Bundesliga. Koronacja Borussii w Monachium

- Borussia jest mistrzem! - ryczeli fani z Dortmundu po zwycięstwie z Bayernem 3:1. - Wszyscy myślą, że mamy już tytuł, ale my z radością poczekamy, aż rywale stracą matematyczne szanse, by nas dogonić - mówi Jakub Błaszczykowski.

- Nein! - krzyknął do proszących o komentarz dziennikarzy prezydent Bayernu Uli Hoeneß. Kilka minut wcześniej stadion opuścił zakapturzony Bastian Schweinsteiger. Gdyby wyraz twarzy mógł zabijać, 27-letni wychowanek Bayernu zostałby w sobotni wieczór ludobójcą.

On najlepiej rozumiał, co się stało w sobotni wieczór. Przez lata przywykł, że od Bayernu wymaga się efektownych zwycięstw i kolekcjonowania trofeów. Niezależnie od wzmocnień rywali i kryzysów w Monachium drużyna z Allianz Arena zawsze jest dla mediów i kibiców faworytem. Pierwsi wicemistrzostwo Bayernu uznają za niespodziankę, drudzy - za klęskę.

W tym sezonie monachijczycy ze stratą szans na tytuł pogodzili się już kilka tygodni temu. Zależało im jednak, by w sobotę udowodnić, że przegrali głównie przez kontuzje oraz pomundialowe zmęczenie gwiazd i że wciąż są najlepszą drużyną w Niemczech.

Zamiast tego przeżyli wyjątkowo przykre popołudnie. Roztańczeni kibice Borussii zaprezentowali im niezwykle bogaty repertuar triumfalnych pieśni, a w drugiej połowie ogłosili, że ich ulubieńcy zdobyli już mistrzostwo. - Na odprawie trener Jürgen Klopp powiedział nam, że Borussia nie wygrała w Monachium od 19 lat i dziś jest najlepszy moment na to, by w końcu zwyciężyć. Udało się, choć dla Bayernu to był najważniejszy mecz w sezonie - opowiadał Łukasz Piszczek, który w sobotę odpowiadał za powstrzymanie Francka Ribery'ego. - To najlepszy zawodnik, przeciw któremu grałem. Kilka razy mnie ograł, ale w sumie nie wyglądało to źle - dodał zadowolony 26-letni obrońca.

Robert Lewandowski zagrał jako ofensywny pomocnik. Przed przerwą mógł strzelić gola, ale przeniósł piłkę ponad bramką. Lepiej prezentował się po przerwie, gdy wygrywał pojedynki główkowe z defensorami rywali. Jakub Błaszczykowski, który w piątek pierwszy raz po kontuzji trenował z drużyną, na kwadrans przed końcem zmienił szalejącego w napadzie Lucasa Barriosa. - W Borussii grałem już w ataku. Dobrze, że wchodziłem przy wyniku 3:1, bo miałem dużo miejsca. Gola nie strzeliłem, ale chyba wypadłem dobrze - mówił 26-letni skrzydłowy. Choć z trzech Polaków tylko on zaczął mecz na ławce, widać było, że u kibiców to on ma najsilniejszą pozycję. Wystarczył jeden rajd, by żółto-czarny sektor zawył: - Kuba, Kuba!

Borussia zwyciężyła, bo była niesamowicie skuteczna i potrafiła powstrzymać gwiazdy rywali. Przez cały mecz fenomenalny skrzydłowy Arjen Robben zaraz po przyjęciu widział przed sobą trzy pary nóg graczy Borussii. Wszystko, co mógł zrobić, to nie stracić piłki.

O porażce gospodarzy zdecydowały błędy jego kolegów. Do 20. minuty Borussia oddała dwa celne strzały i zdobyła dwie bramki. Później cofnęła się i spokojnie rozbijała kolejne ataki. W sukcesie nie przeszkodził jej nawet debiutant w bramce. Kontuzjowanego Romana Weidenfellera zastąpił 23-letni Australijczyk Mitchell Langerak i zagrał pewnie.

Bawarczyków tłumaczy tylko ogrom pracy wykonanej w środowym meczu z Interem w Lidze Mistrzów. Znów się okazało, że faza pucharowa najbardziej prestiżowych europejskich rozgrywek wymaga od wielkich zespołów nadludzkiego wysiłku, po którym trudno dojść do siebie na spotkania ligowe.

Słabiutko grał Schweinsteiger, który zawinił przy pierwszym golu. Niewidoczny był Mario Gomez, zdobywca zwycięskiej bramki w Mediolanie. Na kwadrans przed końcem sfrustrowany Robben próbował wymusić rzut karny i dostał żółtą kartkę. - Czasami lepiej grać w środku tygodnia, niż trenować. Jesienią łączyliśmy Bundesligę z Ligą Europejską, choć mamy ławkę krótszą niż Bayern - mówił jednak Błaszczykowski.

Jego drużyna wypracowała już 16 punktów przewagi nad Bawarczykami, którzy spadli na czwarte miejsce i czeka ich walka o miejsce na podium gwarantujące udział w LM. Drugie Leverkusen traci do lidera 12 punktów po tym jak w niedzielę zremisowało z Werderem.

Żaden z reprezentantów Polski nie chciał jeszcze obwieścić, że Borussia jest bliska pierwszego od dziewięciu lat mistrzostwa. Ale pewnie wszyscy zdają sobie sprawę, że tylko katastrofa mogłaby sprawić, że jesienią drużyny z Dortmundu zabraknie w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Tam mecze z takimi rywalami jak Bayern są codziennością. Test z monachijczykami zaliczyli wzorowo.

 

Coraz pewniejszy Lewandowski ?

Więcej o: