WTA Wuhan. Sakowicz-Kostecka: Wygrana z Williams była większym wyzwaniem niż triumf w Tokio

W niedzielę Agnieszka Radwańska wygrała turniej w Tokio, a w poniedziałek odpadła w I rundzie w Wuhan po porażce 1:6, 6:7 z Venus Williams. - W Azji pieniądze przesłaniają logiczne myślenie - komentuje była tenisistka Joanna Sakowicz-Kostecka w rozmowie ze Sport.pl.

Radwańska w Azji zaliczyła prawdziwy tenisowy maraton. Mecz pierwszej rundy w Tokio zagrała w poniedziałek, drugiej w czwartek, ale od tego dnia wychodziła na kort już codziennie. Mało tego, po niedzielnym finale już w poniedziałek wyszła na kort ponad 2000 km na zachód w Wuhan.

- To jest chory pomysł. Zwykle zawodniczki grające w finale mają dzień lub dwa przerwy, ale tu połączono w kalendarzu turniej kończący się w niedzielę z drugim, który tego dnia się zaczynał. A Tokio i Wuhan nie leżą przecież blisko siebie - komentuje Sakowicz-Kostecka.

Byłej tenisistce w czasie kariery nigdy coś takiego się nie przytrafiło. - Nawet w małych turniejach nie miałam takiej sytuacji. Gdy gdzieś kończyłam niedzielnym finałem, to kolejny mecz grałam we wtorek lub w środę. Agnieszka nie miała czasu, by się zregenerować, oswoić z nowymi kortami. Gdyby pokonała Williams, to byłoby to dla mnie nawet większym osiągnięciem niż triumf w Tokio - mówi w rozmowie ze Sport.pl.

Co roku zwiększa się liczba turniejów rozgrywanych w Azji, gdzie znacznie łatwiej przychodzi organizatorom zebranie środków potrzebnych do spięcia budżetu. Nie ma tam jednak tenisowej kultury, co podkreśla Sakowicz-Kostecka. - Dochodzi do tego, że pieniądze przysłaniają niektórym logiczne myślenie. Radwańska kończyła mecz z Williams po północy lokalnego czasu. Gdyby go wygrała, to we wtorek znów musiałaby wyjść na kort, szósty kolejny dzień. Zawodniczki narzekają też na atmosferę na trybunach. Sędziowie zwracają uwagę widzom po angielsku, a Chińczycy nie rozumieją, hałasują, chodzą w czasie trwania gry. W poniedziałek kompletnie wyprowadzili tym z równowagi Niemkę Andreę Petković.

Może więc Radwańska powinna odpuścić start w Wuhan, nawet kosztem zapłacenia kary za późne wycofanie się? - Wydaje mi się, że nie pozwoliła jej na to ambicja. Wciąż ma szansę zakwalifikować się do WTA Finals w Singapurze, każdy start się liczy - mówi Sakowicz-Kostecka.

Tenisistki w Azji. Bawią się przy okazji turnieju w Tokio [ZDJĘCIA]

Czy Agnieszka Radwańska awansuje do tegorocznych WTA Finals?
Więcej o: