Kartoflisko na PGE Arenie Gdańsk. Nie podoba się? "Niech jadą na południe Europy"

Jeszcze przed kilkoma miesiącami murawa na PGE Arenie przypominała perski dywan. Po ośmiu miesiącach plac gry przypomina kartoflisko, na który narzekają piłkarze i trener Lechii Gdańsk.
- Widziałem murawy na stadionach Barcelony i Realu Madryt, ale ta w Gdańsku to rekord świata - przekonywał premier Donald Tusk podczas dnia otwartego stadionu, 6 sierpnia zeszłego roku.

Minęło jednak kilka miesięcy i murawa na stadionie zmieniła się nie do poznania.

- Mecz z Koroną przypominał typową ligową młóckę. Przypominają mi się mecze, które grało się zawsze w marcu, na takiej murawie, na której piłka skakała i nie można jej było dobrze przyjąć - mówił po poniedziałkowym spotkaniu kapitan Lechii Łukasz Surma.

Ze stanu płyty nie był zadowolony również trener Lechii Paweł Janas: - Wiedzieliśmy, że Korona to bardzo waleczny zespół, który dokłada do tego również dobrą grę w piłkę i to wszystko potwierdziło się na boisku. My staraliśmy się grać w piłkę, ale nie zawsze nam to wychodziło - również ze względu na stan murawy, który pozostawiał wiele do życzenia.

O tym, że murawa znajduje się obecnie w stanie, który utrudnia grę w piłkę, nie trzeba nikogo przekonywać.

- Przyczyna jest prozaiczna. Brak światła - tłumaczy Marek Wypychowski, prezes firmy Zielona Architektura, zajmującej się murawą na PGE Arenie. - Trawa, tak jak każda roślina, aby mogła się rozwijać, potrzebuje ciepła i światła. A na stadionach zadaszonych, takich jak PGE Arena, są miejsca, na których trawa otrzymuje nawet 15-krotnie mniej światła, niż powinna do optymalnego rozwoju. Dlatego oprócz podgrzewania murawy należy stosować specjalne urządzenia do jej naświetlania. Jeśli tego zabraknie, to w miesiącach, kiedy światło słoneczne nie daje dostatecznego naświetlenia, murawa szybciej się niszczy i nie ma czasu na regenerację. Dlatego mimo iż na murawie PGE Areny cały czas odbywają się prace pielęgnacyjne, jej stan jest taki, a nie inny. Gdyby zastosowano doświetlanie, które wiąże się oczywiście z niemałymi kosztami, wówczas murawa regenerowałaby się szybciej. Bez tego proces jej odbudowy przebiega znacznie wolniej - wyjaśnia Wypychowski.

O właściwiej pielęgnacji murawy przekonują władze spółki Lechia Operator, zarządzającej stadionem.

- Jeżeli trener czy kapitan chcą walczyć z procesem wegetacji trawy, to muszą przeprowadzić się na południe Europy. W porównaniu z innymi podobnymi obiektami stan boiska jest co najmniej zadowalający. Pielęgnacja odbywa się zgodnie z wytycznymi niemieckich projektantów stadionu, w zimie była dogrzewana, a w maju zaplanowano wymianę murawy, więc doświetlanie na ten moment byłoby skrajnie nieekonomicznym krokiem - wyjaśnia prezes spółki Lechia-Operator Błażej Jenek. - Docelowo, aby osiągnąć optymalny stan murawy, oczywiście trzeba wprowadzić system doświetlania, natomiast jego wdrożenie muszą poprzedzić dodatkowe badania oraz instalacja monitorująca szczegółowe parametry.



Jedynym wyjściem, by już teraz poprawić jakość murawy na PGE Arenie, byłaby całkowita jej wymiana. - Taka operacja mijałaby się z celem, skoro przed rozpoczęciem Euro 2012 UEFA planuje wymianę murawy. Koszt przeprowadzania takiej operacji zamyka się w granicach 400 tys. zł - dodaje Wypychowski.