Stadiony na Euro. Ledwo powstały, trzeba je ratować

Wrocław rozwiązał umowę z zarządzającą stadionem firmą SMG, władze Gdańska zastanawiają się nad zmianą operatora. W czerwcu na obu obiektach rozegrane zostaną mecze Euro 2012.
Oba miasta miały inny pomysł na zarządzanie budowanymi na ME stadionami. Wrocław podpisał dwunastoletnią umowę ze światowym operatorem obiektów sportowych SMG, gdańską PGE Arenę oddano Lechii. W zamian za dzierżawę co roku klub ma płacić miejskiej spółce BIEG 2012, która wybudowała stadion, 2 mln zł czynszu oraz 5 proc. przychodu. Układ z jednej strony miał dać miastu pieniądze na spłatę kredytów zaciągniętych na budowę stadionu, z drugiej - pozwolić Lechii na nim zarabiać. Umowę zawarto na 10 lat.

We Wrocławiu operator miał przez 12 lat obowiązywania umowy otrzymać 106 mln zł, a w zamian przynosić co roku 25 mln zł zysku. - Chcemy uczynić Wrocław jednym z największych miejsc rozrywki w Europie. Będą działy się rzeczy, które nigdy wcześniej nie miały tu miejsca. Wrocław będzie podobny do innych największych i najatrakcyjniejszych miast, jak Kolonia czy Manchester - zapowiadał prezes SMG Polska Michael Brill.

Początek był spektakularny. Stadion otwarto we wrześniu walką Tomasza Adamka z Witalijem Kliczką o tytuł mistrza świata wagi ciężkiej. Później był koncert George'a Michaela oraz show gigantycznych ciężarówek Monster Jam. - Wydarzenia obejrzał świat, a nam chodziło właśnie o to, by zwrócić uwagę na wrocławski stadion. Udało się - mówił Paweł Czuma, rzecznik prasowy urzędu miasta.

Pod koniec roku okazało się, że wszystkie imprezy były deficytowe. Na trzy wydarzenia z budżetu miasta przekazano prawie 23,5 mln zł. Niezwykle kosztowna była gala bokserska - kiedy jej organizację chciała Wrocławiowi podebrać Warszawa, z kasy miejskiej dołożono około 2 mln euro na honoraria dla pięściarzy.

Władze Wrocławia doszły do wniosku, że amerykański operator dostaje zbyt duże pieniądze, a robi niewiele: nie znalazł tytularnego sponsora areny, zbyt wolno komercjalizuje powierzchnie handlowe, nieumiejętnie sprzedaje loże VIP.

SMG się broniło. - Budowa stadionu opóźniła się o wiele miesięcy, stąd trudności. Rozmowy z firmami, które mogą zostać sponsorem nazwy stadionu, są bliskie finalizacji - mówił Marcin Wojczyński, zastępca dyrektora zarządzającego SMG Polska. Ale umowę zmieniono. Rolę operatora przejęła w środę miejska spółka Wrocław 2012 powołana przed laty do nadzorowania budowy obiektu i spłaty 500 mln zł kredytu zaciągniętego na inwestycję. Amerykanie dostaną rocznie tylko 1,9 mln zł i będą odpowiedzialni jedynie za organizację koncertów.

W Gdańsku - poza meczami Lechii - od początku niewiele się działo. Loże VIP oraz miejsca biznesowe stoją w większości puste. Nie ma planów na przyszłość. Lechia Operator popada w długi - miastu zalega już 400 tys. zł z tytułu dzierżawy, a wraz z opłatami za prąd nawet około miliona.

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz stwierdził, że marnowany jest potencjał najnowocześniejszego stadionu w Polsce, i zagroził operatorowi, że wyrzuci go ze stadionu. - Skończyły się miłe rozmowy. Sytuacja klubu jest bardzo zła. Oczekuję, że właściciel Lechii Andrzej Kuchar zacznie podejmować decyzje, jakie powinien podejmować większościowy akcjonariusz. Musimy poznać program naprawczy, który wyprowadzi Lechię z kryzysu - mówił w styczniu Adamowicz.

Groźby pierwszy efekt przyniosły - klub przygotował plan naprawczy i na początku lutego przedstawił go prezydentowi, który zdecyduje: albo Lechia dostanie drugą szansę, albo operatorem zostanie miasto.

Jesteś kibicem z Trójmiasta? - dołącz do nas na Fejsie i bądź na bieżąco! ?