Euro 2012. Kolej z Gdańska do Warszawy za miliardy zł. A do Poznania tylko 200 mln

Do Poznania - szybko, do Warszawy - już niekoniecznie. Tak w skrócie można opisać przygotowania kolejarzy do Euro2012. Paradoksem jest, że w modernizację linii do stolicy wpompowano już miliardy, a w trasę do Poznania - tylko 200 mln zł.
Kibice drużyn, które wystąpią na PGE Arenie (Włochy, Irlandia i Chorwacja) podczas czerwcowych mistrzostw Europy, z Gdańska będą podróżowali przede wszystkim do Poznania - bo pozostałe mecze grupowe ich ulubieńcy rozegrają właśnie tam. Jeszcze rok temu łącząca te miasta linia kolejowa - przez Tczew, Bydgoszcz i Inowrocław - była obrazem nędzy i rozpaczy. Pokonanie 312 kilometrów zajmowało pięć i pół godziny. Ponieważ na wielką modernizację - taką jak na linii z Trójmiasta do Warszawy - nie było już czasu, kolejarze postawili na zwykły remont. Kosztem 200 mln zł wymieniono najbardziej zużyte szyny i podkłady, równocześnie zostawiając to, co nadal umożliwia jazdę z prędkością 100-120 km na godz. Efekt? Choć prace ciągle trwają, już udało się skrócić czas jazdy do poniżej czterech godzin (poranny pociąg z Wrocławia do Gdyni potrzebuje 3 godz. i 55 minut by przejechać z Poznania Gł. do Gdańska Gł.). W toku są przetargi na kolejne elementy trasy (przede wszystkim tor, którym pociągi jeżdżą z Tczewa do Bydgoszczy). W najbliższym czasie wymienione mają być także najbardziej zużyte rozjazdy. Dzięki temu w czerwcu czas jazdy skróci się do ok. 3 godz. 15 minut.



Wyremontowaną linię wykorzysta m.in. nowy pociąg międzynarodowy z Trójmiasta do Berlina, który wyjedzie na tory 1 czerwca. W jego przypadku czas jazdy może być jeszcze lepszy - bo od Gdańska do Poznania zatrzymywać się będzie tylko w Tczewie, Bydgoszczy, Inowrocławiu i Gnieźnie.

Inwestycją ważną z punktu widzenia Euro2012 jest także modernizacja linii kolejowej z Trójmiasta do Warszawy. Ta inwestycja jest całkowitym przeciwieństwem szybkiej i efektywnej rewitalizacji linii Gdańsk-Poznań. W trasę do stolicy wpompowano już miliardy, prace trwają od pięciu lat, a na razie ich efektem jest... ucieczka pasażerów do autobusów i samolotów. Z jednej strony kolejarze nie potrafią na wykonawcach remontu wymóc takiej organizacji pracy, by pociągi nie musiały znacznie zwalniać w miejscu robót, z drugiej - na odcinkach, gdzie czynny jest tylko jeden tor, przez brak jakichkolwiek priorytetów dla szybszych pociągów ekspresy stoją po kilkanaście minut w oczekiwaniu na zwolnienie trasy przez zwykłą "osobówkę". Według nieoficjalnych danych, każdy ekspres na tej trasie traci łącznie ok. 45 minut przez źle ułożony rozkład jazdy, a nie faktyczne ograniczenia prędkości.

Czy na Euro jest szansa na zmianę? Polskie Linie Kolejowe już wielokrotnie deklarowały, że na czas mistrzostw prace zostaną wstrzymane, co umożliwi szybszą jazdę po modernizowanej linii. Efektem ma być 4-godzinna podróż z Gdańska do Warszawy. Niestety, tylko na czas Euro. Od lipca wrócą stare problemy, a realne efekty modernizacji odczujemy dopiero w rozkładzie jazdy, który wejdzie w życie w grudniu przyszłego roku.