Reprezentacja Polski. Stec: według Lewandowskiego Smuda okazał się trenerskim zerem

"Robert Lewandowski nie tyle Franciszka Smudę skrytykował, ile zrównał z murawą. Przygotowanie fizyczne? Fatalne, kadrowicze zostali przez Euro 2012 zarżnięci. Przygotowanie taktyczne? Nie było wcale. Mentalne? Katastrofa, szef mógł zarażać podwładnych co najwyżej strachem. Charyzma? Żadnej, piłkarze sami ustalali, jak grać. Smuda nie miał ani ułamka atutu, składał się z samych wad. Okazał się trenerskim zerem" - pisze dziennikarz "Gazety Wyborczej" i Sport.pl, Rafał Stec, na blogu "A jednak się kręci".
Stec zauważa, że Lewandowski skupił się wyłącznie na krytyce byłego selekcjonera reprezentacji, pomijając wpływ piłkarzy na wyniki meczów Polski podczas Euro 2012. "Dostrzegam jeden, poza wywołaniem skandalu, skutek wywiadu - precyzyjne wskazanie winnego niepowodzenia. Jednego winnego, zasługi w żadnym razie nie rozkładają się tutaj na wiele głów" - pisze.

"Lewandowski bąka co prawda, że piłkarze też zawiedli, ale pojedyncze słowa skruchy giną w nawałnicy oskarżeń wymierzonych w selekcjonera. Nikt po lekturze nie zostanie z wrażeniem, że napastnik kadry się kajał. Nie, on wydał wyłącznie wyrok skazujący na trenera. Z uzasadnieniem naturalistycznie sugestywnym, na granicy sadyzmu. Wszak jeśli piłkarz właściwie podsumował kompetencje trenera, już nikt nie powinien go - trenera - zatrudnić. A nasi kadrowicze na Euro 2012 okazali się bohaterami. Pomimo bezdennej ignorancji Smudy zdobyli dwa punkty, do ostatniej kolejki walczyli o awans, wyglądali ładniej niż ich poprzednicy na ostatnich wielkich turniejach, po których żaden gracz nie zdobył się na sprowadzenie selekcjonera do zera."

Dziennikarz dodaje, że według niego najwięcej klasy wykazał Smuda, który zareagował na słowa Lewandowskiego na łamach Sport.pl, mówiąc m.in.: - Wybaczam mu wszystko, co na mnie powiedział (...) Szkoda, że tak teraz wyszło, ale nie mam zamiaru odpowiadać, kopać się.

"[Smuda] nie rewanżował się byłemu podwładnemu wypominaniem zmarnowanych szans na strzelenie gola (było ich więcej niż jedna, napastnik Borussii podał w wywiadzie nieprawdę), lecz rzucił coś o błędach młodości. Oby jutro najwięcej klasy wykazali piłkarze reprezentanci. Oby jaja wreszcie pokazali w trakcie gry, a nie dopiero po zejściu z boiska, kiedy skopać da się już tylko swoich" - puentuje Stec.

Cały wpis znajdziesz na blogu Rafała Steca »