Biegi narciarskie. Koniec ciężkich treningów Justyny Kowalczyk

Wszystko jest zapięte na ostatni guzik, Justyna zdrowa, pracowała mocno w okresie przygotowawczym i już nie może doczekać się startów. Zaczynamy 11 listopada, tydzień później rusza Puchar Świata - mówi Sport.pl Aleksander Wierietielny, trener mistrzyni olimpijskiej

Twoi znajomi już nas lubią. Sprawdź którzy na Facebook.com/Sportpl ?

W niedzielę w nocy po trzytygodniowym zgrupowaniu na austriackim lodowcu Dachstein koło Ramsau Kowalczyk wróciła na kilka dni do Polski. - Warunki były bardzo kapryśne. Było zimno, świeciło słońce, padał deszcz, śnieg, były też zamiecie. Mimo to austriacka pogoda nie zakłóciła nam planu, zrealizowaliśmy wszystko, co chcieliśmy - opowiada Wierietielny.

Kowalczyk kilka razy jeździła do firmy, która przygotowuje dla niej narty, ale na lodowcu nie było warunków do testowania. - To, co się sprawdza na lodowcu nie ma później odzwierciedlenia na trasach Pucharu Świata. To zupełnie inna jazda - tłumaczy trener polskiej biegaczki, która na początku przyszłego tygodnia wyjeżdża do Skandynawii. - Przez osiem dni będziemy trenować w okolicach Lillehammer - mówi Wierietielny. - Tam będzie czas na sprawdzanie sprzętu. Jedenastego listopada w Beitostoelen Justyna wystartuje w Pucharze FIS, a tydzień później na tej samej trasie rozpocznie się Puchar Świata. Już niedługo przekonamy się, czy ciężka praca da spodziewane efekty.

Kowalczyk zdobywała Kryształową Kulę trzy razy z rzędu. Na dwa lata przed igrzyskami w Soczi, gdzie będzie walczyć o kolejne olimpijskie medale (ma ich cztery) razem z trenerem zmienili model przygotowań. W lipcu wyjechali do Nowej Zelandii, gdzie trenowali w warunkach zimowych. Na zgrupowanie do hiszpańskiej miejscowości Sierra Nevada wyjechali we wrześniu, a nie w maju jak w poprzednich latach.

- Strzałem w dziesiątkę była przede wszystkim miesięczna wyprawa na drugi koniec świata. Żadne tunele narciarskie, czy nawet zajęcia na lodowcu nie wytrzymują porównania z treningami w prawdziwej zimie - mówi Wierietielny. - Już zarezerwowaliśmy hotel na przyszły rok. Wiem, że planują tam przyjechać również biegacze z Norwegii i Szwecji, choć wcześniej tego nie robili. Na razie zupełnie nie interesowaliśmy się, co słychać u rywalek. Sądzę jednak, że w rywalizacji kobiet układ sił niewiele się zmieni. Justyna i Norweżki powinny dominować na trasach PŚ.

Więcej o: