Tenis. Kim jest Jerzy Janowicz

Polak, który pokonał w czwartek w III rundzie Paris Masters trzeciego w rankingu ATP Andy'ego Murraya, do czołowej setki rankingu zbliżał się latami. Bywało, że z powodu braku pieniędzy miał kłopoty z wyjazdem na turniej i rozważał grę w barwach Kataru. Teraz zachwycają się nim kibice tenisa na całym świecie. Relacja na żywo z ćwierćfinałowego meczu Janowicz - Tipsarević ok. godziny 16 na Sport.pl.

Sport.pl w mocno nieoficjalnej wersji... Polub nas na Facebooku ?

Jedna z angielskich dziennikarek po wygranej Polaka z Andym Murrayem napisała, że Janowicz zrobił na niej wrażenie już podczas meczu Pucharu Davisa, gdy kilka lat temu Polacy ograli w Liverpoolu Brytyjczyków. "Już wtedy widziałam, że to talent przez duże T" - zaznaczyła.

Na swojej stronie internetowej ma zdjęcie, na którym uśmiecha się do obiektywu z Nowakiem Djokoviciem, z którym trenował dzień przed meczem z Murrayem. Polaka znają czołowi tenisiści świata, ale były czasy, gdy wydawało się, że wielkiej kariery nie będzie.

22-letni Janowicz, łodzianin, syn Anny i Jerzego, byłych siatkarzy, od lat kolekcjonował juniorskie puchary, a wszyscy wokół powtarzali, że z takimi warunkami fizycznymi, jest skazany na sukces. Zaczął grać w tenisa, gdy miał pięć lat, choć już kilka lat wcześniej biegał po korcie. - Nie potrafiłem co prawda trafić w piłeczkę, ale z rakietą się nie rozstawałem - mówi.

W 2007 r. zadebiutował w juniorskim Wielkim Szlemie. I od razu doszedł podczas US Open do finału gdzie przegrał 3:6, 4:6 z Ricardasem Berankisem. Wyrównał osiągnięcie Marcina Gawrona sprzed roku (finał juniorskiego Wimbledonu). Rok później zagrał w finale juniorskiego Roland Garros (przegrał 3:6, 6:7(5) z Tajwańczykiem Tsung-Hua Yangiem), a Pucharze Davisa, też w debiucie, pokonał Białorusina Maksa Mirnego.

Ale przebić się w dorosłym tenisie nie potrafił. Zawodziła głowa i mięśnie, bo nie wytrzymywał trudnych meczów. Mozolnie wspinał się z czwartej setki do drugiej, ale tam utknął. Frustrował go brak sponsorów.

"Przez wiele lat NIKT nie chciał pomóc mu w finansowaniu wyjazdów, opłacaniu hoteli. Potrzebował 150 tysięcy złotych na rok, co nie jest astronomiczną kwotą. Jurek wciąż mówił o braku zainteresowania sponsorów i nie ukrywał, że rozważał grę pod flagą reprezentacji Kataru. Ofertę szejków odrzucił z przyczyn religijnych, a w Polsce nadal nikt nie chciał mu pomóc. Sytuacja była na tyle poważna, że nie stać go było na przystąpienie do eliminacji Australian Open" - pisze na blogu "Vamos" ? dziennikarz Sport.pl Marek Furjan.12.

- W Polsce niełatwo zajmować się profesjonalnie tenisem. Całe życie zmagam się z brakiem potrzebnych na to pieniędzy. Rodzice sprzedali sklep i mieszkanie, abym mógł się tej dyscyplinie sportu w pełni poświęcić - mówi tenisista. Teraz jego głównym sponsorem jest firma budowlana PBG.

Przebudził się latem w Wimbledonie. Jak burza przeszedł eliminacje, a potem dwie rundy turnieju głównego. Później wygrał kilka challengerów, awansował do pierwszej setki, a niedawno dogonił na liście ATP Kubota. - Gram lepiej, bo uwierzyłem w siebie. Pojawiło się nastawienie, że jak idzie źle, to gram dalej, a nie schodzę z kortu - mówił w rozmowie ze Sport.pl podczas Wimbledonu. Ale dodawał, że ważna była też zmiana rakiety (na bardziej elastyczną, "wybaczającą błędy") oraz nowy trener od przygotowania fizycznego.

Jeśli głowa Janowicza dalej będzie twarda, być może właśnie otwierają się przed nim wrota do wielkiej kariery. W piątek ok. godz. 16. o półfinał zagra w Paryżu z Janko Tipsareviciem. Relacja na Sport.pl.

"Gigant", "Fasolowa tyczka" - brytyjskie media po wygranej Jerzego Janowicza ?

Zobacz wideo
Więcej o: