Jerzy Janowicz rozczarowuje? Eksperci zgodni: Wszystko jeszcze przed nim! [5 pytań o Janowicza]

"To wciąż tenisista z potencjałem na Top 10" - przekonują Bartosz Gębicz z "Przeglądu Sportowego" i komentator Eurosportu Marek Furjan. Pięciorgu ekspertom tenisowym zadałem pięć pytań o Jerzego Janowicza. Nie zawsze byli zgodni.
Jerzy Janowicz Jerzy Janowicz ISSEI KATO/REUTERS

Janowicz, półfinalista Wimbledonu 2013, od roku głównie rozczarowuje. Jakie są tego powody?

Jakub Ciastoń, "Gazeta Wyborcza" i Sport.pl:

Myślę, że Janowicz za sformułowanie "rozczarowanie" mocno by się obraził i trzasnął drzwiami. Nie jest typem zawodnika o stabilnej formie, który tryska na prawo i lewo regularnością. Z różnych względów, także wynikających z częstych kłopotów ze zdrowiem, wybucha lepszą formą raz na jakiś czas. Ale ten ostatni rok to nie tylko rozczarowania, lecz także m.in. finały turniejów w Winston-Salem i Montpellier. Jeszcze kilka lat temu za takie wyniki w polskim męskim tenisie dalibyśmy się pokroić. Nie zapominajmy o tym.
Oceniając grę Janowicza wiele osób wpadła w pułapkę polegającą na tym, że patrzą na niego przez pryzmat jego zachowania na korcie i trudnej osobowości. Przyznaję, że Janowicz potrafi drażnić, ale czysto tenisowo, to jest chłopak o wielkim talencie, który po prostu musi wciąż mocno popracować nad regularnością i opanowaniem emocji na korcie. Głównie tymi dwoma czynnikami ustępuje zawodnikom z czołówki. Oni są po prostu regularniejsi, cierpliwsi i lepiej panują nad emocjami.

Bartosz Gębicz, "Przegląd Sportowy":

Słowo rozczarowuje to moim zdaniem absurd i zupełne nieporozumienie. Ktoś, kto od końca 2012 roku cały czas utrzymuje się w Top 50 (najniżej przez chwilę był na 53. miejscu), jest absolutnie nie na miejscu. Nie zgadzam się z tezą zawartą w pytaniu. Janowicz w tym roku pokonał trzech graczy z Top 20: Monfilsa, Simona i Bautistę Aguta. Był w finale turnieju ATP w Montpellier, w sierpniu poprzedniego sezonu w finale w Winston-Salem i w mniejszych imprezach (z serii 250) wciąż jest zdolny do wielkich wystrzałów.
Jerzy nie spełnia do końca oczekiwań kibiców, bo ma więcej niż zakładaliśmy problemów ze zdrowiem i w związku z tym nie jest gotowy na powtarzalny, ekstremalny wysiłek. Na 100, 500, 1000 długich i "kosztownych" wymian z głębi kortu. Rywale są już lepiej przygotowani na szalone zrywy, szybkie akcje i skróty. Dwa lata temu jeszcze go tak dobrze nie czytano. Wtedy był świeży - jak dziś na rynku prezydenckim Paweł Kukiz. Gwarantował, podkreślał to cały świat, nowe spojrzenie na tenis. "Buntował się", łamał schematy, grał dropszoty i dostawał za to premię. Wiele osób go za to krytykowało, ja wręcz przeciwnie: przy jego charakterze i stylu uważałem te wybory za mądre i odpowiedzialne. Bo nawet jeśli ryzykował, rwał rytm po drugiej stronie siatki. Kto gra, wie o co chodzi. Jerzy to nadal elektrownia atomowa, ale do budowania rankingu potrzeba więcej tzw. tenisa procentowego, czyli energii konwencjonalnej. Nie jednego-trzech, ale dziesięciu-dwunastu udanych startów w sezonie.

Marek Furjan, komentator Eurosportu, autor bloga "Vamos":

W dużej mierze kontuzje, które uniemożliwiają nawet kilkutygodniową grę na wysokim poziomie. O problemach zdrowotnych Janowicza czytamy regularnie: uraz pleców przeszkodził mu w reprezentacyjnym występie z Australią, pęknięta trzeszczka w stopie postawiła krzyżyk na przygotowaniach do sezonu 2014. Pojawiają się stany zapalne (ostatni - w kręgosłupie lędźwiowym - lekarze zdiagnozowali trzy tygodnie temu) i infekcje. Styl gry Janowicza wymaga ogromnej pewności uderzeń. Trudno o nią, gdy co kilka tygodni dostaje się kilkudniowy zakaz wyjmowania rakiety z termobagu.

Adam Romer, naczelny miesięcznika "Tenisklub":

Najlepszy polski tenisista nie wykorzystuje swojego potencjału. Chcąc być w czołówce i poprawiać wyniki trzeba nieustannie się poprawiać, bo konkurencja nie śpi, a wszystko wokół musi być perfekcyjnie zorganizowane. Począwszy od tego co dzieje się na korcie, a kończąc na wszystkim co dzieje się wokół kortu...

Natalia Gawrońska-Kuntić, założycielka bloga Tenis Love:

Powody zna tylko sam Jerzy Janowicz, my możemy próbować dorabiać nasze  eksperckie wytłumaczenia. Myślę, że to wypadkowa problemów zdrowotnych i cech charakteru. Te dwie rzeczy się zazębiają, gdyż przy stale powracających kontuzjach motywacja się obniża. To dotyczy nie tylko Janowicza i nie tylko tenisa. Trudno jest też wejść w odpowiedni rytm treningowy oraz turniejowy.
Gra jest mniej automatyczna, brakuje wiary w siebie w kluczowych momentach, a przecież tenis to sport, w którym decydują ułamki sekund. Wysocy tenisiści są narażeni na kontuzje, Safin czy Del Potro to dobre przykłady. Andy Roddick zupełnie zmienił swój styl gry właśnie m.in. z powodu nawracających problemów. Trzeba jednak w krytyczny sposób zastanowić się, jak można ich w miarę możliwości unikać. Zdrowie to część problemu; Janowicz jest już znany, rozpracowany, więc potrzeba elastyczności taktycznej lub idealnej egzekucji swoich najlepszych uderzeń (kiedy serwis
czy forehand trafia w punkt, rywal może tylko patrzeć). Rozpraszanie się detalami w trakcie spotkań bądź wydarzeniami z okolic okołokortowych na pewno również Janowiczowi nie pomaga.

Rakieta tenisowa BABOLAT PULSION 102
w okazje.info

Janowicz ma 24 lata. Na ile może się jeszcze rozwinąć?

Jakub Ciastoń, "Gazeta Wyborcza" i Sport.pl:

Trudno odpowiedzieć na to pytanie bez rozmowy z lekarzami Janowicza i specjalistami od przygotowania fizycznego. Wiadomo, że powinien pracować nad regularnością i cierpliwością oraz nad tym, żeby na korcie rzadziej grać nonszalancko, a częściej prosto, ale skutecznie. Ostatnie miesiące, a także właściwie cały poprzedni rok, pokazują jednak, że Janowicz ma chroniczne problemy z różnymi kontuzjami. Może to przypadek, może efekt jakichś błędów w przygotowaniach, a może granica jaką wyznacza natura dla tenisisty mającego 204 cm wzrostu? Zakładając, że Janowicz będzie zdrowy i poprawi mankamenty w swojej grze, o których pisałem wcześniej, może być w czołowej 15 na świecie. To samo mówili podczas Wimbledonu 2013 m.in. Jim Courier i Richard Krajicek. Ale wtedy Janowicz był zdrowy i - jak na siebie - zagrał turniej bardzo cierpliwie i solidnie.

Bartosz Gębicz, "Przegląd Sportowy":

Nie zmieniam zdania: uważam, że to wciąż tenisista z potencjałem na Top 10. Janowiczowi mógłby pomóc wyjazd do którejś z amerykańskich, hiszpańskich lub francuskich akademii. Z odpowiednim klimatem i sparingpartnerami. Z czymś, czego nie ma w Polsce. Agnieszka Radwańska może w kraju trenować z mężczyznami i oni zawsze pociągną ją do góry, bo przepaść między tenisem kobiecym i męskim istniała i istnieć będzie. W przypadku mężczyzn takiej "windy" nie ma. Jeśli nie masz z kim sparować, jest problem.
Jako opcję rezerwową widziałbym ewentualnie Czechy lub Chorwację. Też nowa mobilizacja i motywacja 7/24. Warto spróbować.

Marek Furjan, komentator Eurosportu, autor bloga "Vamos":

Przed nim tysiące treningów, setki turniejów i wiele lat zawodowej gry, więc czasu jest dużo. Janowicz kilkukrotnie udowodnił, że ma wszystko, by na stałe zagościć w ścisłej światowej czołówce. Trudno jest mi precyzyjnie określić na jaki poziom może się wzbić, bo będzie to efekt jakości pracy na korcie, zdrowia i być może decyzji personalnych. Moim zdaniem doczekamy momentu, gdy Jerzy otrze się o pierwszą 10 rankingu ATP.

Adam Romer, naczelny miesięcznika "Tenisklub":

Patrząc na innych tenisistów z czołówki ma teraz najlepsze lata przed sobą i tylko od niego zależy czy się rozwinie.

Natalia Gawrońska-Kuntić, założycielka bloga Tenis Love:

Jego ciało jest już nieco wyeksploatowane po przejściach, ale podam przykład Tommy'ego Haasa, który kilkakrotnie zaliczał powrót do Touru ATP, a dłuższe przerwy właściwie przedłużyły mu karierę w czołowej dwudziestce. O Serenie Williams nawet nie wspominam. Współcześni tenisiści utrzymują się w szczytowej formie także po trzydziestce. Niekiedy dopiero wtedy biorą się za
swoją karierę na poważnie! Najlepszym przykładem jest Stanislas Wawrinka.
Może do niektórych rzeczy trzeba dorosnąć i dojść do pewnych wniosków samemu? Wiemy, co potrafi zagrać Janowicz będący w szczytowej formie. To jest już tenis kompletny, choć akurat bardziej precyzyjne plasowanie serwów byłoby mocno w cenie. Problem polega na tym, żeby tę szczytową formę rozciągnąć na cały mecz, na cały turniej, na cały sezon. To odróżnia wielkich mistrzów od utalentowanych tenisistów.

Babolat Piłki Tenisowe Stage 1
w okazje.info
Jerzy Janowicz Jerzy Janowicz Fot. Kuba Atys Agencja Wyborcza.pl

Czy emocjonalność Janowicza bardziej mu przeszkadza, czy pomaga?

Jakub Ciastoń, "Gazeta Wyborcza" i Sport.pl:

Zależy, czy wygrywa, czy przegrywa. Gdy idzie dobrze i dominuje, to emocje go dodatkowo uskrzydlają. Ale gdy idzie źle, Jurek często wpada w spiralę negatywnych emocji, które tylko potęgują jego niecierpliwość i błędy. Z tego względu porównywanie Janowicza do Johna McEnroe jest trochę nie na miejscu, bo "Big Mac" to przykład człowieka, który będąc pod ścianą, potrafił nakręcić się do zwycięstwa negatywnymi emocjami. Janowicz to nie jest ten przypadek.

Bartosz Gębicz, "Przegląd Sportowy":

Pomagała. Ale ostatnio ani nie pomaga, ani nie przeszkadza. Nie ma wpływu na wyniki.

Marek Furjan, komentator Eurosportu, autor bloga "Vamos":

Zdecydowanie pomaga. Janowicz budzi w Polakach skrajne emocje. Nie ulega jednak wątpliwości, że jest sportowcem niesłychanie naturalnym. To nie jest osoba, która w wywiadach mówi to, co rozmówca chciałby usłyszeć. Jego postawa na korcie jest odpryskiem jego charakteru. 2182 zawodników sklasyfikowanych obecnie w rankingu ATP można podzielić pod względem charakteru i sposobu przeżywania tenisowego meczu na co najmniej kilka grup. Janowicz należy do towarzystwa, które lubi mieć na korcie (lub w jego okolicy) "wroga". Już zawsze będzie motywowała go kibicująca rywalowi publiczność, a w przypadku niepowodzeń będzie wykrzykiwał umiarkowanie miłe słowa w kierunku swojego trenera. Tak często komentowane przez media "dyskusje z sędziami" są dla mnie z kolei czymś naturalnym. Zawodnik musi dbać na korcie o swoje interesy, bo nikt inny za niego tego nie zrobi.
Podobne zachowania widzimy w innych dyscyplinach sportu. Nawet w rodzimej T-Mobile Ekstraklasie są piłkarze, którzy nigdy nie podważają decyzji arbitrów, a znamy też takich, którzy dyskutują z sędzią po każdym gwizdku. Trudno jednoznacznie powiedzieć, którzy z nich lepiej grają w piłkę nożną.
Dopóki wszystko mieści się w granicach dobrego smaku, pozwólmy Janowiczowi być sobą.

Adam Romer, naczelny miesięcznika "Tenisklub":

Przeszkadza, bo wyrządza więcej szkód jemu niż rywalom. Nie da się walczyć na korcie z przeciwnikiem i jeszcze z samym sobą.

Natalia Gawrońska-Kuntić, założycielka bloga Tenis Love:

Moim zdaniem przeszkadza. Są wprawdzie ludzie, którzy twierdzą, że jak nie wybuchną, to będą źle się czuć, a niektórzy psychologowie doradzają, żeby nie tłumić w sobie emocji, ale w moim przekonaniu najlepsze rozwiązanie to po prostu nie chować urazy, wzruszyć ramionami i iść dalej. Trochę żartobliwie - poza Janowiczem, w pierwszej setce jest jeszcze czterech innych tenisistów "spod Skorpiona": Fernando Verdasco, Borna Corić, Ołeksandr Dołgopołow i Lukas Lacko. Poza Coriciem, który jest jeszcze nastolatkiem i dopiero daje nam się poznać, cała reszta od lat ma identyczne problemy jak nasz pan Janowicz.

Lotto buty tenisowe męskie VECTOR VI R0097
w okazje.info
John McEnroe z synem John McEnroe z synem CHARLES SYKES/AP

John McEnroe w styczniu zapowiedział, że mógłby trenować Janowicza. Czy Polakowi mogłoby to pomóc?

Jakub Ciastoń, "Gazeta Wyborcza" i Sport.pl:

Traktuję tę wypowiedź w kategoriach żartu Amerykanina, natomiast sama idea dodania do teamu nowej postaci, to dobry pomysł. Wiemy już mniej więcej, gdzie może dojść Janowicz w obecnym układzie, może warto coś zmienić. Silna osobowość, duże nazwisko, autorytet - tak, ale John McEnroe to nie jest najlepszy strzał. To celebryta tenisowy o piekielnie trudnej osobowości, który irytuje się czasem bez powodu nawet komentując mecz tenisowy. Nie wyobrażam sobie, jak miałby się na dłuższą metę porozumieć z Janowiczem. Natomiast używanie na pewno miałby tabloidy. Lepszy byłby fachowiec-rzemieślnik, ktoś taki jak Larry Stefanki, czy Roger Rasheed, z mniejszym nazwiskiem, ale z ogromną wiedzą i doświadczeniem.

Bartosz Gębicz, "Przegląd Sportowy":

John McEnroe mówił już wiele rzeczy. W środowisku wiedzą, co o tym sądzić: wpuścić jednym uchem, wypuścić drugim. Niech Amerykanin komentuje tenis w telewizji, tam jest błyskotliwy, spokojniejszy, potrafi sprzedać swoją wiedzę i świetnie się sprawdza. Jako coacha na długim dystansie zupełnie go sobie nie wyobrażam. Nie tylko ze względów finansowych. Byłby z Janowiczem całkowicie niekompatybilny.

Marek Furjan, komentator Eurosportu, autor bloga "Vamos":

17 wielkoszlemowych tytułów (7 w singlu, 9 w deblu i 1 w grze mieszanej) Amerykanina musi robić wrażenie, jednak brak doświadczenia w pracy z czołowymi zawodnikami nakazuje powstrzymać się przed wykrzykiwaniem hurraoptymistycznych haseł pod adresem takiego projektu. Łączenie wybuchowego Janowicza z równie żywiołowym McEnroe wcale nie musi być optymalnym rozwiązaniem. Kim Tiilikainen - obecny trener Janowicza - zna i "czuje" Jerzego doskonale. Umie podnieść głos i okiełznać temperamentnego Polaka, a gdy wymaga tego sytuacja podczas meczu, stać się żywą tarczą, w którą Janowicz może pakować pociski stworzone ze słów. McEnroe, nad kandydaturą którego zastanawiał się w ubiegłym roku Andy Murray, takich warunków meczowych by nie wytrzymał.

Adam Romer, naczelny miesięcznika "Tenisklub":

Oczywiście. Pytanie tylko czy obie strony dogadały by warunki takiej współpracy. A zwykle "diabeł tkwi w szczegółach"...

Natalia Gawrońska-Kuntić, założycielka bloga Tenis Love:

Większość współprac tenisistów z gwiazdami z dawnych lat faktycznie coś daje, choć my pewnie mamy w pamięci Agnieszkę Radwańską i Martinę Navratilovą.
Żeby taka kooperacja zadziałała, potrzeba tzw. "chemii" ale też i wiary zawodnika w projekt, pokory, zaufania. Trener musi z kolei umieć sobie zbudować autorytet - też nie na zasadzie jakichś niedopowiedzeń czy uszczypliwości. Czasem zmiany są zmianami na gorsze, ale tenisiści nie boją się próbować, jeśli osiągane wyniki ich nie satysfakcjonują. Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. Państwo Janowiczowie wypowiadali się w swoim czasie, że na McEnroe ich nie stać. Pamiętajmy jednak, że wraz z takim trenerem otwierają się też zupełnie inne drzwi pod względem marketingowym.
Dorośli ludzie potrafią się dogadać, żeby wspólnie zarobić. A przynajmniej powinni to umieć.

Od lewej: Radosław Szymanik i Jerzy Janowicz Od lewej: Radosław Szymanik i Jerzy Janowicz PIOTR AUGUSTYNIAK

Proszę puścić wodzę fantazji. Gdzie będzie Janowicz za rok na początku maja?

Jakub Ciastoń, "Gazeta Wyborcza" i Sport.pl:

Tam gdzie jest teraz, w granicach 35-55. miejsca w rankingu ATP. Pokazał już, że bez większego wysiłku może się tam utrzymać, nawet mając problemy zdrowotne. To, czy wystrzeli wyżej, będzie zależało od zdrowia i wykonanej pracy.

Bartosz Gębicz, "Przegląd Sportowy":

Tenis to dyscyplina z taką liczbą zmiennych, że wszelkie przewidywania są kompletnie bez sensu. Można napisać, że będzie w kosmosie czy wyląduje na Marsie, a jedna infekcja i przyjdzie trzęsienie ziemi. Jeśli nie zdarzy się jednak nic niezwykłego, widzę Jerzego w pierwszej trzydziestce. A nawet wyżej - w Top 20. Będzie gonił czołówkę. Może warto jak najwięcej grać na najszybszych kortach? Choćby w superszybkim Dubaju. Do tego maksymalnie dużo pod dachem i na trawie. Dystans do rywali z tego samego pokolenia - Raonica, Nishikoriego i Dimitrowa - jeśli chodzi o ranking i liczby powinien się znacznie zmniejszyć.

Marek Furjan, komentator Eurosportu, autor bloga "Vamos":

Biorąc pod uwagę talent i możliwości Jerzego Janowicza, punktów do obrony nie będzie miał za dużo. Ponad 100 punktów zdobytych w jednym turnieju będzie bronił dwukrotnie - w Winston-Salem i Montpellier. Za rok Janowicz będzie sklasyfikowany w okolicy dwudziestego piątego miejsca na świecie.

Adam Romer, naczelny miesięcznika "Tenisklub":

Nie mam pojęcia. Równie dobrze może być tam gdzie dziś, jak i spaść na koniec pierwszej setki lub awansować w okolice 20 miejsca. Najmniej prawdopodobne zdaje się jego awans do pierwszej "10"...

Natalia Gawrońska-Kuntić, założycielka bloga Tenis Love:

W tym samym miejscu, co teraz. Przepraszam, chyba fantazja to nie jest mój atut. Oczywiście, dla naszego kraju, dla dziennikarzy tenisowych oraz dla kibiców najlepiej by było, gdyby puzzle zaskoczyły i łodzianin zagościł w pierwszej piątce, czego sobie i Państwu, a przede wszystkim naszemu sportowcowi za jego pracę i wytrwałość, życzę.

Więcej o: