Agnieszka Radwańska: Najważniejsze igrzyska

Gdybym wystąpiła w każdym telewizyjnym show, do którego jestem zapraszana, nic bym już nie osiągnęła. Tenis to całe moje życie i przez parę lat to się nie zmieni - mówi Agnieszka Radwańska. Na warszawskiej konferencji z udziałem Polki nie brakowało dziwnych pytań.

Czasy, gdy Agnieszką Radwańską interesowała się tylko garstka dziennikarzy sportowych, minęły bezpowrotnie. W piątek w hotelu Marriott na konferencji z najbardziej rozpoznawalnym na świecie polskim sportowcem pojawiło się kilkanaście kamer, kilkudziesięciu dziennikarzy i najdziwniejsze możliwe pytania.

- Chcemy nakręcić o pani poważny film dokumentalny, taki psychologiczny. Jak pani tę Szarapową pokonała mentalnie? Ta Rosjanka to przecież kawał potwora, takiego silnego - pytał dziennikarz.

- To moje ulubione pytanie, jak na razie - westchnęła drętwo Agnieszka. - To był wyrównany mecz, zdecydowało kilka piłek, przełamania serwisów pod koniec setów, i tyle - wyjaśniła.

Majewski bada alkomatem

W jakiej kreacji wystąpi na rozdaniu Wiktorów? - Czego? Przepraszam, nie wiem, o czym pani mówi - odparła. Padło też pytanie o zamążpójście ("a co, proponuje pan coś?), torebki i buty ("ostatnio nic sobie nie kupiłam"), o to, czy zamierza - jak Martina Navratilova - grać aż do 50. roku życia ("bez przesady") oraz pytanie o zakamuflowany udział w marszu upamiętniającym ofiary katastrofy smoleńskiej w Krakowie ("miałam czapkę i sweter pod kurtką, ale się nie maskowałam, brałam udział w marszu, i tyle").

Radwańską zdążył też w południe dopaść telewizyjny showman Szymon Majewski, który przed kamerą zbadał ją alkomatem i chciał wziąć do kadry piłkarskiej na Euro zamiast Sławomira Peszki, który noc z soboty na niedzielę spędził w niemieckiej izbie wytrzeźwień.

- Jak pani znosi medialne piekiełko? - zapytał ktoś wreszcie. - Ciężko jest. Dziennikarze nie rozumieją, że nie mam teraz wakacji. Trenuję trzy razy dziennie już od ponad tygodnia, przygotowuje się do startów, dłuższy odpoczynek będę miała w listopadzie. Wymagacie trochę za dużo. Gdybym występowała w każdym programie i show, do których dostaję zaproszenia, nic bym już nie osiągnęła. Tenis jest dla mnie najważniejszy, a nie pójście do telewizji, i przez parę lat to się nie zmieni - stwierdziła.

Konferencja prasowa to pomysł ojca tenisistki i Polskiego Związku Tenisowego na odciążenie Agnieszki - niech za jednym razem usłyszy wszystkie pytania i ma spokój. - Paparazzi w Krakowie jeszcze za mną nie jeżdżą i mam nadzieję, że to się nie zmieni. Moja prywatność jest dla mnie bardzo ważna - podkreśliła Agnieszka.

Z Muchą o kortach

Na poważnie z Radwańską można było porozmawiać np. o nowych kortach w Krakowie. Rodzina tenisistki od dawna chce wybudować pod Wawelem obiekt z prawdziwego zdarzenia, ale miasto nie kwapi się ze znalezieniem i oddaniem terenu. W piątek Radwańscy spotkali się w tej sprawie z minister sportu Joanną Muchą. - Chodzi m.in. o to, że w Krakowie wciąż nie ma kortów twardych, a to jest nawierzchnia, na której odbywa się 90 proc. turniejów. Takie korty muszą powstać - powiedziała Agnieszka.

Zmian w jej sztabie trenerskim na razie nie będzie. Po powrocie z Miami mówiła, że po odejściu kontrowersyjnego chorwackiego trenera Borny Bikicia, który "nie zdał okresu próbnego", w teamie może pojawić się nowa postać. - Obecny układ z tatą i Tomkiem Wiktorowskim funkcjonuje dobrze - stwierdziła.

Na igrzyskach olimpijskich w Londynie poza singlem chce wystąpić w deblu, ale na razie Urszula, czyli młodsza siostra, zajmuje zbyt niskie miejsce w rankingu. Jeśli go nie poprawi, Polka zdecyduje się na miksta, ale nie chciała powiedzieć, kto z tria: Łukasz Kubot, Marcin Matkowski, Mariusz Fyrstenberg pasowałby jej najbardziej.

Podkreśliła za to, że zgodziłaby się przyjąć w Londynie ewentualną funkcję chorążego reprezentacji i nieść biało-czerwoną flagę na ceremonii otwarcia. - O ile będzie lekka - dodała z uśmiechem.

Wiosnę na kortach ziemnych zacznie w Stuttgarcie pod koniec kwietnia, a potem zagra w Madrycie, Rzymie, być może w Brukseli, i na kortach Rolanda Garrosa w Paryżu.

Największy znak zapytania o kalendarz pojawi się po Wimbledonie - trzeba będzie wtedy rozstrzygnąć, czy przed igrzyskami lepiej zagrać jakiś turniej na betonie, na mączce, czy tylko potrenować na trawie. Turniej olimpijski rozegrany będzie bowiem trzy tygodnie później na trawiastych kortach Wimbledonu, ale przed igrzyskami w kalendarzu nie ma już imprez na tej nawierzchni. - Igrzyska będą bardzo ważne. Trawa to moja ulubiona nawierzchnia - podkreśliła 23-letnia tenisistka.

Zrobiła się kobietka

Dlaczego jest dziś czwarta na świecie? - Bo dojrzała, wydoroślała, zrobiła się z niej kobietka, gra tak samo jak dwa lata temu, ale głowa w sytuacjach kryzysowych zachowuje się inaczej, nie walczy już sama z sobą - mówił Robert Radwański, ojciec i główny trener, który wygrany finał z Szarapową oglądał na lotnisku w Miami. Wyjechał wcześniej, żeby nie zapeszyć. - Cieszyłem się tak, że ludzie na lotnisku patrzyli na mnie jak na wariata - uśmiechnął się. Jego zdaniem bardzo ważne było zatrudnienie w roli trenera od przygotowania fizycznego Wacława Mirka z krakowskiego AWF-u, który odpowiada za to, że w tenisie Agnieszki jest ostatnio więcej siły i wytrzymałości. - Agnieszka nieco później dojrzała fizycznie, ulepszyła niektóre uderzenia, ale strona mentalna też była ważna - dodał Tomasz Wiktorowski, trener z PZT, który od zeszłego roku jeździ z Radwańską na turnieje. Jego zdaniem Agnieszka niebawem będzie umiała dobrać się także do Wiktorii Azarenki, jedynej tenisistki, z którą w tym roku przegrywała. - Pokonała już ją w Tokio przed rokiem, więc mamy namacalny dowód, że to możliwe. Kilka rzeczy musi po prostu zagrać w jednym czasie. Czekamy na następny mecz z Białorusinką - zaznaczył.

- Na tym poziomie decydują niuanse, trzeba trenować wszystko. Nie wygrywasz meczu serwisem czy forhendem, tylko całością tego, co potrafisz - podkreśliła Agnieszka zapytana, dlaczego gra lepiej.

Radwański dziękował PZT za wypożyczanie Wiktorowskiego. - Ten układ funkcjonuje świetnie i nie zmienimy go na pewno, dopóki będą wyniki - stwierdził.

Jak wykorzystać potencjał Agnieszki w Polsce, żeby na kolejny talent nie czekać kilkadziesiąt lat? - Im więcej ludzi ją ogląda, tym większa szansa, że zaczną uprawiać tenis - stwierdził Jacek Muzolf, prezes PZT. - Dostajemy z ministerstwa najmniej pieniędzy. Robimy, co możemy, mamy różne inicjatywy, ale jesteśmy na szarym końcu. Dostajemy mniej niż pięciobój nowoczesny - żalił się szef związku, który liczy, że przy pomocy Radwańskiej wywalczy więcej.

Agnieszkę zapytano też, kto jest najlepszym polskim tenisistą w historii, ale porównywać się z Jadwigą Jędrzejowską i obecnym na sali Wojciechem Fibakiem nie chciała.

Bardziej wylewana była w temacie pieniędzy. Jak wydaje zarobione od początku kariery 8,5 mln dol.? - Mam kilka mieszkań w Krakowie, trochę ziemi, mam ludzi, którzy mi pomagają inwestować. Jakoś sobie radzę. Na waciki starcza.

Szaleni rodzice tenisistów. Kradną, biją, obrażają...

Więcej o: