Roland Garros. Urszula Radwańska bez szans w pojedynku z Czeszką Kvitovą

W II rundzie wielkoszlemowego turnieju Rolanda Garrosa Urszula Radwańska przegrała z czwartą w rankingu WTA Petrą Kvitovą 1:6, 3:6. Najwyraźniej oczekiwania przed meczem w ekipie Radwańskich były spore, bo trener Tomasz Wiktorowski tuż po zakończeniu meczu był wyraźnie zawiedziony

Ole, ole, ole, ole! Trybuna Kibica zawsze pełna

- Powiem tylko jedno zdanie: stres paraliżuje - rzucił w stronę dziennikarzy Wiktorowski i poszedł do szatni. Miał sporo racji, bo nie był to rzeczywiście najlepszy występ Urszuli Radwańskiej. Polka dała się zdominować dużo silniejszej rywalce i jak sama przyznała "nawet przez chwilę się nie zbliżyłam do wygranej w tym meczu".

- Petra grała zbyt dobrze. Grała na jeden strzał i nie byłam w stanie złapać rytmu. Praktycznie nie mogłam kierować piłką, bo grała tak silnie, głęboko i pewnie - opowiadała widocznie zawiedziona Polka po meczu.

Jeśli dodać do tego, że Czeszka aż trzy razy przełamała serwis Radwańskiej w pierwszym i raz w drugim secie, a Polka nie wykorzystała żadnego z trzech breakpointów, to nie powinno być wątpliwości, że Kvitova ani przez chwilę nie czuła się w tym pojedynku zagrożona.

Polka na pomeczowej konferencji chętniej niż o meczu mówiła o kolejnym wyzwaniu - kwalifikacji olimpijskiej.

- Zastanawiam się teraz by wystartować w turnieju ITF w Anglii. Może uda mi się zebrać tam jakieś punkty do rankingu na 11 czerwca. Decyzje podejmiemy z tatą i trenerem jeszcze dziś - tłumaczyła.

Czytaj relację na żywo z meczu Radwańskiej

Roland Garros. Bukmacherzy nie wierzą w Radwańską [RANKING]

Więcej o: