Panie kapitanie, meldujemy gotowość do rejsu, czyli Ekipa EkstRemalna na pokładzie katamarana Gemini

W tym roku członkostwo w Ekipie EkstRemalnej dostarcza naprawdę niesamowitych emocji. Jeszcze cały czas bujam z głową w chmurach, nie mogąc zapomnieć przygody z paralotnią, a tu już szykuje się kolejny ekstremalny wyjazd. Kapitanie Paszke - nadciągamy.

Po evencie paralotniowym szykujemy kolejne mocne uderzenie. Jeden z najlepszych polskich kapitanów jachtowych - Roman Paszke - zaprosił Ekipę EkstRemalną (w składzie Marlena, Franek oraz ja - Michał) na rejs po Bałtyku.

Kapitan Roman Paszke i Dominik z Ekipy EkstRemalnejKapitan Roman Paszke i Dominik z Ekipy EkstRemalnej fot. MB fot. MB/ Roman Paszke rozmawia z członkiem Ekipy Ekstremalnej - Dominikiem

Czym popłyniemy? Niesamowitą jednostką - regatowym katamaranem Gemini 3. Jest to duży, dalekomorski jacht o długość całkowitej ponad 27 metrów, szerokości 14 metrów. Dzięki bezkompromisowo zaprojektowanej konstrukcji katamaran ten można rozpędzić do prędkości ponad 38 węzłów, czyli powyżej 70 km/h...

Gemini 3 Romana PaszkeGemini 3 Romana Paszke  Th.Martinez / Th.Martinez/Sea&Co Th.Martinez / Th.Martinez/Sea&Co

I znowu, powodzenie naszego wyjazdu zależy od kaprysów pogody. Tym razem może świecić słońce, może padać deszcz ale musi solidnie wiać. Jeżeli nie będzie wiatru, nie ma sensu w ogóle wypływać z portu - przydałaby się przynajmniej solidna trójka (3 w skali Beauforta).

Osobiście nie mogę się doczekać weekendu na morzu - w końcu mija 5 lat jak zrobiłem patent żeglarski i od tego czasu jakoś nie było mi dane solidnie popływać. 5 lat siedzenia na lądzie i od razu mocne uderzenie - rejs katamaranem po morzu ze światowej klasy kapitanem - ja to jednak mam szczęście. Jednym z wyzwań tego rejsu będą na pewno spartańskie warunki panujące na regatowym jachcie, które objawiają się na przykład brakiem toalety, choć kapitan Paszke w rozmowie telefonicznej stwierdził, że toaleta jest, ale zaburtowa...

Kolejna sprawa to słynna, krótka bałtycka fala, z którą przyjdzie nam się zmierzyć. Niejeden wilk morski wpływając na nasze małe morze miał mdłości, a co dopiero nasza bądź co bądź lądowa ekipa. Cóż - myślę, że wszystko będzie w porządku. Nic mnie nie odwiedzie od tego, żeby zmierzyć się z Bałtykiem na pokładzie Gemini. Rozmawiałem z Frankiem, który jest w tej chwili w Kirgistanie, ale w myślach już chodzi po nylonowej siatce rozpiętej między dwoma kadłubami Gemini. A Marlena? Troszkę obawia się jak to będzie... ale my jesteśmy dobrej myśli. Będzie dobrze, najlepiej!