Agnieszka Radwańska - "trening" debla za duże pieniądze

Agnieszka Radwańska ciągle czeka na zwycięstwo w turnieju rangi Premier czy awans do półfinału w Wielkim Szlemie. Na razie marzenia z singla realizuje w deblu

- Gra podwójna to dla mnie jest jak trening - stwierdza jednak najlepsza polska tenisistka.

Pierwszy deblowy turniej wygrała w 2007 roku w Stambule w parze z siostrą Urszulą. Krakowianki spędzają ze sobą prawie każdą wolną chwilę, ale z kolejnego wspólnego tytułu raczej nie będą się cieszyć. Podczas wielkoszlemowego US Open w 2009 roku pokłóciły się na korcie i Agnieszka stwierdziła, że z siostrą już nie zagra. Na pytanie o to, czy zmieniła zdanie, nie chciała ostatnio odpowiedzieć. - Na razie i tak Ula występuje w innych turniejach niż ja - ucięła.

Przez cały ubiegły rok starsza z sióstr grała z Marią Kirilenko, z którą wcześniej dotarła do dwóch finałów. Z Rosjanką awansowała też do półfinału wielkoszlemowego Australian Open. - Mamy podobne podejście. Debel to zabawa, a dobry wynik traktujemy jako miły dodatek - tłumaczyła Kirilenko.

W tym roku partnerką deblową Radwańskiej jest Daniela Hantuchova i od razu para odniosła sukces. Pod koniec marca wygrały ze Słowaczką duży turniej w Miami. - Styl gry w deblu zmienia się, jest coraz mniej finezji przy siatce. Po wejściu nowych przepisów nie ma trzeciego seta, tylko tzw. super tie-break. Dzięki temu singlistki mogą pozwolić sobie na dodatkowe występy, bo mecze są mniej wyczerpujące - wyjaśnia Klaudia Jans, która od lat występuje w deblu z Alicją Rosolską, a w singlu tylko okazyjnie.

Takich tenisistek jak Jans w klasyfikacji deblistek jest jednak coraz mniej. Liderką rankingu jest Flavia Pennetta, dla której sukcesy w singlu są ważniejsze. Radwańska zajmuje w nim 25. miejsce. - Może właśnie dlatego, że singlistki traktują debel jako dodatek, tak dobrze im idzie. Nie czują presji, grają zupełnie na luzie - uważa Jans.

Radwańska: - Na turniejach ze wszystkimi dobrze żyję, więc nie mam problemów z dobieraniem partnerek do debla. Na razie z Hantuchovą nie mamy na co narzekać i na pewno jeszcze ze sobą zagramy. Tytuł zdobyty na Florydzie cieszy, ale nie da się go do niczego porównać. Debel zawsze będzie tylko tłem dla gry pojedynczej.

Krakowianka ma tydzień przerwy i na kilka dni wróciła do Krakowa. W przyszłym tygodniu zagra w prestiżowym turnieju w Madrycie. Ze stolicy Hiszpanii poleci do Rzymu. Potem czeka ją start we French Open.

Więcej o: