WTA w Toronto. Radwańska na fali

Agnieszka Radwańska drugi raz w tym tygodniu pokonała numer trzy światowego tenisa Wierę Zwonariewą (6:4, 7:6) i awansowała do ćwierćfinału turnieju w Toronto.

Masz dla nas temat? Propozycję? Zgłoś to na Facebook.com/Sportpl ?

Tym razem Polka miała cięższą przeprawę niż w niedzielę w finale turnieju w Carlsbadzie. Grała dłużej - blisko dwie godziny, zdecydowanie bardziej się męczyła. Kryzys nadszedł w drugim secie. Radwańska przegrywała go 1:4, potem odrobiła straty, ale dała przełamać własne podanie przy stanie 5:5. Nie dała jednak Rosjance doprowadzić do trzeciego seta. Wygrała jej serwis, tie-breaka i cały mecz. W ten sposób Radwańska potwierdza dobrą formę w północnoamerykańskim tournee nie tylko czysto fizyczną ale i mentalną. Doskonale radzi sobie w trudnych meczowych sytuacjach.

Polka wygrała w ośmiu meczach z rzędu. W piątek zagra z Aną Petković, która bardzo szybko i pewnie wyeliminowała zwyciężczynię Wimbledonu, Czeszkę Petrę Kvitovą. Z Niemką Radwańska wygrała w trzech setach w półfinale turnieju w Carlsbadzie. Jeśli krakowianka minie tę przeszkodę, na drodze do finału czeka na nią zwyciężczyni meczu Samantha Stosur - Roberta Vinci.

Turniej kobiecy obfituje w niespodzianki. W drugiej rundzie odpadły: Kim Clijsters i Karolina Woźniacka, czyli numer 1 i 2 w rankingu WTA, a w trzeciej: Wiera Zwonariewa (WTA, 3), Kvitova oraz finalistka Wimbledonu Maria Szarapowa. Rosjanka uległa rewelacyjnej Galinie Woskobajewej z Kazachstanu, która wcześniej pokonała Marion Bartoli i Flavię Penettę.

U mężczyzn grających w Montrealu z turniejem pożegnał się za to Rafael Nadal. Pokonał go Chorwat Ivan Dodig (ATP, 41) . Nadal nie przegrywał na otwarcie turnieju od 2008 r. Teraz po raz pierwszy w tym roku nie dojdzie co najmniej do finału turnieju Masters Series. Porażka była sensacją, tym bardziej że przeciwnik nie należał do asów.

Dodig na początku roku był klasyfikowany w rankingu ATP koło setnego miejsca. Na 41. wyciągnął go turniej na jego ojczystej ziemi, w Zagrzebiu. W Kanadzie przeciw Nadalowi Chorwat zaimponował determinacją w wymianach i skutecznością serwisu. Miał aż 19 asów. Po jednym z nich - piłka frunęła z prędkością 217 km/godz., Hiszpan nawet nie zareagował - Dodig wyszedł na prowadzenie w trzecim secie 6:5. - Walczyłem jak diabeł w każdej akcji. Warto było. To jedna z najpiękniejsz ych chwil w moim życiu - cieszył się jak dziecko Chorwat.

- Wcale nie mam wrażenia, że źle grałem, ale też nie zagrałem dobrze. Słabo zachowywałem się w decydujących momentach - podsumował spotkanie Hiszpan.

Tych było sporo. Najważniejszy w trzecim secie. Nadal prowadził już 5:3 i miał piłkę meczową. Przegrał w tie-breaku. W ten sposób - w tenisowej dogrywce - uległ też w drugiej partii. Pierwszą wygrał łatwo 6:1. - Nie pierwszy raz przegrywam mimo wcześniejszego prowadzenia. To mi się zdarzało i pewnie jeszcze będzie się zdarzać. Muszę zaakceptować takie porażki, tak jak akceptuję zwycięstwa - wzdychał Nadal.

Skarżył się też na lekkie przeziębienie oraz na długą przerwę turniejową. Był to dla niego pierwszy oficjalny mecz od przegranego 3 lipca finału Wimbledonu z Novakiem Djokoviciem. Po londyńskim turnieju to właśnie Serb zepchnął "Rafę" na pozycję numer dwa rankingu.

Djoković w tej samej fazie wyeliminował Nikołaja Dawidienkę. Męczył się tylko w pierwszym secie. W trzeciej rundzie pokonał Marina Cilica. Jego tegoroczny bilans jest nadal imponujący: 50 zwycięstw i jedna porażka, poniesiona w półfinale Rolanda Garrosa.

Agnieszka Radwańska i jej trofea ?

Więcej o: