Radwańska kontra Woźniacka. Delikatność i siła

Agnieszka Radwańska gra w sobotę w półfinale turnieju WTA w Stuttgarcie z numerem 1 światowego tenisa Karoliną Woźniacką. - Szansę oceniam 50 na 50 - mówi Wojciech Fibak. Relacja na żywo w Sport.pl od 18.30

Krakowianka i Dunka polskiego pochodzenia od lat są przyjaciółkami. Rozmawiają ze sobą po polsku, często razem chodzą na zakupy, wspólnie spędzają wakacje. - Sorry, że wygrałam - powiedziała Woźniacka do Radwańskiej po zwycięstwie w Indian Wells w ubiegłym roku.

Dotychczas spotkały się ze sobą czterokrotnie. Bilans korzystniejszy jest dla Dunki - trzy zwycięstwa i jedna porażka, ale dziś Polka nie stoi na straconej pozycji, wiele ostatnio zrobiła, by dogonić swoją rywalkę i przyjaciółkę.

W rankingu WTA Woźniacka jest liderką, Radwańska spadła niedawno na 14. miejsce. - Ta pozycja Agnieszki jest zaniżona - twierdzi Fibak. - Gdyby od początku kariery podchodziła tak profesjonalnie jak Karolina, byłaby w pierwszej piątce. Myślę, że teraz może to osiągnąć. Henin wycofała się, siostry Williams mają kontuzje, Rosjanki - w kryzysie, Clijsters gra w kratkę, Schiavione, która wygrała Rolanda Garrosa, teraz zbiera cięgi od Agnieszki. Takiego kryzysu w kobiecym tenisie dawno nie było, trzeba to wykorzystać, tak jak zrobiła to Karolina. Polka jest teraz w formie, może - tak jak mówi jej ojciec - zajść daleko w Wielkim Szlemie, może wygrać turniej w Stuttgarcie - zapewnia najlepszy przed laty polski tenisista, który wygrał męski turniej Porsche Open w 1979 roku.

Styl gry obu zawodniczek jest zupełnie inny. Woźniacka bazuje na sile i świetnym przygotowaniu fizycznym. Co jakiś czas wykonuje treningi, podczas których nadmiar masy ciała zamienia w mięśnie. Radwańska, widząc, co się dzieje w kobiecym tenisie, też zimą pracowała na siłowni. Poprawiła skuteczność i siłę serwisu, element gry do tej pory uważany za jej najsłabszą stronę. Ale wciąż bazuje na myśleniu na korcie i technice.

- Agnieszkę cały czas uważam za zawodniczkę o ponadprzeciętnym talencie, o bajecznej technice. Niewiele kobiet tak potrafi grać jak ona - dziś tylko Clijsters, w przeszłości Steffi Graf. Radwańska zmienia rytm, strzela wolejem i półwolejem, precyzyjne operuje skrótem. Uwielbiam patrzeć na taki tenis. Woźniacka dobiega niemal do każdej piłki, przebija niemal każde zagranie, jest regularna. Praktycznie nic nie psuje. To będzie więc pojedynek siły z delikatnością. Agnieszka będzie próbowała kombinować, jej przeciwniczka za wszelką cenę nie dopuścić do tego, by jej się to udawało. Zagra po przekątnych, chcąc zmusić Polkę do złego ustawienia i błędu - zapowiada Fibak.

Dla Radwańskiej dobrze się składa, że turniej odbywa się w hali, choć na mączce. - Ta nawierzchnia jest szybsza niż zwykła mączka. Nie ma też wiatru i słońca, przewaga stoi po stronie zawodniczki dysponującej lepszą techniką - przekonuje Fibak.

Dużo zmieniło się też w podejściu obu tenisistek do zawodu, zwłaszcza ze strony Radwańskiej. Dunka od dawna związana jest profesjonalnym kontraktem, znajduje się pod opieką wybitnych trenerów. Krakowianka podpisała niedawno kontrakt z jedną z największych agencji menedżerskich Lagardere. - Rozłożono przed nią czerwony dywan do sukcesów, ma osłonę menedżerską i teraz nie tylko gra dla rodziny, dla Polski, ale również dla nich i sponsorów, których mają zapewnić. Czuje, że nie może zawieść, skoro oni jej nie zawodzą. Agnieszka nie będzie już narzekać na zły naciąg, że samochód się spóźni, że hotel jest nie taki, jak trzeba. Podjęła z tatą mądrą decyzję, żeby otoczyć się profesjonalną opieką i teraz jest na dobrej drodze, by to wykorzystać - mówi Fibak.

Zwyciężczyni "polskiego" meczu zagra z triumfatorką pojedynku Australijki Samanthy Stosur z Niemką Julią Goerges.

ATP w Barcelonie Łukasz Kubot w półfinale debla ?

Więcej o: