Wimbledon 2010. Radwańska i Kubot zwycięzcy!

Węgierka Melinda Czink krzyczała, złościła się i walczyła jak szalona, ale nie była w stanie zagrozić Agnieszce Radwańskiej. W I rundzie Wimbledonu wygrał też Łukasz Kubot.

Sport.pl na Facebooku! Sprawdź nas ?

- To historyczna chwila dla polskiego tenisa! Mamy trzy osoby w II rundzie - cieszył się Jacek Kseń, prezes Polskiego Związku Tenisowego, który oglądał z trybun zwycięstwo Kubota ze Słoweńcem Blazem Kavciciem 4:6, 6:2, 6:2, 6:3 i podskakiwał nerwowo przy każdej trudniejszej piłce. Kilka godzin wcześniej do II rundy awansowała też Agnieszka Radwańska, która ograła 6:3, 6:3 Węgierkę Melindę Czink, a w poniedziałek - Michał Przysiężny.

- Nie przypominam sobie tak świetnego początku w Wielkim Szlemie w wykonaniu naszych singlistów - kręcił głową Kseń, a stojący obok Wojciech Fibak też nie mógł sobie przypomnieć. W 2008 r. w Wimbledonie Polska miała już wprawdzie trzy osoby w II rundzie, ale same kobiety - poza Agnieszką Radwańską, także jej siostrę Urszulę i Martę Domachowską.

Radwańska wygrała pewnie. - Aaaaaaaaa! - wrzeszczała na całe gardło zrezygnowana Węgierka Czink już w połowie pierwszego seta, gdy zepsuła kolejną piłkę. Walczyła, nieźle serwowała, starała się grać ryzykownie po rogach, ale Radwańska zawsze była w stanie sobie z nią poradzić. W chwilach zagrożenia albo wyciągała z rękawa asa albo zagrywała firmowego dropszota, a w najgorszym razie po prostu czekała na błędy rywalki.

W II rundzie Polka zmierzy się w czwartek z 30-letnią Włoszką Albertą Brianti (WTA 75). - Agnieszka zagrała dobrze, dużo punktów dawał serwis, no i na szczęście nie było żadnego kryzysu w trakcie meczu. Jeśli dalej będzie tak grała, to o IV rundę będę spokojny - stwierdził trener Robert Radwański. Dopiero w IV rundzie na horyzoncie pojawią się bowiem naprawdę mocne rywalki - prawdopodobnie Chinka Na Li lub Swietłana Kuzniecowa.

Radwański nie oglądał meczu z trybun na korcie, ale z oddali - przyczajony na balkonie pobliskiego Millennium Building. To efekt niedawnego spięcia podczas Rolanda Garrosa, gdy trener i Agnieszka pokłócili się na korcie. Oboje zapomnieli już o tamtej pyskówce, ale Radwański profilaktycznie wolał nie kusić losu i zniknąć córce z pola widzenia. - Jeśli o mnie chodzi, mógłby siedzieć na korcie, to bez znaczenia - powiedziała nam Agnieszka. Zapytana o krytykę ich zachowania w polskich mediach, odparła: - Nie czytam polskich gazet ani internetu, nie zastanawiam się nad tym wszystkim. Człowiek mógłby zwariować, gdyby się bawił w ciągłe analizowanie i martwił się, kto coś napisał i skrytykował. Ja staram się robić swoje, i tyle. Niech tak zostanie, chcę mieć spokojną głowę.

Jakby na potwierdzenie tych słów, Radwańska najbardziej ożywiła się, gdy przestała już mówić o tenisie. Z uśmiechem opowiadała o niedawnym przyjęciu w Kensington Roof Gardens, gdzie była m.in. z Sereną Williams i Marią Szarapową. - W ogóle nie chciało nam się jechać. Byłyśmy z Karoliną [Wozniacki] w Eastbourne i trenowałyśmy, a nagle się okazało, że musimy jechać do Londynu, bo to jest obowiązkowa impreza WTA. Absencja kosztowałaby nas po 2,5 tys. dolarów kary. Jeszcze do przeżycia, ale jak WTA prosi, to raczej się nie odmawia. Wsiadłyśmy w samochód, makijaż robiłyśmy w drodze, ledwo zdążyłyśmy. Dobrze, że jakąś kieckę zdążyłam zabrać. A samo przyjęcie? W porządku, ale bez rewelacji, dużo celebrytów, jakieś aktorki, piosenkarki, ale głównie miejscowi, więc w sumie nikogo nie kojarzyłam - opowiadała Agnieszka, która wolny czas spędza, oglądając w telewizji mundial. - Wszyscy wiedzą, że piłki nożnej nie lubię. Jakbym była sama, to pewnie bym do telewizora nie podeszła, ale w kilka osób fajnie się ogląda - dodała Radwańska. W typowaniu wyników wśród Polaków ma jeden z najlepszych wyników. - Nie gramy o pieniądze, ale o lody, truskawki albo kto niesie torbę na trening. Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski są mi np. winni noszenie torby, ale ja chyba muszę im jeszcze kupić lody - uśmiechała się Polka.

Kubot z Kavciciem też zagrał świetny mecz. Fibak mówił, że niektóre forhendy były "jak u Samprasa". - Łukasz obawiał się Słoweńca, bo kiedyś z nim przegrał w challengerze w Uzbekistanie, ale przełamał lęk i zagrał odważnie - komentował Fibak. W II rundzie Kubot zmierzy się w czwartek z Niemcem Niemcem Philippem Petzschnerem (ATP 41). Jeśli wygra, czeka go kort centralny i pojedynek z Rafaelem Nadalem, liderem światowego rankingu.

W środę o godz. 13 czasu polskiego Przysiężny zagra w II rundzie z Yen-Hsun Lu z Tajwanu.

O meczu Łukasza Kubota ? czytaj tutaj

Więcej o: