Transfery. Borussia: Lewandowski tak, ale nie za wszelką cenę

- Możemy sprzedać kilku zawodników - to odpowiedź dyrektora Borussii Dortmund na pytanie, skąd weźmie 5 mln euro na transfer Roberta Lewandowskiego i jego gażę. Ale w Niemczech nie ma wątpliwości - klub nie będzie walczył o Polaka za wszelką cenę.

W sobotę napisaliśmy, że napastnik Lecha dogadał się już z Borussią, ale do porozumienia nie mogą dojść kluby. Lech chce 5-6 mln, Borussia nie da więcej niż 4,5 mln euro.

Dyrektor Borussii Michael Zorc powiedział "Bildowi", że "Lewandowski już przekazał, że chce grać w przyszłym sezonie dla Dortmundu". Klub - najpierw po cichu, a teraz już otwarcie - zaczął planować zmiany w składzie. Żeby pozyskać Lewandowskiego lub - jak ciągle podkreślają niemieccy dziennikarze - innego piłkarza, Borussia gotowa jest rozstać się z Nelsonem Valdezem, Dimitarem Rangełowem i Tamasem Hajnalem.

Najwięcej kontrowersji budzi ten pierwszy. 27-letni Paragwajczyk miał być gwiazdą zespołu, ale gra przeciętnie. Jego kontrakt wygaśnie dopiero latem 2012 r. Klub jest gotowy sprzedać go nawet za 3 mln euro. Niewiele, latem 2006 r. kosztował 4,7 mln. Jeden z dziennikarzy zajmujących się Borussią: - Kierownictwo klubu czuje, że jest pod presją. Musi znaleźć kogoś, kogo kupi stosunkowo tanio i ewentualnie na nim zarobi. Lewandowski do tego pasuje. Ale pod warunkiem że będzie można się nim pochwalić jako dobrą decyzją transferową pod względem pieniędzy. To priorytet.

- Sytuacja z Lewandowskim przypomina mi te z ostatnich lat w Dortmundzie - mówi "Gazecie" niemiecki dziennikarz. - Za 19-letniego Suboticia zapłacili 4,5 mln euro i nie chcieli dać nic więcej. Rok później wzięli Hummelsa [kosztował 4,2 mln euro, dziś wyceniany jest przez serwis Transfermarkt.de na 10 mln]. Grosskreutz przyszedł z drugoligowego Ahlen i zaliczył w tym sezonie ponad 25 meczów. Przyszli do Borussii, bo nie było wielkich problemów z ich pozyskaniem. Gdyby były, po prostu znaleziono by kogoś na ich miejsce. Nic na siłę.

- Borussia pewnie wolałaby zatrudnić lepszego, ale i droższego, zawodnika niż Lewandowski, ale za co? - powiedział "GW" i Sport.pl dziennikarz "Ruhr Nachrichten" Dirk Krampe. - 5 mln euro za Roberta pewnie nie zapłaci. Czasy wysokich transferów już się skończyły. Definitywnie. Trener Jürgen Klopp i menedżer Michael Zorc cenią Polaka, ale czy są zdeterminowani? Są pewne wątpliwości. Nie wiem, czy Lewandowski będzie tak dobry jak Lucas Barrios [lider ataku Borussii - red.] - to dwa różne typy zawodników. Trudno powiedzieć, jakie właściwie plany taktyczne klub ma wobec Polaka. W tym roku w większości spotkań Borussia grała systemem 4-2-3-1, Barrios był przed trzema dość ofensywnie nastawionymi napastnikami. Nie wiem, czy Robert pasowałby do takiego układu - mówi Krampe.

Czytaj także: O transferze Roberta Lewandowskiego do Niemiec Lech Poznań - serwis specjalny o klubie