Tour de Ski. Łuszczek: Królowa jest tylko jedna

- W czwartek popis dała Charlotte Kalla, ale w piątek okazało się, że królowa jest tylko jedna. Justyna zdeklasowała rywalki. A w sobotę będzie jeszcze lepiej - mówi Józef Łuszczek po piątym etapie Tour de Ski. W sobotę o godz. 12.30 bieg masowy na 10 km klasykiem. Transmisje: TVP 2 i Eurosport, relacja na żywo w Sport.pl.

Wszystkie relacje Sport.pl w aplikacji Sport.pl LIVE na Androida

- Justyna odbiła sobie to, co straciła w czwartek. W biegu pościgowym na 15 km łyżwą wyraźnie gorzej jechały jej narty, na zjazdach szybsza od niej była Johaug, a przecież Norweżka jest dużo lżejsza, więc tak być nie powinno. Zastanawiałem się nawet, czy Polka nie upadła w którymś z momentów, kiedy nie pokazywały jej kamery. Powiem szczerze, że gdy po etapie miała tylko 23 sekundy przewagi nad Kallą i 28 sekund nad Johaug, to serce mi zupełnie inaczej pulsowało niż teraz. Na szczęście znów jest wielka radość - mówi Łuszczek.

Mistrz świata z Lahti popis Justyny Kowalczyk skomentował zaraz po biegu mężczyzn. - U nich walka była do końca. Dario Cologna, który w generalce goni Pettera Northuga, miał od Norwega czas gorszy tylko o 0,2 sekundy [na dwa etapy przed końcem TdS Northug jest liderem, a swojego najgroźniejszego rywala wyprzedza o 16,1 sekundy]. Justyny już nikt nie goni, nikt jej nie zagraża. Skoro zdeklasowała wszystkie zawodniczki na takim krótkim dystansie, to w sobotę na 10 km jeszcze bardziej im dołoży, zwłaszcza że na trasie będą dwie lotne premie. Ona będzie rządzić - zapewnia Łuszczek.

Według byłego mistrza w sobotę w Val di Fiemme Kowalczyk zrobi wszystko, by zgarnąć pełną pulę. - Kalla w klasyku jest dużo słabsza niż w stylu dowolnym, Johaug też nie utrzyma tempa Justyny. Najmocniejsze mogą być Finki, które w piątek pięknie pobiegły. W pierwszej piątce były trzy [drugie miejsce zajęła Lahteenmaki, czwarta była Anne Kylloenen, a piąta Aino-Kaisa Saarinen]. Jak będą się trzymać razem, to będą mocne. Ale Justynie i tak nie zagrożą - twierdzi Łuszczek.

- Według mnie ze startu Justyna pójdzie mocno, ale spokojnie, a przy premiach będzie przyspieszać i przy drugiej może wszystkim uciec - prognozuje były mistrz.

- Rok temu przed tym etapem Norweżki mówiły, że na lotnych finiszach będą zabierały sekundy Justynie. Po 15 sekund miała zdobywać na nich Marit Bjoergen, a okazało się, że to Kowalczyk zgarnęła wszystko. Teraz też tak będzie. W piątek pokazała, że królowa jest tylko jedna, a na dłuższym dystansie będzie jeszcze mocniejsza. Znów pokaże klasę i przed biegiem na Alpe Cermis może mieć nawet ze dwie minuty przewagi nad następną zawodniczką - podsumowuje Łuszczek.

Terminarz Tour de Ski

Klasyfikacja Tour de Ski po piątym z siedmiu etapów

Klasyfikacja generalna PŚ

Co, gdzie, kiedy? Wszystko o Tour de Ski

Czy po tym zwycięstwie Tour de Ski już jest rozstrzygnięte?
Więcej o: