Biegi narciarskie. Kowalczyk się kuruje, Wierietielny pracuje

- Trzeba przygotować plan, rezerwować hotele, obiekty sportowe i do tego dostosować pieniądze - mówi Aleksander Wierietielny. Trener Justyny Kowalczyk już pracuje na sukcesy swej podopiecznej w przyszłym sezonie. - Już w święta będziemy z Justyną w podróży, wyjedziemy na zgrupowanie regeneracyjne - zdradza szkoleniowiec.

Łukasz Jachimiak: Justyna Kowalczyk dochodzi do siebie po operacji kolana, więc pan pewnie ma wreszcie czas dla siebie i swoich najbliższych?

Aleksander Wierietielny: Nie, nie, mam co robić. Trzeba pisać plany, przygotowywać wszystko na następny sezon. Poza tym we wtorek byłem w Warszawie, odwiedziłem Justynę, a w środę byłem w Krakowie, pojechałem do siedziby Polskiego Związku Narciarskiego, żeby rozliczyć się za Skandynawię, za wszystkie wyjazdy i ustalić plany okresu przygotowawczego na lato i na jesień.

Te plany, jak rozumiem, opracowuje pan sam, a do związku jeździ pan nie na konsultacje, tylko po zatwierdzenie tego, co pan wymyśli?

- Zgadza się. Trzeba przygotować plan, a później rezerwować hotele, obiekty sportowe i do tego dostosować pieniądze. Związek musi wiedzieć, ile ma przeznaczyć na nasze przygotowania, dlatego ja muszę zrobić dokumentację.

Usłyszał pan, że coś kosztuje za dużo? Były jakieś dyskusje?

- To nie są jakieś wielkie rozmowy, ale argumenty muszę mieć. Muszę je przedstawić, a szef wyszkolenia wszystko sprawdzi i jeżeli będą jakieś pytania, to ja zawsze bez problemu odpowiem. Nie ma walki o to, czego potrzebujemy, ale z mojej strony musi być wszystko jasne, żeby między nami i władzami związku było pełne porozumienie.

Ustaliliście, że z przygotowaniami do nowego sezonu pan i Justyna ruszycie z początkiem maja?

- Tak, wtedy wszystko chcemy rozpocząć. Od 2 maja mamy już zarezerwowany hotel.

Gdzie? W polskich Tatrach?

- Nie, nie. Niedawno dziennikarze podali złe informacje. Zaczniemy od lodowca, od jazdy na nartach. Na początek praca będzie łagodniejsza, bo będziemy chcieli sprawdzić, jak zachowuje się kolano Justyny w lżejszych treningach. Na asfalcie ćwiczyć nie będziemy, bo to warunki sztywne, drastyczne. Na śniegu będzie łatwiej.

Wybraliście austriacki lodowiec Dachstein czy tym razem jakiś inny?

- Dachstein, bo dobrze go znamy, wiemy, czego się spodziewać.

Do czasu wyjazdu na lodowiec Justyna musi się słuchać lekarza czy pan już wcześniej wyznaczy jej jakieś zadania?

- Na razie Justyna słucha się doktora, przechodzi rehabilitację. Ale jak tylko ta rehabilitacja się skończy, zrobimy zgrupowanie regeneracyjne. Będą zabiegi fizykoterapeutyczne nie tylko na kolano, ale na zmęczony kręgosłup, na achillesy, na łokcie, barki - na całe ciało. To będzie zgrupowanie lecznicze, ale też włączymy różne ćwiczenia funkcjonalne.

Kiedy się spotkacie?

- Jak będzie potrzeba, natychmiast będę u niej. A jak takiej potrzeby nie będzie, to zobaczymy się krótko przed świętami, kiedy Justyna wróci z rehabilitacji do domu.

Na regenerację wyjedziecie zaraz po świętach?

- Zaszła pomyłka i zarezerwowaliśmy hotel od 9 kwietnia. Już nic nie możemy odkręcić, dlatego musimy wyjechać 8 kwietnia. Na pewno w święta będziemy z Justyną w podróży.

Dokąd ta podróż?

- Tego nie zdradzę, bo nie chcemy, żeby ktoś za nami pojechał i nam dokuczał. Powiem tylko, że nie będzie nas w Polsce.

Pana żona i córka pewnie nie są z tego powodu zadowolone?

- Córka jest teraz w Polsce, ale przyjechała z grupą Szkotów ze swojej uczelni. To taka studencka wymiana. Jest tu 10 osób stamtąd, a później Polacy pojadą do Aberdeen. Teraz ona jest całkowicie zajęta tą grupą, a ja jestem zajęty swoją pracą, papierkowych spraw jest naprawdę sporo. Pod koniec miesiąca Szkoci wyjadą, wtedy spędzę z córką kilka dni.

A co z żoną? Już przed igrzyskami w Vancouver narzekała, że nawet na krótki urlop nie może pana wyciągnąć, bo pan ciągle jest w pracy.

- Proszę pana, ona też ma teraz bardzo, bardzo dużo pracy, dużo obowiązków. Urlop będzie miała dopiero w czerwcu, a ja wtedy już będę bardzo zajęty i znów będę gościem w domu. Ale może między zgrupowaniami uda nam się gdzieś na parę dni wybrać? Chociaż tak naprawdę wcale tego nie planowaliśmy, bo w tym roku ważniejsze są dla nas sprawy gospodarcze.

Szykuje się jakiś większy remont?

- Coś w tym rodzaju.

Remont może też nastąpić w kadrze biegaczek. Śledził pan wyniki mistrzostw Polski, które zdominowała wracająca po dyskwalifikacji Kornelia Marek?

- Byłem tam, oglądałem to na żywo, ale nie komentuję.

Dlaczego?

- Po prostu zajmuję się swoją robotą.

Zobacz wideo
Więcej o: