Euro 2012. Dziennikarze z Chin, Kataru, Niemiec i Francji chwalą Gdańsk i PGE Arenę

Dziennikarze z całego świata przyjeżdżają do Gdańska, aby zobaczyć miasto, które organizuje Euro. Wyjeżdżają zachwyceni i chwalą nas w gazetach, audycjach radiowych i programach telewizyjnych. - Takiej promocji jeszcze nie mieliśmy - cieszą się urzędnicy
Tylko w ciągu ostatnich dwóch miesięcy Gdańsk odwiedziło kilkudziesięciu dziennikarzy. - Na początku marca gościło pięć ekip z Chin. Wcześniej był dziennikarz z Kataru z Al Jazeery - mówi Michał Brandt, rzecznik Biura ds. Euro 2012.

Byli też przedstawiciele mediów z Portugalii, Irlandii, Finlandii, Niemiec, Chorwacji i Francji. A w kolejce czekają następni: Hiszpanie i Turcy.

Co oglądają?

Obowiązkowym punktem każdej wizyty jest PGE Arena. Goście chcą zobaczyć wszystko, od trybun przez sektory VIP po szatnie. - Dziennikarze chińscy chcieli zobaczyć nawet, jak wyglądają mapy pokazujące drogę na sektory - opowiada Brandt.

Stadion robi na wszystkich bardzo duże wrażenie, co widać po relacjach w zagranicznych mediach. PGE Arenę chwalą wszyscy, także Niemcy, którym nowoczesne stadiony nie są obce. "Stare drogi są rozkopane, a nowe w budowie. Ale stadiony już są i to piękne" można było przeczytać w dzienniku "Die Zeit".

Lechia, Arka, Prokom, Atom, Lotos... - sportowe Trójmiasto na Facebooku! +1? »


"Stadion jest imponujący. Obyśmy na nim zapewnili sobie awans..." - czytamy z kolei na chorwackim portalu Gol.hr.

Wszyscy dziennikarze chcą też zobaczyć nowy terminal na gdańskim lotnisku, a w ich relacjach o porcie nie może zabraknąć jego patrona, czyli Lecha Wałęsy. Kolejnym punktem wycieczek są hotele, a szczególnie Dwór Oliwski, jako miejsce zakwaterowania reprezentacji Niemiec. Tylko Irlandczycy wolą oglądać Sheratona, bo tam zamieszka ich drużyna. Stałym elementem programu jest też Główne Miasto. Oglądając materiały przygotowane przez telewizję chińską czy chorwacką, widać, że dużym zainteresowaniem cieszy się też Sopot, jako centrum życia nocnego.

Co dają miastu takie wizyty?

- Promując miasto przed Euro, nie chodzi nam tylko o przyciągnięcie jak największej liczby kibiców. Chcemy przede wszystkim wykorzystać moment, kiedy dużo będzie się mówiło o Polsce i Gdańsku. To świetna okazja, aby wypromować miasto i region, gdyż ludzie w tych krajach będą się nami interesować - tłumaczyła w grudniu Anna Zbierska, szefowa promocji w Urzędzie Miasta w Gdańsku.

Normalnie miejscy urzędnicy muszą walczyć o każdego dziennikarza. Zapraszać, zachęcać, opłacać mu przelot i nocleg. - Dzięki Euro nikogo o przyjazd prosić nie trzeba. Sami do nas dzwonią i proszą o oprowadzenie ich po mieście. Sami sobie za wszystko płacą. A po powrocie od razu piszą o Gdańsku i regionie. Normalnie za materiał w telewizji Al Jazeera musielibyśmy zapłacić olbrzymie pieniądze, a tak zrobili go z własnej woli - cieszy się Brandt.