Bundesliga. Gol Lewandowskiego, asysta Błaszczykowskiego

Borussia Dortmund znokautowała w derbach Zagłębia Ruhry Schalke Gelsenkirchen. Skromny Shinji Kagawa przyćmił gwiazdozbiór rywali, ostatni cios zadał wicemistrzom Niemiec Robert Lewandowski. To jego pierwsza bramka w Bundeslidze.
Zobacz bramkę Lewandowskiego i asystę "Kuby" na Zczuba.tv »

Wszyscy Polacy z drużyny gości rozpoczęli hit kolejki w rezerwie, ale ich wkład w wynik okazał się znaczący.

Najpierw wbiegł na boisko Kuba Błaszczykowski - i asystował przy bramce, dzięki której Borussia podwyższyła prowadzenie na 2:0. Potem, na kwadrans przed końcem, dołączył do niego Lewandowski. I przyłożył przeciwnikom trzecim golem. Strzelił go głową, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Wreszcie z ławki wskoczył Łukasz Piszczek. On też uczestniczył w ładnej akcji - w pełni "polskiej", zbudował ją z oboma rodakami, wolejem mógł ją zakończyć nasz napastnik. Niestety, bramki nie przyniosła, honorową zdobyli za to gospodarze.

Bohaterem popołudnia został jednak japoński rozgrywający, który zepchnął do rezerwy Lewandowskiego. Choć Kagawa był kilkadziesiąt razy tańszy od posiadaczy wielkich nazwisk z Gelsenkirchen (kosztował 300 tys. euro), przyćmił je bez problemów. Zdobył dwie bramki, schodził z boiska w euforii.

A Schalke? Trener Felix Magath od kilku tygodni powtarza, by dać czas i jemu, i jego zespołowi. Jednak cierpliwość kierownictwa klubu wkrótce się może skończyć. W niedzielę ich piłkarzy dzieliła od rywali otchłań. Nie widać było, że po boisku biegają byli piłkarze Realu Madryt (Raul Gonzalez) i Milanu (Klaas Jan Huntelaar), nie widać było też, że gwiazdozbiorem kieruje słynny mistrz motywacji Magath.

Trener rozbił przed sezonem dobrze zorganizowaną defensywę, bo za wszelką cenę chce wpoić graczom styl gry możliwie ofensywny i widowiskowy. Efekty są fatalne. W obronie wicemistrzowie Niemiec popełniają kuriozalne błędy, szkoleniowiec z irytacją spogląda nawet na najbardziej Christopha Metzeldera, który miał być liderem formacji. Za to kreowana na wyjątkową ofensywna linia Schalke prezentuje się przeciętnie - zaangażowanym za miliony euro gwiazdom brak wsparcia w linii pomocy.

Wicemistrzowie przegrali na razie wszystkie mecze w sezonie - cztery w Bundeslidze, piąty w Lidze Mistrzów (w Lyonie). Wczoraj powinni dziękować opatrzności, że nie polegli wyżej - rywale przeprowadzili jeszcze wiele efektownych akcji, po jednej z nich trafiając w poprzeczkę.

Mecze między klubami z Gelsenkirchen i Dortmundu są w Bundeslidze meczami wyjątkowymi. Przed niedzielnym mówiło się, że porażka Schalke sprowokuje w klubie rewolucje. Magath zapowiadał: "to nasza ostatnia szansa".