Sport.pl

Polska-Słowenia. Kto do ataku? Jak nie Brożek, to... Lewandowski

Tego na zgrupowaniu kadry jeszcze nie było! Leo Beenhakker ustawił bramkę w kącie boiska i na dobre pół godziny wziął w obroty Pawła Brożka. Czy napastnik Wisły wyleczy się do soboty?
Beenhakker: Przed nami nowa strona naszej kolorowej książki »

- Czułem się jak na klasówce - wysapał spocony napastnik Wisły. Przez pół godziny dostawał podania od selekcjonera, a jego zadaniem było trafianie z trzech-czterech metrów do puściusieńkiej bramki. Strzelał najmocniej jak potrafi z obu nóg, bez przyjęcia piłki albo na dwa kontakty. Pomylił się raz - piłka uderzyła w poprzeczkę. - Niby to strzał najłatwiejszy z łatwych, ale... jak spudłujesz, to wstyd i kompromitacja - śmiał się Brożek i nie chciał sobie wystawić oceny ze sprawdzianu. Ze skuteczności był zadowolony, zdrowiem się martwił.

Po każdym uderzeniu prawą, swoją lepszą, nogą charakterystycznie podskakiwał. Strząsał nogę - widać było, że naciągnięty w derby Cracovii przyczep mięśnia dwugłowego mu dokucza. Piłkarze mówią: "ciągnie". - Gdyby to była lewa noga, to pół biedy... Ale prawa jest od wszystkiego - mówił smutny wiślak. "Od wszystkiego", czyli od strzelania bramek... - Chciałbym bardzo, bo wreszcie dorosłem i dojrzałem do gry w kadrze. Mam nadzieję, że do soboty przestanie boleć - dodał Brożek, który w tym sezonie zdobył sześć bramek w ośmiu meczach (cztery w lidze, dwie w pucharach).

W Wiśle stał się zawodnikiem wszechstronniejszym, nie tylko kończącym akcje, ale biorącym odpowiedzialność za grę. Jego gole to już nie są dobitki z metra, dwóch albo wykorzystane kiksy rywali. Strzela głową, nogą, z kilkunastu metrów, po minięciu dwóch rywali. Słowem - z trudniejszych sytuacji. Piłka go szuka, nabrał doświadczenia w odpowiednim ustawieniu się w polu karnym.

Brożek: Barcelona to kosmos »

A może Brożek będzie jak osiem lat temu Emmanuel Olisadebe. Na zgrupowaniach kadry Jerzego Engela noga bolała go, odkąd wysiadał z samolotu. Nie trenował cztery dni, w piątek truchtał dookoła boiska, a następnego dnia strzelał dwa gole. Został jednym z najskuteczniejszych piłkarzy eliminacji MŚ '02.

Brożek ma na to szansę. Ostatnio przekonał się do niego selekcjoner, który nigdy o żadnym zawodniku przed meczem nie powiedział, że "teraz nadchodzi jego czas". A o Brożku właśnie tak powiedział.

Jeśli nie wiślak, to... Robert Lewandowski, który przypomina Wojciecha Kowalczyka z początku lat 90. Jako 19-latek Kowalczyk strzelał gole dla Legii w meczach z Sampdorią i Manchesterem United, potem pojechał na igrzyska i został wicekrólem strzelców. Gdy trafił do pierwszej reprezentacji, strzelił bramkę w debiucie ze Szwecją.

20-latek z Lecha, król strzelców II ligi, nie zwalnia tempa po przejściu do Poznania. Ma na koncie także sześć goli (trzy w lidze, trzy w UEFA). To gracz żywiołowy, świetnie ułożona prawa stopa i spora dojrzałość jak na jego wiek. Na treningach jest bardzo skuteczny - na pięć strzałów cztery lądują w siatce. Chwali go każdy - od kapitana Żewłakowa do konkurenta do gry w ataku Brożka.

Lewandowski ma swoje pięć minut - w lidze trafiał do siatki piętą (w debiucie) z półwoleja zewnętrzną częścią stopy i w sytuacji jeden na jeden. To również nie jest napastnik jednostronny. Ze Słowenią może być jokerem, a nawet jeśli zagra w pierwszym składzie, powinien dać sobie radę. Jeszcze miesiąc temu Leo Beenhakker powątpiewał w jego możliwości. - Czy to jest piłkarz, który da radę wielkim stoperom z Czech, którzy w każdej akcji będą chcieli go zabić? - pytał. Wątpliwości wciąż ma, ale jednak mniejsze.

Słoweńcom gole ma kto strzelać. Wstydu być nie powinno, oby tylko pomocnicy dogrywali Brożkowi i Lewandowskiemu piłki jak trzeba. A jeśli oni zawiodą...

Saganowski w ostatniej chwili

Problemy zdrowotne Brożka okazały się poważniejsze niż początkowo się wydawało. - Nie ma jeszcze stuprocentowej pewności, że Paweł wystąpi w sobotnim meczu. Wciąż odczuwa niewielkie dolegliwości. Nie chcemy ryzykować jego zdrowia, ale z każdym dniem jest coraz lepiej - zapewniał Jacek Jaroszewski, nowy lekarz reprezentacji. Ryzykować nie chce też Leo Beenhakker, który w ostatniej chwili powołał Marka Saganowskiego. Napastnik zmienił ostatnio klub na duński Aalborg i już awansował z nim Ligi Mistrzów.

Więcej o powołaniu Saganowskiego tutaj »

Piłka nożna: Cashback 55 PLN od BetClick.com - poleca Mateusz Borek » - reklama

Więcej o: