Euro 2012. Głowa Christiana Eriksena

Był najmłodszym zawodnikiem mundialu w RPA, na mistrzostwach Europy dzięki niemu Dania chce przetrwać grupę śmierci. - Gdybym pracował w Manchesterze City, od razu bym go kupił i odesłał do Ajaksu. Miałbym pewność, że najbardziej utalentowany piłkarz w Europie należy do mnie - mówi Martin Jol, były trener zespołu z Amsterdamu.
W umiejętnościach 20-letniego rozgrywającego zakochał się Johan Cruyff, współtwórca ostatnich sukcesów Barcelony. Gdy dwa lata temu wręczał mu nagrodę dla najlepszego młodego piłkarza ligi holenderskiej (wcześniej dostawali ją m.in. Arjen Robben i Wesley Sneijder) wieścił mu przyszłość Michaela i Briana Laudrupów.

Powiedzieć, że Eriksen jest cudownym dzieckiem duńskiego futbolu, to nic nie powiedzieć. Zanim skończył 15 lat, jego mecze oglądali skauci klubów, których ambicje zaspokaja tylko zwycięstwo w Pucharze Europy. Był na testach w Barcelonie, Milanie i - dwa razy - w Chelsea. Ojciec piłkarza wspomina, że londyńscy trenerzy nie byli przekonani do talentu syna i chcieli zobaczyć go trzeci raz. - Odmówiłem, mieli wystarczająco dużo czasu. Nie żałuję, bo to nie było dla niego dobre miejsce. Tam ogłaszają sukces, jeśli jeden junior przebije się do pierwszej drużyny, resztą się nie interesują - mówił Thomas Eriksen.



Christian wybrał Ajax, tłumaczył, że "pierwszy krok nie może być zbyt duży". Liczył, że w Amsterdamie - od lat słynącym ze szkolenia młodzieży - szybko dostanie szansę. Zadebiutował jeszcze przed 18. urodzinami, w poprzednim sezonie grał regularnie i zdobył mistrzostwo. Trenerzy chwalą go za świetną technikę i wyobraźnię, ganią za brak skuteczności, bo choć potrafi strzelić bardzo mocno, do bramki trafia rzadko. - Młode ramiona Christiana noszą starą głowę. Jest bardzo dojrzały, wie, że czeka go mnóstwo pracy, zanim dobije do poziomu Laudrupów - mówi trener duńskiej młodzieżówki Morten Wieghorst. Gdy po świetnym występie w sparingu reprezentacji Danii z Anglią na Amsterdam najechali dziennikarze, zachwycili się z skromnością młodej gwiazdy. - Nie jestem Cristiano Ronaldo, żeby wybierać buty, w których gram. Zakładam fioletowe, bo takie dostałem od sponsora - tłumaczył Anglikom.

W tym sezonie jest trzecim podającym w Holandii, więcej asyst uzbierali tylko Luciano Narsingh z Heerenveen i Ola John z Twente. Pierwszy wystawia jednak piłkę najlepszemu strzelcowi ligi Basowi Dostowi (22 gole), drugi - wiceliderowi klasyfikacji Luukowi de Jongowi (20 goli). Eriksen przed sobą wybitnego snajpera nie ma, najlepszy w Amsterdamie Miralem Sulejmani trafił w tym sezonie tylko 11 razy.

O transferze Eriksena prasa plotkuje do miesięcy. "Times" pisał, że zmagający się z problemami finansowymi Ajax może za niego zażądać nawet 30 mln funtów. Nikt nigdy nie zapłacił tyle ani za duńskiego piłkarza, ani za zawodnika z Eredivisie.

René Meulensteen, holenderski asystent Aleksa Fergusona w Manchesterze United, przyznał, że skauci mistrzów Anglii regularnie sporządzają raporty o jego postępach. Arsene'owi Wengerowi z Arsenalu rozgrywającego poleca Dennis Bergkamp. Legenda londyńskiego klubu pomaga dziś trenerowi Ajaksu Frankowi de Boerowi.

Pytanie, czy Premier League jest najlepszym miejscem dla Eriksena.



W czasie testów w Chelsea wystąpił w sparingach z West Ham i Millwall. Zdziwiony opowiadał, że w Danii uczono go innej gry. - Rywale często faulowali i wykonywali szalone wślizgi. Na szczęście wróciłem do domu bez kontuzji - mówił Eriksen. Ma tylko 177 cm, wzrostu i nie należy do grubokościstych, więc łatwo wyobrazić sobie, jak przykre popołudnie czekałoby go, gdyby naprzeciw niego stanął Steven N'Zonzi z Blackburn.

Eriksen powiedział ostatnio, że bardziej odpowiada mu styl ligi hiszpańskiej, marzy mu się Barcelona.

Zanim zmieni klub, pojedzie na mistrzostwa Europy. Gdy dwa lata temu selekcjoner Morten Olsen zabierał go do RPA, uznano to za niespodziankę. Dziś Eriksen to jeden z liderów reprezentacji, która w eliminacjach wyprzedziła Portugalię.

W mistrzostwach Europy jego drużyna zmierzy się z faworytami turnieju - Niemcami i Holandią oraz Portugalią. - Tych ostatnich już pokonaliśmy, w pozostałych meczach będziemy potrzebowali szczęścia - mówi Eriksen. W meczu z Holandią czeka go starcie z Nigelem de Jongiem i Markiem van Bommel - najtwardszą, grającą na granicy brutalności parą defensywnych pomocników w futbolu reprezentacyjnym. Jeśli je przetrwa, niestraszny mu będzie żaden zabijaka z Premier League.