Biegi narciarskie. Pierwsza porażka Norweżek

Justyna Kowalczyk piąta na 15 km i ósma w sprincie techniką dowolną w Davos. Polka, jako jedna z niewielu biegaczek świata nawiązuje walkę z Norweżkami, które w niedzielę doznały pierwszej w sezonie, ale bolesnej porażki.

Wszystko układało się po myśli Justyny. W półfinale sprintu miała za plecami wszystkie rywalki, w tym wlokącą się gdzieś na czwartym miejscu liderkę PŚ Marit Bjoergen. I nagle, kilkaset metrów przed metą, biegnąca za Polką Kanadyjka Chandy Crawford nastąpiła na kijek Polki. Wytrącona z równowagi Kowalczyk omal nie runęła na śnieg. Wybroniła się przed upadkiem, ale wyprostowała, straciła rytm i cenne ułamki sekund, które potem okazały się decydujące.

Na finiszu Polka zajęła czwartą lokatę i - wydawałoby się pewny finał - uciekł. Sensacją było też odpadnięcie w półfinałach liderek PŚ Bjoergen i Vibeke Skofterud, które w tym sezonie we wszystkich startach stawały na podium.

Do rywalizacji w sprincie w ogóle nie przystąpiła trzecia w PŚ Therese Johaug, czwarta - Szwedka Charlotte Kalla - odpadła w kwalifikacjach i przed zajmującą szóstą lokatę Polką była ogromna szansa odrobić straty. Prawie się udało. Gdyby nie nieszczęsny wypadek w trakcie półfinału, Polka walczyłaby o podium.

Ale niedzielny start w Davos pokazał, że i - wydawałoby się niepokonane Norweżki - mają chwile słabości. Bjoergen, Skofterud, Johaug nie miały dotąd sobie równych. Przynajmniej dwie z nich zawsze były na podium. W czołowej dziesiątce zawsze były przynajmniej trzy Norweżki, a bywało, że nawet i sześć.

Wręcz deklasowały przeciwniczki.

- Wygląda, że tylko Norweżki potrafią się przygotować do sezonu. A reszta świata nie na niczym się nie zna - gorzko żartował Aleksander Wierietielny, trener Justyny Kowalczyk. Jego zawodniczka, zdobywczyni Kryształowej Kuli w trzech latach, w tym sezonie trzy razy była piąta. - Cudów się nie spodziewam, ale ze startu na start będzie lepiej - zapowiadał trener przed biegami w Davos.

Na 15 km łyżwą Kowalczyk pobiegła dobrze, nawiązała walkę z koalicją Norweżek, ale na mecie wyprzedziła tylko jedną z pięciu. Pokazała moc, którą potwierdziła również w sprincie. Przypadek sprawił, że nie walczyła o podium, ale forma idzie w górę. Niedzielny sprint wygrała Amerykanka Kikaan Randall.

Za tydzień start w słoweńskiej Rogli - bieg na 10 km techniką klasyczną oraz sprint "łyżwą". A później już bardzo prestiżowe Tour de Ski.

A Ty za co kochasz Justynę Kowalczyk? Dołącz do fanów naszej mistrzyni na FB ?

Więcej o: