Euro 2012 Gdańsk. Pieniądze za mecze podczas Euro pójdą na... długi za prąd

Wierzyciele Lechii Operator już sięgają po pieniądze, które spółka dostanie za mecze piłkarskie na PGE Arenie podczas Euro 2012. Czy w tej sytuacji plan naprawczy przygotowany przez spółkę może się powieść?
Napisaliśmy w środę, że program naprawczy przedstawiony przez Lechię Operator prezydentowi Gdańska zakłada m.in. wynajęcie profesjonalnej firmy do sprzedaży lóż, zatrudnienie doświadczonych menedżerów oraz organizację imprez poza meczami. To ważne deklaracje, ale nade wszystko spółka potrzebuje dofinansowania od inwestora Lechii - Andrzeja Kuchara. Dlaczego?

Ponieważ Lechia Operator (spółka córka Lechii Gdańsk SA) zawiadująca stadionem w Gdańsku Letnicy przestała regulować swoje zobowiązania. Nie płaci czynszu za wynajem stadionu (166,6 tys. zł miesięcznie) i rachunków za prąd. Samorządowy BIEG 2012 nie dostał czynszu za trzy miesiące - długu uzbierało się już 400 tys.

- Zabezpieczeniem jest dla nas poręczenie Lechii Gdańsk SA, które wynosi milion złotych - mówi Adam Kalata, wiceprezes spółki BIEG 2012. Ale perspektywa windykacji należności z kasy klubu wcale nie nastraja optymistycznie.

Według nieoficjalnych informacji za prąd Lechia Operator jest winna firmom energetycznym około miliona złotych. Pewnie każdy inny użytkownik prądu już dawno zostałby odcięty od sieci energetycznej. Beata Ostrowska, rzecznik prasowy Grupy Energa, przekonuje jednak, że operator stadionu nie jest traktowany preferencyjnie. - Grupa zastosowała procedurę zabezpieczenia przychodów Lechii Operator - informuje Beata Ostrowska.

Chodzi o pieniądze, które spółka otrzyma od UEFA za mecze mistrzostw Europy w piłce nożnej w Gdańsku - szacowane na 2, 3 miliony złotych. Dzięki temu, mimo uruchomienia przez Energę procedury windykacyjnej, udało się uzgodnić harmonogram odroczonych płatności. - Wiąże się to jednak z dodatkowymi kosztami, chociażby naliczonych odsetek po stronie klienta - podkreśla dostawca prądu.

Dla Energi najważniejsze było, że gwarancje są niezależne od aktualnego stanu finansowego Lechii Operator, spółki dysponującej kapitałem założycielskim w wysokości 10 tys. zł i wielokrotnie wyższymi zobowiązaniami.

Oprócz niewielkich przychodów to właśnie niedofinansowanie Lechii Operator przez jej właściciela Lechię Gdańsk SA jest przyczyną kłopotów finansowych. Sytuację ma zmienić plan naprawczy przedstawiony władzom Gdańska.

- Mamy nadzieję, że sprawa zakończy się pozytywnie i że będziemy dalej współpracować z miastem - wyjaśnił we wtorek Michał Lewandowski, rzecznik Lechii Gdańsk SA.

A jak rozwiązane zostaną sprawy z dostawcami prądu? - Nie będziemy publicznie wypowiadać się o kwestiach związanych z umowami handlowymi z naszym partnerami, bo są to szczegóły objęte klauzulą poufności - odpowiada Michał Lewandowski.

W jakiej kondycji znajduje się Lechia Gdańsk SA? - Sprawozdania są w odpowiednich terminach publikowane w Monitorze Polskim - informuje rzecznik.

Sprawdziliśmy zatem. Rachunek zysków i strat Lechii Gdańsk SA za rok obrotowy od marca 2009 do czerwca 2010 zamknął się stratą netto 2,3 mln zł. Widać, że bez pieniędzy z zewnątrz spółki Lechii raczej nie podniosą się z kłopotów. Wiadomo więc, że kwestia dofinansowania Lechii Operator przez Andrzeja Kuchara musi być częścią programu naprawczego.