US Open. Jak pokonać Radwańską

Agnieszka przegrywa z tenisistkami, które potrafią zdominować ją fizycznie, albo z takimi, które grają podobnie do niej - sprytnie i kombinacyjnie, tyle że odważniej niż ona sama

Drabinki US Open: 1/8 finału mężczyzn ? 1/8 finału kobiet ?

Rozstawiona z dwójką Polka przegrała w poniedziałek 1:6, 4:6 z Włoszką Robertą Vinci (nr 20) w 1/8 finału US Open. Vinci ma ledwie 163 cm, jest niższa od Radwańskiej o 9 cm, w trwającej 11 lat karierze dopiero drugi raz przedarła się do IV rundy Wielkiego Szlema. Nie ma ani atomowego serwisu, ani wgniatającego w kort płaskiego forhendu. Jej popisowym uderzeniem jest delikatny slajsowany bekhend. Dlaczego potrafiła tak skutecznie dobrać się do drugiej rakiety świata?

- Pokazała bardzo niewygodny tenis, a ja nie miałam swojego dnia - mówiła po porażce Polka. Gdy amerykańscy dziennikarze poprosili, by wyliczyła cechy "niewygodnego tenisa", dodała: - Mieszała uderzenia, podcinała dużo piłek, by nagle przyśpieszyć z forhendu, serwowała nieprzyjemnie, ciągle nękała dropszotami, wolejami, ruszała do siatki - odparła Radwańska.

Zabrzmiało trochę, jakby poproszono ją o opis własnego stylu. - Rzeczywiście gram podobnie, ale ona była dziś lepsza - przyznała Polka, która mimo pożegnania z Nowym Jorkiem rozgrywa najlepszy sezon w karierze. Od stycznia triumfowała w trzech turniejach WTA, w tym w prestiżowej imprezie w Miami, doszła do finału Wimbledonu, zarobiła 3 mln dol.

Na 66 singlowe mecze przegrała 16 (nie licząc Pucharu Federacji). Jeśli przyjrzeć się rywalkom, które znalazły sposób na pokonanie Polki, można wyodrębnić dwa typy tenisistek.

Pierwszy to siłowe dominatorki. Sześciokrotnie lepsza od Radwańskiej była Wiktoria Azarenka, dwukrotnie Na Li, a po jednym razie Serena Williams, Swietłana Kuzniecowa i Julia Goerges. Wszystkie grają agresywnie, atakują, wywierają ciągłą presję. Wygrywały 11 razy, bo w kluczowych momentach potrafiły złamać Polkę przytłaczającą siłą fizyczną.

Radwańska, delikatna i krucha, bazująca głównie na żelaznej defensywie, technice, wyczuciu piłki i bieganiu do upadłego, największy problem ma z takim właśnie typem rywalek. Nigdy nie pokonała Sereny Williams i Petry Kvitovej, na palcach wciąż można policzyć jej zwycięstwa z Azarenką i Szarapową. Wygrywa tylko wtedy, gdy jest wypoczęta, zdrowa i świetnie zmotywowana - Azarenkę pokonała np. jesienią zeszłego roku w Tokio, Szarapową - wiosną w Miami.

Ale siła to nie wszystko. Pomijając porażki z Su-Wei Hsieh w Kuala Lumpur i Olgą Goworcową w New Haven, ewidentnie spowodowane kontuzjami, Polka miała jeszcze trzy istotne porażki - z Petrą Cetkovską w Rzymie, Cwetaną Pironkową w Eastbourne i z Vinci w Nowym Jorku.

Wszystkie nie są silniejsze fizycznie od Polki, ale łączy je to, że tak jak ona są wszechstronne, grają nieschematycznie i świetnie czują piłkę. Najlepszy przykład to Cetkovska, która od 2011 r. pokonała Radwańską trzy razy, ale wciąż jest tylko 49. rakietą świata. - Czeszka jest jak lustrzane odbicie Agnieszki, a niełatwo gra się z samym sobą - mówił po porażce w Rzymie Tomasz Wiktorowski, trener Polki.

- Agnieszka od dziecka była przyzwyczajona, że gra sprytniej od przeciwniczek i umie je przechytrzyć. Dlatego tak bardzo nie lubi sytuacji odwrotnych, gdy ktoś chce oszukać ją. Najwygodniej gra jej się z kontry, a nie gdy sama musi przejmować inicjatywę - analizował kiedyś Lech Sidor, komentator Eurosportu.

Zdaniem Wojciecha Fibaka, byłego najlepszego polskiego tenisisty, kluczowa u Radwańskiej jest pewność siebie. - Gdy ją ma, jest regularna, nie popełnia błędów i tym pokonuje przeciwniczki, ale gdy pewność traci, zaczyna się mylić i czasami przegrywa - mówił Fibak.

Robert Radwański, ojciec Agnieszki, który trenuje ją w Krakowie, ale od ponad roku nie jeździ na turnieje, wielokrotnie powtarzał, że gdy córka jest pod ścianą, gra czasami zbyt bojaźliwie i pasywnie. Agnieszka nigdy się z tym publicznie zgodzić nie chciała.

Wygląda na to, że wszyscy eksperci mają trochę racji. W II rundzie Radwańska przegrywała z Hiszpanką Carlą Suarez Navarro, ale nagle nabrała większej pewności siebie i nie oddała już rywalce ani jednego gema. Tak samo było potem w meczu z Jeleną Janković. W starciu z Vinci, która zaskoczyła sprytną i kombinacyjną grą, pewność siebie znikła i zamiast grać odważnie, zaatakować, Polka dała się zdominować rywalce.

Trudno powiedzieć, co będzie dalej. Radwańska powiedziała w Nowym Jorku, że sezon uważa za niezwykle udany i nie przejmuje się pojedynczymi porażkami. Przed nią jednak bardzo trudna jesień. Na turniejach w Azji w Tokio i Pekinie (przełom września i października) broni mnóstwa punktów za zeszłoroczne zwycięstwa. Utrzymanie pozycji w czołowej piątce rankingu WTA będzie trudne.

Więcej o: