Tenis. Grzybowska: Radwańska pokona magiczną barierę

- Agnieszka jest w świetnej formie, będzie jedną z gwiazd sezonu - mówi Magdalena Grzybowska po zwycięstwie Agnieszki Radwańskiej nad Aną Ivanović w 1/8 finału Australian Open. W ćwierćfinale Polka zmierzy się z Chinką Na Li. - Trzeba ją doceniać, będzie trudną rywalką, choć na pewno lepiej walczyć o półfinał z nią niż z Sereną Williams czy z Wiktorią Azarenką - dodaje była tenisistka. Mecz Radwańska - Na Li w nocy z poniedziałku na wtorek polskiego czasu.

W 1/8 finału Ana Ivanović nie była wymagającą przeciwniczką dla Radwańskiej. Polka wygrała 6:2, 6:4, notując swoje 13. zwycięstwo w 2013 roku. Czwarta zawodniczka rankingu WTA w bieżącym sezonie jeszcze nie przegrała i na pewno ma duże szanse na poprawienie swojego najlepszego wyniku w AO. Do ćwierćfinału tego turnieju niespełna 24-letnia zawodniczka awansowała już po raz czwarty w karierze. Wcześniej dokonała tego w roku 2008, 2011 i 2012.

- Myślę, że teraz ona wreszcie pokona tę magiczną barierę. Agnieszkę z pewnością stać na awans do półfinału - ocenia Grzybowska. Najlepsza polska tenisistka lat 90. XX wieku uważa, że Radwańska ma przewagę nad Na Li.

- Chinka to zawodniczka równa, solidna, ale jeżeli Agnieszka nie jest fizycznie zmęczona turniejem, a teraz wygląda świeżo, to pod tym względem przebija nie tylko Na Li, ale chyba wszystkie tenisistki. Spodziewam się, że zagra odważnie, przejmie inicjatywę i znajdzie receptę na Chinkę, zwłaszcza że niedawno ją pokonała - mówi Grzybowska.

Z triumfatorką Rolanda Garrosa z roku 2011 Radwańska wygrała 6:3, 6:4 w półfinale turnieju w Sydney, który odbył się tuż przed trwającym Australian Open. Dla Polki było to czwarte zwycięstwo w jej dziewiątym spotkaniu z Chinką. Jeśli nasza zawodniczka zwycięży i tym razem, to na jej drodze do finału stanie najpewniej Maria Szarapowa. Rosjanka w ćwierćfinale zmierzy się z Jekateriną Makarową i będzie zdecydowaną faworytką. Numer 2 światowego rankingu w Melbourne spisuje się znakomicie - w czterech rundach Szarapowa straciła zaledwie pięć gemów.

- Takie serie zdarzają się w tenisie bardzo rzadko. Pamiętam, że za moich czasów przegrane piłki, bo nawet nie gemy, liczono Lindsay Davenport i Martinie Hingis. Szarapowa na pewno po takim wejściu w turniej czuje się świetnie, a przez to, że ma i pewność siebie, i świeżość, wyrasta na główną faworytkę turnieju. Ale jeśli Agnieszka z nią zagra, to wcale nie będzie bez szans. Sezon po sezonie wzmacnia swoją pozycję, w tym roku jest w stanie osiągać jeszcze lepsze wyniki niż w poprzednim, kiedy dotarła do finału Wimbledonu - uważa Grzybowska. - Ale oczywiście najpierw myślmy o Na Li - dodaje.

Była menedżerka sióstr Radwańskich jest przekonana, że Chinka tym razem zagra dużo lepiej niż w ostatnim spotkaniu z Polką. - Bardzo bym się zdziwiła, gdyby znów miała 50 niewymuszonych błędów. Ona będzie mocno walczyła, spodziewam się, że mecz będzie wyrównany, bo Chinka tanio skóry nie sprzedaje. Agnieszka na pewno nie ma zwycięstwa w kieszeni, jej rywalka potrafi być bardzo skuteczna, cierpliwa, a kiedy ma swój dzień, to wykazuje się dobrym czuciem kortu, a z końca gra nawet bardziej przekonująco od Polki, szybciej - analizuje Grzybowska. - Na Li nie ma większych dziur, jest niezła w każdym elemencie gry, ale stawiam na Agnieszkę, bo jest bardziej wszechstronna, świetnie radzi sobie przy siatce, ma genialnego passing shota i jak się rozkręci, to trudniej ją zatrzymać - podsumowuje była tenisistka.

 

Blog prosto z Melbourne - Marek Furjan o Australian Open ?

Więcej o: