Boks. Tomasz Adamek kontra gigant

Z takim kolosem Tomasz Adamek nie bił się jeszcze nigdy. Dwumetrowy, 120-kilogramowy Michael Grant będzie przeciwnikiem Polaka w sobotę w Prudential Center w Newark

Zwycięstwo w tej walce da Polakowi szansę starcia z najlepszymi na świecie o tytuł mistrza wszech wag i największe pieniądze w boksie.

Kiedy pięć lat temu żegnałem na Okęciu odlatujących po raz pierwszy do USA Adamka i jego ówczesnego trenera Andrzeja Gmitruka, ani oni, ani ja nie myśleliśmy, że w 2010 r. będzie jednym z najlepszych w wadze ciężkiej, z realną szansą na zdobycie tytułu mistrza świata. Ważył wtedy 20 kg mniej, jako petent z odległego kraju szykował się do rozmowy z wielkim promotorem Donem Kingiem. - Wiesz co, ja nigdy nie poddaję się marzeniom, więc i wtedy nie marzyłem. Nie znasz dnia ani godziny. Przyjmuję, co Pan Bóg mi daje - mówił w poniedziałek Adamek.

W sobotę wyjdzie do ringu jako numer 1 w rankingu federacji WBO, co może oznaczać, że następnym przeciwnikiem będzie mistrz świata Władimir Kliczko.

Na drodze do Ukraińca stoi jednak olbrzym. 12-15 lat temu Michael Grant był uznawany za przyszłość wagi ciężkiej. - Adamek nie wyobraża sobie nawet, co to jest mój lewy prosty. A jeśli już uda mu się przedrzeć przez mój lewy, czeka go moja prawa pięść - straszył niedawno ze swojego obozu w Las Vegas.

Gabaryty 38-letniego Amerykanina stawiają wyobraźni wygórowane wymagania. Zasięg ramion, podstawowa obok wagi cecha pięściarza, jest monstrualny - 218 cm. Nie ma drugiego takiego w boksie. Sporo ustępują Grantowi pod tym względem wielkoludy - bracia Władimir i Witalij Kliczko. Ba, nawet rosyjski gigant, 150-kilogramowy Nikołaj Wałujew ma mniejszy zasięg ramion, nie wspominając o tak ważnych dla pięściarza drobiazgach jak koordynacja, ruchliwość, technika.

Pojedynek Polaka z Grantem będzie więc powrotem boksu do źródeł - w sobotę w Prudential Center w Newark znów musi to być sztuka walki na pięści. Bokser mniejszy, lżejszy, o krótszych rękach - różnica wynosi niemal 30 cm - będzie chciał wygrać, i to efektownie, ze sprawnym fizycznie olbrzymem. Walkę Dawida i Goliata przywołuje się zbyt często, ale w tym wypadku jest to całkowicie usprawiedliwione.

Dawid, rozpoczynając walkę bez strachu w oczach, z pełną świadomością, w gorączce pojedynku musi znaleźć słabości Goliata i je wykorzystać.

Pierwsza, ale najważniejsza słabość Amerykanina: na początku walk często traci grunt pod nogami. Dosłownie. Żaden pięściarz wagi ciężkiej nie miał tylu wpadek w pierwszych rundach. Niejaki Wallace McDaniel położył Granta w pierwszej rundzie, ale później nie wykorzystał okazji i przegrał. Dominick Guinn, niegdysiejszy sparingpartner Adamka, powalił Granta na deski w trzeciej. Lennox Lewis trzykrotnie zwalił go z nóg w pierwszym starciu, znokautował go w drugim. Jameel McCline rzucił go na deski pierwszym ciosem pojedynku! Nawet Andrzej Gołota - który sam miał przecież olbrzymi problem z początkowymi minutami, ba, sekundami pojedynków - w pierwszej rundzie przewrócił Granta dwukrotnie.

- Wiem o tym, ale wchodząc do ringu, trzeba po prostu reagować na to, co się dzieje. Jeśli nadarzy się okazja do walnięcia gościa, na pewno ją wykorzystam - mówi Adamek. - Jeśli takiej okazji nie będzie, nie będę czuł rozczarowania, tylko walczył dalej.

Druga słabość, niemal równie ważna z punktu widzenia Adamka: szybkość Amerykanina, a raczej powolność. Kiedy Grant mówił o swoim lewym prostym, myślał chyba tylko o zasięgu ramion. W zwycięskim pojedynku z Gilbertem Martinezem w siedmiu pierwszych rundach sobotni przeciwnik Adamka trafił lewym prostym zaledwie dziesięć razy.

Po treningach Adamka widać, że Polak wie doskonale o słabościach rywala. Jeszcze nigdy nie trenował tak jak przed pojedynkiem z Grantem.

Szczególne wrażenie robią ćwiczenia siłowe i szybkościowe. Siłę Adamek szlifował, bijąc wielkim budowlanym młotem w oponę traktora, przepychał po sali w jedną i drugą stronę sanie z kilkudziesięciokilowym obciążeniem. I tak po kilka serii. - W Polsce zdarzało się, że waliłem pałą w oponę. To kształtuje naturalną siłę bez straty szybkości. Ale ciężkie sanie ciągnąłem i przepychałem po raz pierwszy. Czuję, że dzięki temu mam siłę - mówi Adamek.

W pojedynku jest też wątek ambicjonalny.

Trenerem Granta jest Eddie Mustafa Mohammed, który przygotowywał Chada Dawsona do jego walki z Adamkiem - jedynej przegranej w karierze Polaka. Dawson wciąż jest podopiecznym Mohammeda. W sobotę przegrał swoją pierwszą walkę.

Więcej o: