Boks. Kulej: Adamek będzie musiał uważać

Podczas gdy większość pięściarskich ekspertów jest zdania, że sobotnia walka z Michaelem Grantem nie może zakończyć się dla Tomasza Adamka inaczej niż efektowną wygraną przed czasem, dwukrotny złoty medalista olimpijski w boksie Jerzy Kulej przestrzega przed traktowaniem dwumetrowego Amerykanina jako ?chłopca do bicia?, zwracając uwagę na jego podstawowy atut, czyli nokautujące uderzenie.

- Grant wydaje się być pewny swego. Zapowiada, że jest w świetnej formie, w podobnym tonie wypowiada się też jego trener. Trzeba będzie uważać szczególnie na początku, kiedy to Amerykanin może być niebezpieczny. Ma mocny cios z prawej ręki, o czym przekonał się swego czasu chociażby nasz Andrzej Gołota. Ważne jest, by Tomek trzymał się dyscypliny taktycznej, boksował "swoje" i nie dał się wciągnąć w jakąś niepotrzebną wymianę ciosów - mówi Kulej.

Słynny podopieczny legendarnego "Papy" Stamma dodaje, że jeśli Adamek w dalszej perspektywie myśli o zwycięstwie w ewentualnej konfrontacji z którymś z dzierżących mistrzowskie pasy braci Kliczko, powinien, zgodnie z planem swojego szkoleniowca Rogera Bloodwortha, stoczyć jeszcze co najmniej dwa pojedynki "na przetarcie".

- Te dwie walki to takie minimum, jakiego potrzebuje Tomek, by dobrze zaadaptować się w kategorii ciężkiej. Trochę obawiam się o nowych, amerykańskich trenerów Adamka, czy oni aby zbytnio go nie "przestawią", tak jak kiedyś zrobił to Buddy McGirt. Chyba najlepiej rozumiał potrzeby i znał możliwości "Górala" Andrzej Gmitruk. Bracia Kliczko to ogromne wyzwanie - stary, dobry, europejski boks. Amerykanie ciut za bardzo są zapatrzeni w swoją szkołę. Niemniej wierzę, że Tomek dzięki swojemu charakterowi i ringowej inteligencji podoła temu wyzwaniu - ocenia Kulej.

Specjalny serwis o boksie. Sprawdź Ringpolska.pl ?

Więcej o: