Venus Williams zatrzymała Agnieszkę Radwańską

Agnieszka Radwańska odbiła się od Venus Williams jak od ściany w ćwierćfinale turnieju w Miami. Polka poległa 3:6, 1:6 w nieco ponad godzinę. Na Florydzie i tak zagrała w tym roku najlepiej w karierze.

Rozstawiona z szóstką Radwańska przegrała szybko, a kort opuszczała z niezadowoloną miną. W uszach pewnie świszczały jej jeszcze atomowe serwisy Amerykanki (nr 3), które gwałtownie zgasiły wojownicze zapędy Polki.

Radwańska w Ameryce spisywała się w ostatnich tygodniach znakomicie - doszła do półfinału Indian Wells, a ćwierćfinał Miami (obie imprezy z pulą nagród 4,5 mln dol.) to najlepszy wynik w historii jej występów na Florydzie. Wcześniej najwyżej osiągnęła czwartą rundę.

Radwańska grała ostatnio pewnie, wyraźnie wzmocniła się fizycznie, straszyła też rywalki silniejszym serwisem. Po takiej metamorfozie chyba sama oczekiwała od siebie więcej także w pojedynku z Venus. Amerykankę pokonała dotąd raz - cztery lata temu w Luksemburgu, ale tylko dlatego, że rywalka miała uraz nadgarstka.

Marzenia o wielkim wyniku prysły jednak szybko i po raz piąty z rzędu 21-letnia Polka nie dała rady zwyciężyć starszej o osiem lat Amerykanki. Triumfatorka siedmiu turniejów wielkoszlemowych panowała na korcie bezdyskusyjnie, mogła sobie nawet pozwolić na nonszalanckie trzymetrowe auty. Z opresji i tak wydobywała się serwisem dobijającym do 200 km/godz. i petardami tak mocnymi, że drżała ziemia. Radwańska próbowała swoich delikatnych szachów, ale tym razem bezskutecznie. W zeszłym roku też przegrała w Miami z Venus, ale w trzech setach.

- Venus nigdy nie leżała Agnieszce. Myślę, że dzień wcześniej, gdy oglądała w telewizji jej mecz z Hantuchovą, modliła się, żeby wygrała Słowaczka - mówi Victor Archutowski, menedżer sióstr Radwańskich. - Równa walka była w połowie pierwszego seta, Agnieszka miała nawet piłkę na 4:3, ale przegrała ją, a potem chyba straciła już wiarę, że coś może zrobić. Szkoda, ale turniej i tak był udany - dodaje Archutowski.

Radwańska za ćwierćfinał singla dostanie czek na 64,7 tys. dol. i 250 pkt. do rankingu WTA, w którym niemal na pewno awansuje w poniedziałek z 9. na 8. miejsce. Z Kim Clijsters przegrała bowiem w 1/8 finału broniąca tytułu Białorusinka Wiktoria Azarenka, która straci aż 860 pkt. za zeszły rok. Radwańska wyprzedzi Białorusinkę, a awansu może pozbawić ją już tylko trzęsienie ziemi, czyli zwycięstwo w turnieju Samanthy Stosur. Australijka (WTA 10) traci do Radwańskiej ponad 500 pkt, a w IV rundzie sprawiła dużą niespodziankę, pokonując Jelenę Janković. O półfinał zagra jednak z Clijsters.

Belgijki trzymają się w Miami wyjątkowo mocno, bo dalej grają też Justine Henin i Yanina Wickmayer. Pierwsza łatwo ograła Wierę Zwonariewą, a druga wprost zmiotła z kortu Szwajcarkę Timeę Bacsinszky. Jeśli Henin wygra w środę hitowy pojedynek z Caroline Wozniacki, to w półfinale po raz drugi w tym roku zmierzy się z Clijsters. W styczniu w Brisbane lepsza była Kim.

Radwańska w Miami grała też w ćwierćfinale debla. Razem ze swoją rosyjską partnerką Marią Kirilenko zmierzą się z Włoszką Flavią Pennettą i Argentynką Giselą Dulko.

Agnieszka zostaje w USA do końca tygodnia. Po Świętach Wielkanocnych wraca do Krakowa na odpoczynek. I to dość długi, bo według planu, ma zagrać dopiero pod koniec kwietnia w meczu Pucharu Federacji z Hiszpanią w Sopocie.

Serwis specjalny o Agnieszce Radwańskiej ?