Robert Lewandowski, patron akcji Lider Animator: We wszystkim byłem dobry, ale najważniejsza była piłka

- Na siatkówkę byłem za niski. Judo trenowałem u Pawła Borowiaka, trenera Pawła Nastuli. Powiedział ojcu, że zrobi ze mnie mistrza. Kiedyś wygrałem zawody lekkoatletyczne, a nagrodę - trampki - wręczał mi słynny skoczek wzwyż Jacek Wszoła. We wszystkim byłem dobry, ale najważniejsza zawsze była piłka - mówi Robert Lewandowski, który promuje akcję Lider Animator.
Trenerze, nauczycielu, organizatorze sportowych imprez, jeśli prowadzisz lub zamierzasz poprowadzić amatorskie zawody, wycieczki, ćwiczenia sportowe lub rehabilitacyjne dla dzieci lub dorosłych, możesz otrzymać finansowy grant, który pomoże ci w organizacji imprez.

Sport.pl jest patronem akcji. W dziale Lider Animator uzyskasz informacje na temat akcji organizowanej przez Coca-Colę, a promowanej przez Roberta Lewandowskiego.

Robert Błoński: Tata był judoką, mama siatkarką. Od zawsze chciałeś być piłkarzem?

Robert Lewandowski: - Na siatkówkę byłem za niski. Judo trenowałem u Pawła Borowiaka, trenera Pawła Nastuli. Powiedział ojcu, że zrobi ze mnie mistrza. Kiedyś wygrałem zawody lekkoatletyczne, a nagrodę - trampki - wręczał mi słynny skoczek wzwyż Jacek Wszoła. We wszystkim byłem dobry, ale najważniejsza zawsze była piłka. Urodziłem się, by w nią grać. Kiedy byłem mały nogi nieustannie mi "chodziły", cały czas się trzęsły. Podczas posiłków brałem piłkę pod stopy i próbowałem, żeby mi spod nich nie uciekła.

Ile razy trenowałeś w klubie?

- Jako junior trzy razy w tygodniu, a w sobotę grałem mecz. Głównie jednak ćwiczyłem sam albo z kolegami z podwórka. Nie zawsze miałem jak dojechać na trening na Varsovię, z domu miałem tam ponad 30 km. W 2006 roku trafiłem do Delty Warszawa, filii Legii. Przeprowadziłem się do Warszawy, na Bielany. Mieliśmy z siostrą mieszkanie po babci.

Jesteś piłkarskim samoukiem?

- Można tak powiedzieć. Dwa domy dalej w Lesznie mieszkał mój o kilka lat starszy kolega Adam Wójcik. Lubił bronić moje strzały, więc zawsze się zakładaliśmy, kto będzie lepszy: napastnik czy bramkarz. Gdy nie chciało się nam iść na boisko graliśmy przed moim domem. Drzewa były tak posadzone, że mogły "udawać" bramki. Mama się złościła, bo za bramką, której bronił Adam długo nie mogły wyrosnąć następne drzewka. Te młode ciągle były połamane.

Widzisz kiedyś siebie w roli trenera?

- Nie wiem tego w tym momencie. Przede mną jeszcze wiele lat grania w piłkę, ale wiem, co trzeba zmienić, byśmy mieli więcej dobrych piłkarzy. Do 15. czy nawet 16. roku życia w trakcie zajęć dzieciaki nie powinny nawet przez minutę biegać bez piłki. U nas, niestety bywa inaczej.



Więcej o: