieczeństwa.

Jutrzejsze posiedzenie zarządu to ostatni moment, by odwołać Latę. Zjazd zwołuje się 45 dni od momentu jego ogłoszenia, a więc najpóźniej 12 maja.

- To wszystko w trosce o Euro, które powinniśmy zdyskontować i zamienić w wielki sukces całego kraju. Z Latą na czele związku to niemożliwe. Czujemy się w obowiązku, by podjąć próbę zmian już teraz - kończy Masiota.