Sport.pl

Niemcy budują w Gdańsku boisko treningowe na Euro 2012. Potem zagrają tam dzieci?

Jest szansa, by z boiska, które zbudują dla swojej reprezentacji Niemcy stacjonujący w Dworze Oliwskim podczas Euro 2012, skorzystały dzieci z pobliskiego klubu KS Olivia. Potrzebna jest tylko dobra wola wszystkich stron, a najbardziej władz Gdańska - pisze Sławomir Sowula, Gazeta Wyborcza
Boisko, które w czerwcu będzie miejscem treningu dla piłkarskiej reprezentacji, powstaje od kilku dni w pięciogwiazdkowym hotelu Dwór Oliwski. Jego budowę finansuje niemiecka federacja piłkarska na terenie, który miasto użycza jego właścicielowi. Będzie miało najnowocześniejszą, superkomfortową trawiastą murawę, system drenażu i nawadniania.

Kilkaset metrów dalej na boisku bardziej przypominającym łąkę trenuje ponad setka młodych zawodników Klubu Sportowego Olivia. Właściciel hotelu Janusz Baran to jeden z najbogatszych mieszkańców Trójmiasta, od lat znany też w branży stoczniowej. Założyciel klubu Olaf Dramowicz najbardziej znany jest Oliwie - jako społecznik.

"Poniemieckie" boisko zostanie po Euro 2012 w rękach Barana, z boiska przy ul. Kościerskiej KS Olivia Dramowicza ma się wynieść do końca 2012 r. Jedną i drugą decyzję podjęli miejscy urzędnicy.

- Pan Baran będzie użytkował ten teren na zasadzie umowy użyczenia na co najmniej 5 lat po Euro - mówi "Gazecie" Andrzej Bojanowski, wiceprezydent Gdańska. - To chyba rozsądny termin, żeby zwróciły mu się nakłady, jakie tam poniesie.

Tymczasem sam Baran twierdzi, że żadnych nakładów na razie nie ponosi. - Znalazłem tylko niemieckiej federacji firmę i prowadzę budowę, niemiecka federacja płaci za wszystko. A po Euro boisko będzie służyło hotelowi jako dodatkowy atut dla drużyn, które będą chciały tu przyjechać na jakiś obóz treningowy - zapowiada Baran.

Społecznik Dramowicz za budowę boiska dla dzieciaków zapłacił m.in. z kieszeni ich rodziców. - Kiedy my dostawaliśmy w użyczenie teren od miasta, to na trzy lata właśnie, by nie za bardzo opłacało nam się inwestowanie - mówi Dramowicz.

W rozmowach z urzędnikami da się wyczuć niechęć do Dramowicza i poirytowanie, kiedy pytamy o losy boiska KS Olivia. To pewnie żal za to, że kiedy podjęli decyzję o zabraniu obiektu, poskarżył się mediom. O Januszu Baranie urzędnicy mówią "inwestor".

- Gdyby pan Baran nie zrobił tego boiska, nie miałby reprezentacji niemieckiej w swoim hotelu - mówi wiceprezydent Bojanowski.

Jego zdaniem oddanie Baranowi boiska na pięć lat to "rozsądny czas na zwrot biznesu". Tyle że Baran boiska nie buduje za własne pieniądze, choć faktem jest, że będzie je musiał utrzymać.

Sam Baran jest bardziej ugodowy niż urzędnicy. Przynajmniej w sferze deklaracji. Nie wyklucza, że chętnie widziałby na "poniemieckim" boisku zawodników z drużyny KS Olivia.

- Możemy siąść i rozmawiać. Nie widzę problemu. Ja nie szukam w tym boisku jakiś wielkich zysków, ale też jest tak, że powinno ono przynosić dochody na swoje utrzymanie - mówi Baran.

Dramowicz: - Chętnie byśmy tam trenowali, to niesamowita gratka dla dzieciaków, grać tam gdzie reprezentacja Niemiec.

Tymczasem wiceprezydent Bojanowski zapowiada, że docelowo w tym miejscu powinien powstać parking. - Po okresie użyczenia Baranowi najprawdopodobniej wystawimy ten teren na sprzedaż.

Czy warto? Teraz miasto zajęte przygotowaniami do Euro 2012 najwyraźniej nie ma czasu na takie dylematy. Cel uświęca środki, choć absurd sytuacji widać gołym okiem. KS Olivia musi opuścić swoje boisko-klepisko, bo ma tam powstać parking dla ZOO. Ten argument jak mantrę powtarzają urzędnicy, uzasadniając usunięcie klubiku. Jednak parking w miejskich planach jest też w miejscu, gdzie budowane jest boisko dla niemieckich piłkarzy. I ten parking ma również służyć ZOO.

Może urzędnicy powinni sobie zadać pytanie, czy los klubiku osadzonego w lokalnej społeczności, który na trwałe wpisał się w krajobraz dzielnicy, nie jest ważniejszy niż parkingi dla osób odwiedzających ZOO.

Więcej o: