Euro 2012. Chorwaci niezadowoleni, że będą grać w Gdańsku i Poznaniu. Chcieli na Ukrainie

Jak podajde Polska Agencja Prasowa Chorwaci nie kryją rozczarowania piątkowym losowaniem grup piłkarskich mistrzostw Europy 2012. I nie chodzi o mecze z mocnymi rywalami Hiszpanią i Włochami, a ich lokalizację. Chcieli grać na Ukrainie, bo wstępnie wybrali Donieck na swą bazę.
Podopieczni trenera Slavena Bilica marzyli o uniknięciu podróży z górniczego miasta do Poznania. - To najdłuższy lot z Doniecka, trwający dwie godziny i 24 minuty. Podróż w obie strony łącznie z meczem zajmie około 13 godzin - napisał dziennik "24 sata".

Tymczasem z Irlandią (10 czerwca) i Włochami (14.6) zmierzą się właśnie w Poznaniu, a z Hiszpanią (18.6) w Gdańsku. Chorwaci liczyli, że z Doniecka podróżować będą w zaledwie 79 minut do Kijowa. Pocieszają się, że w ukraińskiej stolicy odbędzie się finał i wtedy mieliby blisko.

Podczas przyszłorocznego Euro w ośrodku treningowym Kirsza (kwadrans jazdy samochodem od centrum Doniecka), zbudowanym w 1999 roku specjalnie dla Szachtara przez jego właściciela Rinata Achmetowa, mieli mieszkać Turcy, bo oni jako pierwsi go zarezerwowali. Ale w barażach przegrali z Chorwacją, która była druga w kolejności.

Bazę Szachtara zarekomendowali Bilicowi, który zresztą był tam też kilka razy, dwaj jego zawodnicy: grający w ukraińskim klubie od ośmiu lat Darijo Srna oraz występujący od niedawna Eduardo da Silva.

- Donieck wybraliśmy wstępnie, bo czekaliśmy na wyniki losowania. Z podróżami lotniczymi nie byłoby strasznego problemu, bo są czartery, ale mamy też opcje pobytowe w Polsce - przyznał selekcjoner, który stał na czele ośmiosobowej delegacji Chorwacji podczas piątkowej ceremonii w stołecznym Pałacu Ukraina. Oprócz niego byli m.in. były reprezentant Aljosa Asanovic i prezes związku Vlatko Markovic.